Rodzice sześciolatków wciąż obawiają się szkoły
2010-06-29
, aktualizacja: 29.06.2010 22:35
W 2010 roku Chruszczobród był jedyną miejscowością w województwie, w której 100 proc. sześciolatków uczyło się w pierwszej klasie
Choć dyrektorzy podstawówek i urzędnicy stają na głowie, by przekonać rodziców o wyższości szkoły nad przedszkolem, ci wiedzą swoje. Od września do pierwszych klas pójdzie niewiele więcej sześciolatków niż rok temu.
ZOBACZ TAKŻE
- Co lepsze dla sześciolatka: szkoła czy przedszkole? (08-03-11, 10:17)
- W przedszkolu remont. Szef firmy nie odbierał telefonu (06-09-10, 20:30)
- Na koloniach fajnie jest... Ale ciasno i bez mydła (03-08-10, 22:08)
- Kopalnia wystawia na sprzedaż sosnowieckie przedszkola (27-07-10, 23:20)
- Zbadają, czy szkoły mogą przyjąć sześciolatków. Czy nie za późno? (27-07-10, 06:28)
- Rodzice sześciolatków nie ufają urzędnikom (29-06-10, 21:47)
- Uczeń wieczorem w restauracji? Tak, jeśli z rodzicami (22-06-10, 21:41)
- Obyś dzieci w Czechach uczył! Płacą lepiej niż u nas (17-06-10, 18:32)
- Sześciolatki: Szkoła jest fajniejsza od przedszkola (25-06-10, 12:48)
Od zeszłego roku to rodzice decydują, czy poślą sześciolatka do szkoły, czy do przedszkola. Wyboru dokonają jeszcze za rok, a później wszystkie dzieci w tym wieku trafią do szkół. Reforma od początku budzi jednak kontrowersje. - Po co mam skracać Piotrkowi dzieciństwo? Do szkoły się jeszcze nachodzi, a w przedszkolu jest nie tylko więcej zabawy, ale też dłuższa opieka, aż do godz. 17. - mówi Marta Śmigłowicz z Będzina, która już zapisała syna do przedszkola.
Podczas zeszłorocznego naboru, mimo intensywnej kampanii Ministerstwa Edukacji Narodowej, do pierwszych klas rodzice wysłali zaledwie 1132, czyli 2,9 proc. spośród prawie 39 tys. śląskich i zagłębiowskich sześciolatków.
Taki wynik zmobilizował urzędników do działania. Miejski Zarząd Oświaty w Tychach już w grudniu okleił ściany szkół, przedszkoli, autobusy i wiaty przystanków plakatami z hasłem "Jestem za duży już na przedszkole, świetnie odnajdę się w tyskiej szkole" i rozesłał do wszystkich rodziców sześciolatków ulotki wraz listem prezydenta miasta. - Jeśli większość rodziców wybierze przedszkole, to za trzy lata do pierwszych klas pójdą jednocześnie dwa roczniki i trzeba będzie organizować lekcje na dwie zmiany - przestrzegała Dorota Gnacik, dyrektorka MZO.
Kampania przyniosła rezultat. Rodzice z Tychów zapisali do podstawówek 128 sześciolatków z tysiąca (w zeszłym roku było ich zaledwie 17). Jednak w ogólnym rozrachunku w całym województwie do pierwszych klas pójdzie tylko 2988 sześciolatków, czyli 7,6 proc. z 39 tys. To lepiej niż w zeszłym roku, ale, jak twierdzą dyrektorzy, wciąż za mało, bo sześciolatki to dla szkoły prestiż, szansa na ministerialne dotacje i dodatkowe godziny dla nauczycieli.
Aby przyciągnąć sześciolatki Aleksandra Dąbroś, dyrektorka SP nr 1 w Chorzowie, podobnie jak w innych szkołach zorganizowała w kwietniu dni otwarte, podczas których dzieci i rodzice mogli poznać nauczycieli, i obejrzeć placówkę. Przygotowała też prezentacje multimedialne na płytach CD, które za pośrednictwem przedszkolanek przekazała rodzicom sześciolatków z rejonu. - Nam także zależy na przekonaniu ich do szkoły, bo wtedy zwolnią się miejsca dla młodszych dzieci - wyjaśnia dyrektorka jednego z tych przedszkoli. Po tej kampanii do SP nr 1 zapisało się pięcioro sześciolatków.
Samorządy garściami sięgają też po dotacje z MEN-u na wyposażenie bawialni i placów zabaw. Udało im się zdobyć w sumie 13,2 mln zł dla 1045 śląskich i zagłębiowskich szkół. Ale - jak się okazuje - lepsze warunki do nauki i zabawy tylko w nieznacznym stopniu przekonują rodziców. Świadczy o tym fakt, że na zapisanie sześciolatków do podstawówek niepublicznych, znacznie lepiej wyposażonych, a w dodatku oferujących naukę w kameralnych grupach, zdecydowały się zaledwie 132 rodziny. Podobnie jak w przypadku szkół publicznych, aż w co trzeciej podstawówce niepublicznej we wrześniu w ławce nie zasiądzie ani jeden sześciolatek. - Wiem, że szkoła nie jest zła, ale nie chcę eksperymentować na córce. Niech jeszcze rok spędzi w towarzystwie kolegów z przedszkola, znajomej wychowawczyni - mówi Ewelina Strugacz z Dąbrowy Górniczej, mama Matyldy.
Są jednak szkoły, które z naborem sześciolatków nie mają problemów. W Chruszczobrodzie i Jankowicach, podobnie jak w minionym roku, także w nadchodzącym działać będą klasy złożone wyłącznie z dzieci w tym wieku. W wiejskiej społeczności sąsiedzi, którzy zaryzykowali, wzajemnie polecają sobie to rozwiązanie. - Prawda jest taka, że dzieci wcale się nie stresowały przejściem z przedszkola do szkoły. To ich matki niepotrzebnie się przejmowały - ocenia Emilia Kozieł z Chruszczobrodu, mama 7-letniej Agnieszki, która we wrześniu zacznie naukę w drugiej klasie.
Podczas zeszłorocznego naboru, mimo intensywnej kampanii Ministerstwa Edukacji Narodowej, do pierwszych klas rodzice wysłali zaledwie 1132, czyli 2,9 proc. spośród prawie 39 tys. śląskich i zagłębiowskich sześciolatków.
Taki wynik zmobilizował urzędników do działania. Miejski Zarząd Oświaty w Tychach już w grudniu okleił ściany szkół, przedszkoli, autobusy i wiaty przystanków plakatami z hasłem "Jestem za duży już na przedszkole, świetnie odnajdę się w tyskiej szkole" i rozesłał do wszystkich rodziców sześciolatków ulotki wraz listem prezydenta miasta. - Jeśli większość rodziców wybierze przedszkole, to za trzy lata do pierwszych klas pójdą jednocześnie dwa roczniki i trzeba będzie organizować lekcje na dwie zmiany - przestrzegała Dorota Gnacik, dyrektorka MZO.
Kampania przyniosła rezultat. Rodzice z Tychów zapisali do podstawówek 128 sześciolatków z tysiąca (w zeszłym roku było ich zaledwie 17). Jednak w ogólnym rozrachunku w całym województwie do pierwszych klas pójdzie tylko 2988 sześciolatków, czyli 7,6 proc. z 39 tys. To lepiej niż w zeszłym roku, ale, jak twierdzą dyrektorzy, wciąż za mało, bo sześciolatki to dla szkoły prestiż, szansa na ministerialne dotacje i dodatkowe godziny dla nauczycieli.
Aby przyciągnąć sześciolatki Aleksandra Dąbroś, dyrektorka SP nr 1 w Chorzowie, podobnie jak w innych szkołach zorganizowała w kwietniu dni otwarte, podczas których dzieci i rodzice mogli poznać nauczycieli, i obejrzeć placówkę. Przygotowała też prezentacje multimedialne na płytach CD, które za pośrednictwem przedszkolanek przekazała rodzicom sześciolatków z rejonu. - Nam także zależy na przekonaniu ich do szkoły, bo wtedy zwolnią się miejsca dla młodszych dzieci - wyjaśnia dyrektorka jednego z tych przedszkoli. Po tej kampanii do SP nr 1 zapisało się pięcioro sześciolatków.
Samorządy garściami sięgają też po dotacje z MEN-u na wyposażenie bawialni i placów zabaw. Udało im się zdobyć w sumie 13,2 mln zł dla 1045 śląskich i zagłębiowskich szkół. Ale - jak się okazuje - lepsze warunki do nauki i zabawy tylko w nieznacznym stopniu przekonują rodziców. Świadczy o tym fakt, że na zapisanie sześciolatków do podstawówek niepublicznych, znacznie lepiej wyposażonych, a w dodatku oferujących naukę w kameralnych grupach, zdecydowały się zaledwie 132 rodziny. Podobnie jak w przypadku szkół publicznych, aż w co trzeciej podstawówce niepublicznej we wrześniu w ławce nie zasiądzie ani jeden sześciolatek. - Wiem, że szkoła nie jest zła, ale nie chcę eksperymentować na córce. Niech jeszcze rok spędzi w towarzystwie kolegów z przedszkola, znajomej wychowawczyni - mówi Ewelina Strugacz z Dąbrowy Górniczej, mama Matyldy.
Są jednak szkoły, które z naborem sześciolatków nie mają problemów. W Chruszczobrodzie i Jankowicach, podobnie jak w minionym roku, także w nadchodzącym działać będą klasy złożone wyłącznie z dzieci w tym wieku. W wiejskiej społeczności sąsiedzi, którzy zaryzykowali, wzajemnie polecają sobie to rozwiązanie. - Prawda jest taka, że dzieci wcale się nie stresowały przejściem z przedszkola do szkoły. To ich matki niepotrzebnie się przejmowały - ocenia Emilia Kozieł z Chruszczobrodu, mama 7-letniej Agnieszki, która we wrześniu zacznie naukę w drugiej klasie.
Polecamy: Sześciolatki: Szkoła jest fajniejsza od przedszkola
- 53 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Rodzice sześciolatków wciąż obawiają się szkoły
interneciorz
29.06.10, 22:44
Podwładni minister Katarzyny Hall wiedzą lepiej niż rodzice»
-
Rodzice sześciolatków wciąż obawiają się szkoły
maksiu73
30.06.10, 09:10
W Niemczech dzieci tez ida w wieku 6 lat do szkoly... tylko, ze szkoly sa natakie dzieci przygotowane. W szkole mojej corki np. kazda klas ma 2pomieszczenia. W jednym odbywa sie lekcja (w »
-
Re: Rodzice sześciolatków wciąż obawiają się szko
agus-ka
30.06.10, 11:14
Jestem mamą dziewczynki, która własnie obowiązkowo musi pójśc jako 6-latek. Jesli chodzi o samo rozpoczecie edukacji szkolnej w tym wieku nie mam żadnego z tym problemu. Mam za to problem z »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

