Górale obniżają ceny, by przyciągnąć w Beskidy turystów
2010-06-28
, aktualizacja: 28.06.2010 21:12
Na razie właściciele beskidzkich hoteli i pensjonatów nie mają powodów do optymizmu. Zainteresowanie spędzeniem letniego urlopu w górach jest dużo mniejsze niż w minionych latach. Czy to będzie stracony sezon?
ZOBACZ TAKŻE
- Beskidy zamiast egzotycznych wyjazdów? Zobaczymy (06-10-10, 12:18)
- Pieniądze na wakacje: Jak nie stracić za dużo za granicą? (19-07-10, 11:00)
- Beskidy: powstał szlak z ośmioma błogosławieństwami (03-07-10, 15:55)
- Cieszyn ma potencjał, ale trochę marnuje swoje szanse (27-06-10, 14:29)
- Po mundialu czas na Wisłę. Przyjadą najlepsi na świecie (22-06-10, 22:06)
- W nieczynnym kamieniołomie powstanie wspinaczkowy raj (04-07-10, 09:46)
- Mleko z automatu prosto od... krowy. To się sprzedaje! (28-06-10, 13:12)
Najpierw katastrofa samolotu pod Smoleńskiem, która sprawiła, że ludzie nie mieli nastroju do wyjazdów, potem wiele dni deszczu i wreszcie powódź. Wszystko to sprawiło, że wiosna w Beskidach była fatalna. Nawet w długi majowy weekend nie było tłoku.
Choć zaczęły się wakacje, górale nadal nie mają powodów do optymizmu. W weekend w Szczyrku było pustawo. Pod zmodernizowaną skocznią Skalite spacerował Maciej Słowik z Kielc z dwójką dzieci. - Wcale nie czuć, że już zaczęły się wakacje - mówi.
- Rezerwacji na lato jest, niestety, dużo mniej niż choćby w zeszłym roku. Przyznam, że zaczyna mnie to wszystko martwić - mówi Jolanta Lechowicz ze szczyrkowskiego Biura Kwater Prywatnych.
Podobnie jest w Wiśle. - Na pewno wpływ na to ma pogoda, która nie jest najlepsza. Dobrze, że prognozy są dobre, ma się wreszcie zrobić ładnie - mówi Paweł Bragiel ze Stowarzyszenia Przyjaciół Miasta Wisły "Imko Wisełka".
Lechowicz mówi, że oprócz złej pogody na małe zainteresowanie wakacjami w Beskidach nadal ma wpływ majowa i czerwcowa powódź. Choć akurat ze Szczyrkiem czy Wisłą wielka woda obyła się dosyć łagodnie, turyści obawiają się problemów z dojazdem i tego, co zastaną na miejscu. - A przecież u nas naprawdę nie ma żadnych utrudnień - zapewnia Lechowicz.
Zbigniew Śliwiński, właściciel hotelu Cis i zajazdu Horolna w Przybędzy oraz działacz utworzonej w zeszłym roku Izby Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej, przypomina, że podobna sytuacja była w 1997 roku. Wtedy sezon był stracony. - Obawiam się, że teraz może być podobnie - mówi. - Nie tylko my mamy takie problemy. Rezerwowałem teraz na lipiec noclegi w Ustce. Bez najmniejszego problemu znalazłem wolne miejsca. Kiedyś to było nie do pomyślenia - dodaje.
Ale górale nie siedzą z założonymi rękami. By przyciągnąć turystów, obniżają ceny. W Szczyrku nocleg można znaleźć już za 15 zł od osoby, w Wiśle też ceny poszły w dół. - Ceny są niższe niż nad morzem czy w Zakopanem. A przecież w ciągu ostatnich kilku lat standard w Wiśle bardzo się podniósł. Widać to choćby po basenach, które są także w rodzinnych pensjonatach - mówi Brągiel.
Tego lata nie trzeba - jak to bywało wcześniej - prosić się, żeby właściciel wynajął pokój tylko na jedną czy dwie doby. - Właściciele obiektów noclegowych stali się bardziej elastyczni - przyznaje Śliwiński.
Ale jego zdaniem to wszystko może nie wystarczyć. Polskie turystyczne miejscowości mają poważnych konkurentów. Przede wszystkim to wyjazdy do Chorwacji, Hiszpanii czy do Włoch, gdzie nie trzeba martwić się o pogodę - jest gwarancja słońca i ciepłego morza. Bardzo tania w tym roku jest np. Grecja, ceny wczasów i wycieczek w tym kraju poszły w dół nawet o 40 proc. Nowy rywalem są też wielkie miasta ze swoimi centrami handlowymi. - Przy których powstają plaże, boiska, a nawet baseny. Coraz więcej osób spędza urlopy w mieście - mówi Śliwiński.
Dodaje, że na każdym spotkaniu ITRP trwają dyskusje, jak uzdrowić sytuację w polskiej turystyce. - Już nawet nie chodzi o to, jak przyciągnąć do Polski zagranicznych turystów. My musimy przede wszystkim powalczyć o to, żeby Polacy chcieli spędzać urlopy w kraju. Inaczej będziemy mieli coraz częściej takie sezony jak ten nadchodzący - uważa.
Choć zaczęły się wakacje, górale nadal nie mają powodów do optymizmu. W weekend w Szczyrku było pustawo. Pod zmodernizowaną skocznią Skalite spacerował Maciej Słowik z Kielc z dwójką dzieci. - Wcale nie czuć, że już zaczęły się wakacje - mówi.
- Rezerwacji na lato jest, niestety, dużo mniej niż choćby w zeszłym roku. Przyznam, że zaczyna mnie to wszystko martwić - mówi Jolanta Lechowicz ze szczyrkowskiego Biura Kwater Prywatnych.
Podobnie jest w Wiśle. - Na pewno wpływ na to ma pogoda, która nie jest najlepsza. Dobrze, że prognozy są dobre, ma się wreszcie zrobić ładnie - mówi Paweł Bragiel ze Stowarzyszenia Przyjaciół Miasta Wisły "Imko Wisełka".
Lechowicz mówi, że oprócz złej pogody na małe zainteresowanie wakacjami w Beskidach nadal ma wpływ majowa i czerwcowa powódź. Choć akurat ze Szczyrkiem czy Wisłą wielka woda obyła się dosyć łagodnie, turyści obawiają się problemów z dojazdem i tego, co zastaną na miejscu. - A przecież u nas naprawdę nie ma żadnych utrudnień - zapewnia Lechowicz.
Zbigniew Śliwiński, właściciel hotelu Cis i zajazdu Horolna w Przybędzy oraz działacz utworzonej w zeszłym roku Izby Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej, przypomina, że podobna sytuacja była w 1997 roku. Wtedy sezon był stracony. - Obawiam się, że teraz może być podobnie - mówi. - Nie tylko my mamy takie problemy. Rezerwowałem teraz na lipiec noclegi w Ustce. Bez najmniejszego problemu znalazłem wolne miejsca. Kiedyś to było nie do pomyślenia - dodaje.
Ale górale nie siedzą z założonymi rękami. By przyciągnąć turystów, obniżają ceny. W Szczyrku nocleg można znaleźć już za 15 zł od osoby, w Wiśle też ceny poszły w dół. - Ceny są niższe niż nad morzem czy w Zakopanem. A przecież w ciągu ostatnich kilku lat standard w Wiśle bardzo się podniósł. Widać to choćby po basenach, które są także w rodzinnych pensjonatach - mówi Brągiel.
Tego lata nie trzeba - jak to bywało wcześniej - prosić się, żeby właściciel wynajął pokój tylko na jedną czy dwie doby. - Właściciele obiektów noclegowych stali się bardziej elastyczni - przyznaje Śliwiński.
Ale jego zdaniem to wszystko może nie wystarczyć. Polskie turystyczne miejscowości mają poważnych konkurentów. Przede wszystkim to wyjazdy do Chorwacji, Hiszpanii czy do Włoch, gdzie nie trzeba martwić się o pogodę - jest gwarancja słońca i ciepłego morza. Bardzo tania w tym roku jest np. Grecja, ceny wczasów i wycieczek w tym kraju poszły w dół nawet o 40 proc. Nowy rywalem są też wielkie miasta ze swoimi centrami handlowymi. - Przy których powstają plaże, boiska, a nawet baseny. Coraz więcej osób spędza urlopy w mieście - mówi Śliwiński.
Dodaje, że na każdym spotkaniu ITRP trwają dyskusje, jak uzdrowić sytuację w polskiej turystyce. - Już nawet nie chodzi o to, jak przyciągnąć do Polski zagranicznych turystów. My musimy przede wszystkim powalczyć o to, żeby Polacy chcieli spędzać urlopy w kraju. Inaczej będziemy mieli coraz częściej takie sezony jak ten nadchodzący - uważa.
- 26 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


