Przebudowa dworca PKP. Jak poradzą sobie kierowcy?
2010-06-28
, aktualizacja: 28.06.2010 13:06
Parkingi w centrum Katowic są zapełnione do ostatniego miejsca, a wraz z przebudową dworca będzie jeszcze gorzej
Przebudowa katowickiego dworca to doskonała okazja, żeby zachęcić kierowców do porzucenia samochodów na rzecz autobusów i tramwajów. Zmarnowana, bo o jakichkolwiek ułatwieniach i zachętach nikt nie pomyślał.
ZOBACZ TAKŻE
- Korki w centrum? Można wytrzymać (24-01-11, 09:46)
- Hiszpanie w szoku. Chcecie zburzyć dworzec PKP? (18-07-10, 21:13)
- Przygotujmy się: czeka nas rewolucja w centrum Katowic (16-07-10, 22:34)
- Cud na dworcu PKP w Katowicach. Robi się czysty (15-07-10, 11:22)
- Koleje Śląskie przed startem. Szukają maszynistów (12-07-10, 21:57)
- Remont dworca zrewolucjonizuje rozkład jazdy pociągów (11-07-10, 20:46)
- Na katowickim rynku drogowcy wyleją asfalt. Dlaczego? (01-07-10, 15:13)
- Od wtorku już nie zaparkujesz przy ulicy Bankowej (28-06-10, 21:20)
- Nowy dworzec PKP za trzy lata. Zobacz zdjęcia i wideo (23-07-09, 15:49)
SERWISY
Poranny przyjazd do Katowic to wyprawa obfitująca w niemałe emocje. I nie chodzi wcale o korki. Najgorsze zaczyna się później, kiedy setki kierowców przez długie minuty krążą w poszukiwaniu wymarzonego kawałka miejsca parkingowego. Wiadomo, ci którzy spieszą się do pracy, zostawią auto tylko tam, gdzie nie trzeba płacić. Nic dziwnego, bo opłata za cały dzień może zrujnować kieszeń. Efekt? Bezpardonowa i czasochłonna walka o wolne miejsca, często zakończona fiaskiem.
Będzie tylko gorzej, bo wraz z rozpoczęciem przebudowy dworca miejsc parkingowych ubędzie. Na dodatek już wkrótce ruch sparaliżuje zamknięcie niektórych ulic. Tymczasem kierowcy zostaną pozostawieni sami sobie, bo nikt o nich nie pomyślał.
A recepta jest całkiem prosta. Już teraz wielu znajomych, którzy dojeżdżają do centrum Katowic do pracy, mówi, że chętnie przesiedliby się do tramwaju czy autobusu. Argumentują, że są takie dni, kiedy cały dzień spędzają tylko w biurze, a wtedy komunikacja publiczna jest jak znalazł. - Nie trzeba się martwić o miejsce parkingowe i tracić czasu na jego szukanie. Przez to dojazd jest nawet szybszy - mówią.
Co ich przed tym powstrzymuje? Sprawa się komplikuje, kiedy podliczymy koszty. Przejazd w obydwie strony to wydatek od 5,2 do 8 zł (w zależności od trasy). Dla kierowcy, który i tak musi utrzymywać samochód, to po prostu zbyt dużo.
Sprawę mogłaby rozwiązać zniżka dla kierowców. Przykładowo, ci którzy mają przy sobie prawo jazdy i dowód rejestracyjny kupowaliby bilety ulgowe, ale o tym w Komunikacyjnym Związku Komunalnym GOP nie chcą słyszeć. Przekonują, że dramatycznie spadłyby przychody, a system nie będzie szczelny. Jednak to nie do końca prawda, bo większość tych, którzy korzystaliby z tego rozwiązania, to całkiem nowi klienci. Tacy, którzy bardzo rzadko albo nawet nigdy nie jeżdżą komunikacją publiczną.
Urzędnicy KZK GOP wyjaśniają, że pomysł miałby szansę powodzenia, gdyby powstały parkingi typu "park&ride". Kierowca część drogi pokonuje samochodem, który zostawia na specjalnym parkingu, a do ścisłego centrum dojeżdża tramwajem albo autobusem. Zachętą jest wtedy specjalny karnet parkingowy, który jest również biletem na transport miejski. W tej sprawie KZK GOP odsyła jednak do magistratu.
A tu szybko okazuje się, że o takim rozwiązaniu możemy jedynie pomarzyć. Urzędnicy wzruszają ramionami i spokojnie tłumaczą, że nawet, jeśli powstaną jakieś dodatkowe miejsca parkingowe wokół pętli tramwajowej w Brynowie albo Zawodziu, to i tak kierowcy będą musieli kupić normalny bilet.
Przejrzałem ich logikę. Jest do bólu prosta, ale niezawodna. Za kilka miesięcy bez żadnej zachęty wielu kierowców i tak nie będzie przyjeżdżało autami. Bo co zrobią, kiedy na parkingach nie będzie się dało wcisnąć nawet szpilki, a półgodzinne krążenie w poszukiwaniu miejsca nie przyniesie efektu? Sami zrezygnują - zmielą przekleństwo w ustach, zacisną zęby i karnie wysupłają pieniądze na bilet. Można więc nic nie zrobić, a problem i tak sam się jakoś rozwiążę. Prawda, że proste?
Będzie tylko gorzej, bo wraz z rozpoczęciem przebudowy dworca miejsc parkingowych ubędzie. Na dodatek już wkrótce ruch sparaliżuje zamknięcie niektórych ulic. Tymczasem kierowcy zostaną pozostawieni sami sobie, bo nikt o nich nie pomyślał.
A recepta jest całkiem prosta. Już teraz wielu znajomych, którzy dojeżdżają do centrum Katowic do pracy, mówi, że chętnie przesiedliby się do tramwaju czy autobusu. Argumentują, że są takie dni, kiedy cały dzień spędzają tylko w biurze, a wtedy komunikacja publiczna jest jak znalazł. - Nie trzeba się martwić o miejsce parkingowe i tracić czasu na jego szukanie. Przez to dojazd jest nawet szybszy - mówią.
Co ich przed tym powstrzymuje? Sprawa się komplikuje, kiedy podliczymy koszty. Przejazd w obydwie strony to wydatek od 5,2 do 8 zł (w zależności od trasy). Dla kierowcy, który i tak musi utrzymywać samochód, to po prostu zbyt dużo.
Sprawę mogłaby rozwiązać zniżka dla kierowców. Przykładowo, ci którzy mają przy sobie prawo jazdy i dowód rejestracyjny kupowaliby bilety ulgowe, ale o tym w Komunikacyjnym Związku Komunalnym GOP nie chcą słyszeć. Przekonują, że dramatycznie spadłyby przychody, a system nie będzie szczelny. Jednak to nie do końca prawda, bo większość tych, którzy korzystaliby z tego rozwiązania, to całkiem nowi klienci. Tacy, którzy bardzo rzadko albo nawet nigdy nie jeżdżą komunikacją publiczną.
Urzędnicy KZK GOP wyjaśniają, że pomysł miałby szansę powodzenia, gdyby powstały parkingi typu "park&ride". Kierowca część drogi pokonuje samochodem, który zostawia na specjalnym parkingu, a do ścisłego centrum dojeżdża tramwajem albo autobusem. Zachętą jest wtedy specjalny karnet parkingowy, który jest również biletem na transport miejski. W tej sprawie KZK GOP odsyła jednak do magistratu.
A tu szybko okazuje się, że o takim rozwiązaniu możemy jedynie pomarzyć. Urzędnicy wzruszają ramionami i spokojnie tłumaczą, że nawet, jeśli powstaną jakieś dodatkowe miejsca parkingowe wokół pętli tramwajowej w Brynowie albo Zawodziu, to i tak kierowcy będą musieli kupić normalny bilet.
Przejrzałem ich logikę. Jest do bólu prosta, ale niezawodna. Za kilka miesięcy bez żadnej zachęty wielu kierowców i tak nie będzie przyjeżdżało autami. Bo co zrobią, kiedy na parkingach nie będzie się dało wcisnąć nawet szpilki, a półgodzinne krążenie w poszukiwaniu miejsca nie przyniesie efektu? Sami zrezygnują - zmielą przekleństwo w ustach, zacisną zęby i karnie wysupłają pieniądze na bilet. Można więc nic nie zrobić, a problem i tak sam się jakoś rozwiążę. Prawda, że proste?
- 36 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Przebudowa dworca PKP. Jak poradzą sobie kierowcy?
gulcia77
28.06.10, 13:31
Kocham ten kraj! W Dortmundzie na bilecie parkingowym dojeżdża się U-Bahn do dowolnie wybranego punktu w obrębie zamkniętego dla ruchu kołowego centrum. Ale to nie tu :(»
-
Ulga dla kierowców? To faktycznie bzdura!
rojberek
28.06.10, 14:35
Czyli ja, posiadając prawo jazdy, mimo że i tak wolę jechać busem do roboty niższukać 30 minut parkingu miałbym dostać zniżkę?Szczerze mówiąc, bilety w ogóle dla wszystkich powinny być »
-
Darmowe drinki też?
bahn
28.06.10, 17:45
Jasne, i co jeszcze - może darmowe drinki dla kierowców, którzy zdecydują sięłaskawie na pozostawienie samochodu poza centrum? Wystarczy kupić biletmiesięczny na jedno miasto, można przy »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

