Krakowski festiwal przyjechał do Będzina
2010-06-27
, aktualizacja: 27.06.2010 19:54
Podczas niedzielnej wycieczki kilkadziesiąt osób zwiedzało żydowskie zabytki Będzina. Impreza odbyła się w ramach słynnego krakowskiego Festiwalu Kultury Żydowskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Balanga w Będzinie. "Po południu odradzam zwiedzanie" (09-07-10, 22:59)
- Mocart po chińsku dla chorego dziecka z Będzina (22-06-10, 17:36)
Wycieczka rozpoczęła się w niedzielny poranek na parkingu koło supermarketu. Tutaj miał dojechać autobus z gośćmi z Krakowa. Ale okazało się, że nie przyjedzie, bo zabrakło chętnych. Jedynymi "rodzynkami" byli Aleksandra Buchaniec-Bartczak i Piotr Bartczak. Do Będzina przyjechali z Krakowa własnym samochodem. - My też zrezygnowaliśmy z autobusu. 100 zł za przejazd od osoby to zaporowa cena. Nic dziwnego, że nie było chętnych - mówił Piotr Bartczak.
- Szkoda, ale początki zawsze są trudne. Ale i tak dużym sukcesem jest to, że wycieczka po Będzinie została włączona do programu krakowskiego festiwalu. Dyrektor imprezy długo kręcił nosem i pytał, co ciekawego można zobaczyć w Będzinie - opowiadała Karolina Jakoweńko z Fundacji "Brama Cukermana", stowarzyszenia, które zorganizowało wycieczkę.
O tym, że pomysłodawcy imprezy mieli jednak rację, szybko przekonało się kilkadziesiąt osób, m.in. z Będzina, Sosnowca, Katowic, które chciały dowiedzieć się, jak wyglądał żydowski Będzin. - Wystarczy wejść na starówkę. Od lat nic się nie zmienia, dzięki czemu jest jak żywy skansen. Właściwie w prawie wszystkich tutejszych domach przed wojną mieszkali Żydzi - objaśniała Jakoweńko, która wcieliła się w rolę przewodniczki.
Uczestnicy wycieczki z ciekawością myszkowali po starych bramach, podwórkach i zaniedbanych uliczkach. I od przewodniczki dowiadywali się, że ślady po żydowskiej społeczności można znaleźć wszędzie. Okazało się, że drewniane dobudówki, zawieszone na ścianach kamieniczek, to wcale nie gołębniki, ale komórki. To kuczki, czyli specjalne altanki, które Żydzi budowali, żeby obchodzić święto Sukkot. Nawet metalowe szczeble na niektórych balkonach wciąż jeszcze układają się w kształt menory, siedmioramiennego świecznika.
- Kuczki to jest właśnie to, co chciałam zobaczyć. W takiej formie nie zachowały się chyba w żadnym innym mieście - cieszyła się Aleksandra Buchaniec-Bartczak - Od dawna jeżdżę po Polsce i zwiedzam miejsca związane z polskimi Żydami. To moja pasja. Ale co innego, kiedy ma się przewodnika, który jest również pasjonatem. Wtedy naprawdę można się bardzo dużo dowiedzieć - chwaliła.
Zwiedzający zobaczyli m. in. kirkut na wzgórzu zamkowym, Bramę Cukermana (dawny dom modlitwy) i getto. I nie kryli zdziwienia, kiedy słuchali opowieści o dawnych mieszkańcach Będzina. - Człowiek mieszka tu całe życie i dopiero teraz dowiaduje się, że przed wojną to było całkiem inne miasto, którego już nie ma. Powinniśmy promować te zabytki, bo teraz nasza starówka ma atmosferę krakowskiego Kazimierza sprzed kilkunastu lat, zanim zaczął się tam remont - mówił Artur Rozlach, mieszkaniec Będzina.
Kolejna wycieczka "Ukryte dziedzictwo. Śladami będzińskich Żydów" w ramach 20. Festiwalu Kultury Żydowskiej odbędzie się najbliższą niedzielę, 4 lipca. Wstęp jest bezpłatny.
- Szkoda, ale początki zawsze są trudne. Ale i tak dużym sukcesem jest to, że wycieczka po Będzinie została włączona do programu krakowskiego festiwalu. Dyrektor imprezy długo kręcił nosem i pytał, co ciekawego można zobaczyć w Będzinie - opowiadała Karolina Jakoweńko z Fundacji "Brama Cukermana", stowarzyszenia, które zorganizowało wycieczkę.
O tym, że pomysłodawcy imprezy mieli jednak rację, szybko przekonało się kilkadziesiąt osób, m.in. z Będzina, Sosnowca, Katowic, które chciały dowiedzieć się, jak wyglądał żydowski Będzin. - Wystarczy wejść na starówkę. Od lat nic się nie zmienia, dzięki czemu jest jak żywy skansen. Właściwie w prawie wszystkich tutejszych domach przed wojną mieszkali Żydzi - objaśniała Jakoweńko, która wcieliła się w rolę przewodniczki.
Uczestnicy wycieczki z ciekawością myszkowali po starych bramach, podwórkach i zaniedbanych uliczkach. I od przewodniczki dowiadywali się, że ślady po żydowskiej społeczności można znaleźć wszędzie. Okazało się, że drewniane dobudówki, zawieszone na ścianach kamieniczek, to wcale nie gołębniki, ale komórki. To kuczki, czyli specjalne altanki, które Żydzi budowali, żeby obchodzić święto Sukkot. Nawet metalowe szczeble na niektórych balkonach wciąż jeszcze układają się w kształt menory, siedmioramiennego świecznika.
- Kuczki to jest właśnie to, co chciałam zobaczyć. W takiej formie nie zachowały się chyba w żadnym innym mieście - cieszyła się Aleksandra Buchaniec-Bartczak - Od dawna jeżdżę po Polsce i zwiedzam miejsca związane z polskimi Żydami. To moja pasja. Ale co innego, kiedy ma się przewodnika, który jest również pasjonatem. Wtedy naprawdę można się bardzo dużo dowiedzieć - chwaliła.
Zwiedzający zobaczyli m. in. kirkut na wzgórzu zamkowym, Bramę Cukermana (dawny dom modlitwy) i getto. I nie kryli zdziwienia, kiedy słuchali opowieści o dawnych mieszkańcach Będzina. - Człowiek mieszka tu całe życie i dopiero teraz dowiaduje się, że przed wojną to było całkiem inne miasto, którego już nie ma. Powinniśmy promować te zabytki, bo teraz nasza starówka ma atmosferę krakowskiego Kazimierza sprzed kilkunastu lat, zanim zaczął się tam remont - mówił Artur Rozlach, mieszkaniec Będzina.
Kolejna wycieczka "Ukryte dziedzictwo. Śladami będzińskich Żydów" w ramach 20. Festiwalu Kultury Żydowskiej odbędzie się najbliższą niedzielę, 4 lipca. Wstęp jest bezpłatny.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter






więcej zdjęć