Bezrobotni rodzicami zastępczymi? Dziecko to nie etat

Magdalena Warchala
2010-06-26 , aktualizacja: 26.06.2010 11:53
A A A Drukuj
W sosnowieckich domach dziecka mieszka 150 dzieci i każdego roku przybywa kilkadziesiąt nowych Fot. Dawid Chalimoniuk / AG W sosnowieckich domach dziecka mieszka 150 dzieci i każdego roku przybywa kilkadziesiąt nowych
Na stronie internetowej Powiatowego Urzędu Pracy w Sosnowcu pojawiło się ogłoszenie zachęcające do zostania rodzicem zastępczym wraz z informacją, ile można zarobić. Niektórych to oburza: - Nie można proponować bezrobotnym rodzicielstwa jak etatu w sklepie!
Sosnowiecki dom dziecka i inne placówki opiekuńcze wypełnione są do ostatniego miejsca. Mieszka w nich około 150 dzieci, a każdego roku przybywa 60-70 nowych. W rodzinach zastępczych wychowuje się obecnie 471 dzieci. - To za mało, zważywszy, że dziecko w rodzinie zastępczej lepiej się rozwija emocjonalnie niż w najwspanialszej nawet placówce. Rodzina to bardziej naturalne otoczenie - mówi Krzysztof Haładus, sosnowiecki radny, a zarazem przewodniczący komisji do spraw rozwiązania problemów adopcji oraz opieki zastępczej w mieście.

Znany z kontrowersyjnych pomysłów radny (proponował m.in., by płacić mieszkańcom za donoszenie na wandali) i tym razem wpadł na niekonwencjonalne rozwiązanie problemu. Wymyślił, by informację o poszukiwaniu kandydatów na rodziców zastępczych zamieścić na stronie internetowej PUP. Za zgodą wiceprezydenta Zbigniewa Jaskierni komunikat znalazł się w serwisie, gdzie zwykle zaglądają szukający pracy bezrobotni.

"Wciąż bardzo wiele dzieci traci oparcie w rodzicach (). Potrzebują troski, opieki oraz miłości. Z uwagi na brak nowych rodzin zastępczych () trafiają do placówek opiekuńczo-wychowawczych ()" - głoszą pierwsze zdania anonsu. Pod spodem szczegółowo wyliczono, ile pieniędzy dostanie rodzina, która przygarnie dziecko. Kwoty ustalone ustawowo zależą od wieku dziecka, tego, czy jest niepełnosprawne lub czy sprawia problemy wychowawcze, oraz od statusu rodziny - czy jest to rodzina spokrewniona, czy ma status rodziny zawodowej.

Rodziny niespokrewnione mogą liczyć na dodatkowe wsparcie z budżetu Sosnowca - 500 zł na dziecko plus 565 zł pensji dla rodzica.

W mieście zawrzało. - Takie ogłoszenie może sugerować, że przygarnięcie dziecka jest sposobem na dodatkowy zarobek. Zamiast stać w kolejce po zasiłek, można przecież zostać rodzicem zastępczym i w ten sposób zapewnić sobie środki do życia. Jest nawet cennik, ile warte jest jakie dziecko! - zżyma się radny Aleksander Kalański.

Jego zdaniem rekrutowanie rodziców zastępczych spośród bezrobotnych, z których wielu nie radzi sobie z własnym życiem, to chybiony pomysł.

Anons na stronie PUP budzi też wątpliwości radnego Jana Bosaka. - Nie powinno się promować rodzicielstwa zastępczego, kładąc nacisk na aspekt finansowy - mówi.

Agnieszka Korpak, kierowniczka działu do spraw rodzin Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sosnowcu, myśli jednak inaczej. - Rodzin zastępczych brakuje, ale to nie znaczy, że powierzymy dziecko pierwszemu lepszemu chętnemu. Przed podjęciem decyzji robimy wywiad środowiskowy, sprawdzamy warunki mieszkaniowe, zdrowotne, finansowe i motywację kandydatów na rodziców - wymienia.

Przyznaje, że pomysł radnego Haładusa jej się podoba, bo sprawił, że o rodzicielstwie zastępczym wreszcie zaczęto w Sosnowcu dyskutować. - Myślę, że po kontrowersyjne narzędzia dla promocji takiej działalności będziemy jeszcze sięgać. Lepiej, żeby zgłosiło się 10 rodzin, z których do zajęcia się dzieckiem nadawać się będzie jedna, niż żeby nie zgłaszał się nikt - mówi Korpak.

Po publikacji anonsu zainteresowanych przygarnięciem dzieci wcale nie przybyło. Haładus ma nadzieję, że ta tendencja niebawem ulegnie zmianie. - Informacja na stronie PUP to element większej kampanii, która zacznie się rozkręcać od przyszłego tygodnia. Plakaty promujące rodzicielstwo zastępcze pojawią się w urzędach, instytucjach kultury, przychodniach, szkołach. Chcemy, żeby specjaliści rozmawiali o tym z rodzicami na wywiadówkach i z wiernymi w kościołach. Nakręcimy film, który będą mogli im pokazać, a który zainteresowanym będzie rozdawany w magistracie na DVD. Każdy mieszkaniec miasta otrzyma też pocztą tematyczną ulotkę - wymienia Haładus. Jest przekonany, że traktowanie rodzicielstwa zastępczego jak zawodu to żaden wstyd. - To ciężka praca połączona z misją, podobnie jak w przypadku lekarza czy pielęgniarki, którzy też nie pomagają ludziom za darmo - podkreśla.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Bezrobotni rodzicami zastępczymi? Dziecko to ni... zeixer 26.06.10, 22:54

    Niema się czemu dziwić jeśli chcemy utrzymać dziecko trzeba mieć pieniądze aze bezrobotni mogą z tego żyć mi nie przeszkadza jeden warunek to muszą byćodpowiedni ludzie a to chyba powinien »

  • Bravo Sosnowiec za odwage.W calej Polsce prosze. marek.lipski 27.06.10, 03:46

    Kazdy inicjatywa zamiast domu dziecka,sluzy dzieciom.PUP poruszyl problem w Polsce ale i w Europie.Gratuluje za odwage i aktywnosc.Im wiecej takich inicjatyw tym lepiej dla zdrowia »

  • Bezrobotni rodzicami zastępczymi? Dziecko to ni... xolaptop 27.06.10, 08:45

    Rodziny zastępcze powinni tworzyć ludzie, których na to stać, a nie ludzie biorący wynagrodzenie za pracę. Żeby napisać i uchwalić prawo, które z człowieka robi przedmiot zarobkowania, »