Samobój marszałka. Triumf Gliwic w sprawie Hali Podium
2010-06-23
, aktualizacja: 24.06.2010 11:54
Emocje towarzyszące budowie hali Podium w Gliwicach można porównać do tych, które są udziałem widzów śledzących mundial w RPA. Miasto znów jest górą, bo marszałek strzelił sobie samobójczego gola
ZOBACZ TAKŻE
- Przemysław Jedlecki: Pomysł Gliwic od początku nie spodobał się zazdrośnikom (23-06-10, 23:28)
- Los gliwickiej hali Podium rozstrzygnie się w Brukseli (16-03-10, 21:19)
- Porażka Gliwic. Stracą miliony na budowę hali Podium? (28-02-10, 22:03)
- Pieniędzy na halę Podium nie ma, ale przetarg ruszył (18-02-10, 21:47)
- W Gliwicach sport z kulturą będą pod jednym dachem (02-07-10, 21:41)
- Gliwice chcą pieniędzy na Podium. Marszałek zwleka (17-01-10, 21:34)
- Marszałek: W sprawie Podium nie robię Gliwicom na złość (12-11-09, 21:19)
- Podium coraz dalej, bo marszałek ma wątpliwości (12-10-09, 15:46)
- Bublem za kupę kasy nabijają inwestorów w butelkę (10-08-10, 23:10)
Bój o pieniądze na budowę hali Podium toczy się od kilku miesięcy. W zeszłym roku Śmigielski zablokował procedurę przyznania miastu 41,68 mln euro unijnej dotacji na postawienie hali. Chciał, by Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdził, czy w przypadku Podium nie dojdzie do zakazanej przez Unię tzw. pomocy publicznej.
Dlaczego? Otóż władze Gliwic postanowiły, że po wybudowaniu hali przekażą ją miejskiej spółce, która będzie nią zarządzała. Jednak zdaniem urzędników marszałka lepszym rozwiązaniem byłoby ogłoszenie przetargu na dzierżawcę obiektu. Komisja Europejska nie będzie wtedy mogła zarzucić Gliwicom, że unijne pieniądze przyczyniły się do nieuczciwej konkurencji. Dając fory własnej spółce, miasto wyklucza bowiem prywatne firmy.
Śmigielski wysłał więc wszystkie dokumenty do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a ten miał je przekazać do Brukseli. - Nie podejmiemy decyzji o wypłacie dotacji bez opinii KE - zapowiadali urzędnicy marszałka.
Od początku było wiadomo, że trzeba będzie na nią długo czekać. To jednak odpowiadało marszałkowi, gdyż oczekiwanie na opinię KE wytrącało urzędnikom z Gliwic zarzut, że marszałek z przyczyn politycznych chce zniszczyć plany miasta. Marszałek nawet 15 czerwca wysłał do UOKiK pismo, w którym wyraża "głębokie zaniepokojenie" tempem przekazania dokumentów do Brukseli.
Odpowiedź UOKiK była natychmiastowa i druzgocząca dla Śmigielskiego. Piotr Pełka, dyrektor departamentu monitorowania pomocy publicznej wyjaśnia, że opóźnienie to wyłącznie wina marszałka. "Formularz był niekompletny i zawierał informacje niezrozumiałe lub wręcz sprzeczne ze sobą" - czytamy w piśmie z 18 czerwca. Pełka wytyka marszałkowi błędy merytoryczne, brak obowiązkowych informacji, a nawet koniecznego załącznika. Urzędnicy marszałka nie ukrywają zaskoczenia. - Wszystkie dokumenty były poprawne. Uwagi dotyczyły jedynie pewnych sformułowań w naszych pismach - przekonuje Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka marszałka.
Gliwice jednak triumfują. - Mamy czarno na białym, że marszałek w naszej sprawie zachowywał się stronniczo i nie chce budowy hali. Kierowała nim zła wola i motywacje polityczne - mówi Piotr Wieczorek, wiceprezydent Gliwic.
Przypomina też, że Gliwice zapewniły UOKiK, że miasto nie będzie prowadziło w Podium działalności gospodarczej, a to, jak przyznaje dyrektor Pełka, oznacza, że o pomocy publicznej nie może być mowy! Dlatego UOKiK zażądał od marszałka albo uzupełnienia dokumentów albo wycofania się z pomysłu pytania Komisji Europejskiej o zdanie. Marszałek ma czas na podjęcie decyzji do jutra. Jego urzędnicy już dziś robią dobrą minę do złej gry.
- Mamy informację, że miejska spółka po wybudowaniu hali ma ogłosić przetarg na dzierżawę np. fitness klubu, czy ściankę wspinaczkową. To nowe stanowisko, na które czekaliśmy od dwóch lat. Zmiana sposobu zarządzania halą oznacza, że ryzyko pomocy publicznej znika - mówi Marzyńska.
Dodaje, że marszałek chce mieć jednak pewność, że Gliwice tak postąpią i poprosił o pilne potwierdzenie planów. - Gdy je dostaniemy, nic nie stanie na przeszkodzie, by uruchomić dotację - dodaje rzeczniczka. Podkreśla, że marszałek nie opóźniał budowy. Chciał jedynie pozbyć się wszelkich wątpliwości.
Wiceprezydent Wieczorek zapowiada, że marszałek dostanie odpowiednie pismo. - Ale w dotację uwierzę dopiero, gdy ją zobaczę. Cały czas powtarzaliśmy marszałkowi, że o pomocy publicznej w tym wypadku nie może być mowy - przekonuje Wieczorek.
Dlaczego? Otóż władze Gliwic postanowiły, że po wybudowaniu hali przekażą ją miejskiej spółce, która będzie nią zarządzała. Jednak zdaniem urzędników marszałka lepszym rozwiązaniem byłoby ogłoszenie przetargu na dzierżawcę obiektu. Komisja Europejska nie będzie wtedy mogła zarzucić Gliwicom, że unijne pieniądze przyczyniły się do nieuczciwej konkurencji. Dając fory własnej spółce, miasto wyklucza bowiem prywatne firmy.
Śmigielski wysłał więc wszystkie dokumenty do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a ten miał je przekazać do Brukseli. - Nie podejmiemy decyzji o wypłacie dotacji bez opinii KE - zapowiadali urzędnicy marszałka.
Od początku było wiadomo, że trzeba będzie na nią długo czekać. To jednak odpowiadało marszałkowi, gdyż oczekiwanie na opinię KE wytrącało urzędnikom z Gliwic zarzut, że marszałek z przyczyn politycznych chce zniszczyć plany miasta. Marszałek nawet 15 czerwca wysłał do UOKiK pismo, w którym wyraża "głębokie zaniepokojenie" tempem przekazania dokumentów do Brukseli.
Odpowiedź UOKiK była natychmiastowa i druzgocząca dla Śmigielskiego. Piotr Pełka, dyrektor departamentu monitorowania pomocy publicznej wyjaśnia, że opóźnienie to wyłącznie wina marszałka. "Formularz był niekompletny i zawierał informacje niezrozumiałe lub wręcz sprzeczne ze sobą" - czytamy w piśmie z 18 czerwca. Pełka wytyka marszałkowi błędy merytoryczne, brak obowiązkowych informacji, a nawet koniecznego załącznika. Urzędnicy marszałka nie ukrywają zaskoczenia. - Wszystkie dokumenty były poprawne. Uwagi dotyczyły jedynie pewnych sformułowań w naszych pismach - przekonuje Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka marszałka.
Gliwice jednak triumfują. - Mamy czarno na białym, że marszałek w naszej sprawie zachowywał się stronniczo i nie chce budowy hali. Kierowała nim zła wola i motywacje polityczne - mówi Piotr Wieczorek, wiceprezydent Gliwic.
Przypomina też, że Gliwice zapewniły UOKiK, że miasto nie będzie prowadziło w Podium działalności gospodarczej, a to, jak przyznaje dyrektor Pełka, oznacza, że o pomocy publicznej nie może być mowy! Dlatego UOKiK zażądał od marszałka albo uzupełnienia dokumentów albo wycofania się z pomysłu pytania Komisji Europejskiej o zdanie. Marszałek ma czas na podjęcie decyzji do jutra. Jego urzędnicy już dziś robią dobrą minę do złej gry.
- Mamy informację, że miejska spółka po wybudowaniu hali ma ogłosić przetarg na dzierżawę np. fitness klubu, czy ściankę wspinaczkową. To nowe stanowisko, na które czekaliśmy od dwóch lat. Zmiana sposobu zarządzania halą oznacza, że ryzyko pomocy publicznej znika - mówi Marzyńska.
Dodaje, że marszałek chce mieć jednak pewność, że Gliwice tak postąpią i poprosił o pilne potwierdzenie planów. - Gdy je dostaniemy, nic nie stanie na przeszkodzie, by uruchomić dotację - dodaje rzeczniczka. Podkreśla, że marszałek nie opóźniał budowy. Chciał jedynie pozbyć się wszelkich wątpliwości.
Wiceprezydent Wieczorek zapowiada, że marszałek dostanie odpowiednie pismo. - Ale w dotację uwierzę dopiero, gdy ją zobaczę. Cały czas powtarzaliśmy marszałkowi, że o pomocy publicznej w tym wypadku nie może być mowy - przekonuje Wieczorek.
- 32 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Re: Gliwice triumfują w sprawie Hali Podium
domek53
24.06.10, 01:42
za to gliwice zniszczyły sieć tramwajową, co chcą sie odseparować od górnego śląska w jakim celu dla szefa swojego miasta zniszczyły coś co zawsze było, trzeba współpracować a nie niszczyća »
-
Gliwice triumfują w sprawie Hali Podium
polsz
24.06.10, 09:20
"- Mamy informację, że miejska spółka po wybudowaniu hali ma ogłosić przetargna dzierżawę np. fitness klubu, czy ściankę wspinaczkową. "Czyli spółka będzie prowadziła działalność gospodarczą»
-
Likwidacja skutków powodzi czy hala dla znajomych?
bahn
24.06.10, 11:23
Jak słusznie już ktoś napisał tu czy tam, niech teraz Frankiewicz pojedzie doBierunia czy choćby do leżących nieopodal Bielszowic i powie mieszkańcom, żesetki milionów złotych zamiast na »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter






więcej zdjęć