Śląskie nie uwierzyło w Bawarię Jarosława Kaczyńskiego

Przemysław Jedlecki, Ewa Furtak
2010-06-21 , aktualizacja: 22.06.2010 11:24
A A A Drukuj
Sosnowiec. Tomek Kleszcz głosuje z synem Maćkiem Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Sosnowiec. Tomek Kleszcz głosuje z synem Maćkiem
Bronisław Komorowski w pierwszej turze wyborów prezydenckich dostał prawie połowę głosów w województwie śląskim. Z Jarosławem Kaczyńskim przegrywał jednak na wsi i w niektórych miastach związanych z górnictwem.
Mieszkańcy zalanego Bierunia tłumnie głosują w wyborach prezydenckich
Fot. Przemysław Jendroska / Agen
Mieszkańcy zalanego Bierunia tłumnie głosują w wyborach prezydenckich
Głosowanie w Wojewódzkim Szpitalu im. św. Barbary w Sosnowcu
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja
Głosowanie w Wojewódzkim Szpitalu im. św. Barbary w Sosnowcu
Głosowanie w komisji nr 28 w  Katowicach
Fot. Marta Błażejowska / Agencja
Głosowanie w komisji nr 28 w Katowicach
Głosowanie w komisji nr 77 w Sosnowcu
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja
Głosowanie w komisji nr 77 w Sosnowcu
GALERIA ZDJĘĆ
Kilka tygodni zażartej walki o głosy, cztery wizyty Bronisława Komorowskiego, Jarosław Kaczyński obiecujący zrobić u nas drugą Bawarię i Grzegorz Napieralski rozdający bladym świtem jabłka pod bramami fabryk. I co?

W poniedziałek, po podliczeniu głosów, okazało się, że trzej główni rywale dostali u nas prawie dokładnie tyle samo głosów, co w ostatnich wyborach parlamentarnych stojące za nimi partie - marszałek Sejmu nieco mniej niż w 2007 roku PO (917 tys. zamiast 922 tys), a liderzy PiS i SLD nieco więcej (660 tys. Kaczyński w ostatnią niedzielę, 636 tys. PiS w 2007, 299 tys. Napieralski, a 289 tys. SLD).

W porównaniu do pierwszej tury wyborów prezydenckich sprzed pięciu lat też prawie nic u nas się nie zmieniło - Komorowskiego poparło 45,14 proc., podczas gdy Donalda Tuska w 2005 r. 41,53 proc. Na Jarosława Kaczyńskiego zagłosowało 32,52 proc., a jego brata dostał 5 lat temu - 32,95 proc. Na tym nie koniec analogii - w prawie wszystkich dużych miastach, z wyjątkiem Jastrzębia-Zdroju, wygrał w niedzielę kandydat PO. Najwyższe poparcie uzyskał, podobnie jak jego partyjny kolega pięć lat temu, w Wiśle (72,63 proc. głosów). Czego mieszkańcy tego miasta oczekują od przyszłego prezydenta? - Musi pamiętać, że Polska to nie tylko Warszawa, i że Śląsk Cieszyński może jest inny od reszty kraju, ale także zamieszkiwany przez Polaków i patriotów - mówił nam w poniedziałek jeden z mieszkańców Wisły. Podobnego zdania jest też burmistrz Andrzej Molin: - Powinien być prezydentem wszystkich Polaków i nie ulegać wpływom politycznym - mówi o swoim prezydencie marzeń.

Prezes PiS wygrał na Żywiecczyźnie oraz na terenach zdominowanych przez rolnictwo. W Mszanie, w powiecie wodzisławskim poparło go aż 59 proc. wyborców. Ponad połowę głosów dostał też m.in. w Świerklanach, Żarnowcu, Czernichowie, Jeleśni, Milówce, Istebnej i Koszarawie. Ale w aglomeracji katowickiej Komorowski bił go na głowę. W stolicy województwa, a także w Chorzowie, Gliwicach, Świętochłowicach i Siemianowicach Śląskich dostał ponad połowę głosów. W tych ostatnich chyba wszyscy wciąż pamiętają Kaczyńskiemu tragiczną śmierć Barbary Blidy w ostatnich tygodniach jego urzędowania na stanowisku premiera.

Prawie połowa wyborców poparła też Komorowskiego w Rudzie Śląskiej (Lech Kaczyński wygrał tu z Tuskiem), Zabrzu, Sosnowcu i Tychach (wizyta w fabryce Fiata Kaczyńskiemu chyba nie pomogła), a niewiele mniej w Piekarach Śląskich, w których kiedyś za sprawą Jerzego Polaczka, współzałożyciela PiS-u, Platforma Obywatelska nie miała czego szukać.

Nie potwierdziły się obawy jednych, a nadzieje innych na to, że w borykających się ze skutkami powodzi Czechowicach-Dziedzicach ludzie zagłosują przeciwko Komorowskiemu. Marszałek Sejmu wygrał z dosyć dużą przewagą. W Bieruniu, gdzie też w wielu miejscach od kilku tygodni stoi woda, górą był z kolei Kaczyński, ale tutaj już w poprzednich wyborach kandydaci PO zbierali cięgi.

Tomasza Słupika, politologa z Uniwersytetu Śląskiego, taki podział głosów w naszym regionie nie zaskakuje. - Potwierdza się ogólna prawidłowość, że wielkie miasta wolą PO, a tradycyjny katolicki elektorat popiera Kaczyńskiego. Prezes PiS nie wypadł tu źle, ale Śląskie nie jest jego naturalnym terenem - komentuje wynik pierwszej tury. Czy to oznacza, że także w drugiej turze Komorowski dostanie u nas więcej głosów? Słupik radzi wstrzymać się z dzieleniem łupów. - Czeka nas teraz gra na emocjach - przestrzega politolog.

Podziel się

  • 53 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów