Wnuk architekta Nikiszowca: Dziadek był geniuszem?

Anna Malinowska
2010-06-20 , aktualizacja: 20.06.2010 22:55
A A A Drukuj
Jörn Zillmann, wnuk architekta, który współtworzył Nikiszowiec, odwiedza z rodziną Katowice Fot. Przemysław Jendroska / Agen Jörn Zillmann, wnuk architekta, który współtworzył Nikiszowiec, odwiedza z rodziną Katowice
Jörn Zillmann, wnuk architekta, który współtworzył Nikiszowiec, odwiedził Katowice. - Dla mnie to szok! Wy mojego dziadka podziwiacie, a w Niemczech jest kompletnie nieznany - mówi zaskoczony potomek Emila Zillmanna.
Jörn Zillmann, wnuk architekta, który współtworzył Nikiszowiec, odwiedził z rodziną Katowice
Fot. Przemysław Jendroska / Agen
Jörn Zillmann, wnuk architekta, który współtworzył Nikiszowiec, odwiedził z rodziną Katowice
SERWISY
Przez wiele lat myślano, że Emil i Georg Zillmannowie byli braćmi. Dopiero niedawno pracownicy Muzeum Historii Katowic ustalili ponad wszelką wątpliwość, że to kuzyni. Emil, urodzony w 1870 r., był o rok starszy od Georga. Obaj urodzili się w Międzyrzeczu, w dzisiejszym województwie lubuskim. Ich ojcowie utrzymywali się z pracy na roli. Stamtąd kuzyni wyjechali na studia do Królewskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Charlottenburgu pod Berlinem. Zaprojektowali kilka willi w Berlinie, a potem przyjechali na Górny Śląsk.

Lista obiektów, które stworzyli, jest imponująca: Powiatowy Dom Inwalidów w Rokitnicy, elektrociepłownia Szombierki, budynki kopalń Gliwice i Rozbark, Szpital Hutniczy w Roździeniu, budynki mieszkalne dla górników z kopalni Kleofas w Załężu czy wybudowany na potrzeby policji gmach dzisiejszego IPN-u przy ul. Kilińskiego w Katowicach. Zaś największymi i najwspanialszymi ich projektami były osiedla Giszowiec i Nikiszowiec.

Jörn Zillmann, choć wiedział, że jego dziadek był architektem, jeszcze do niedawna nie zdawał sobie sprawy z rozmachu jego dokonań. - O tym, że tyle tutaj wybudowali, nie mówiło się w naszej rodzinie. Przez wiele lat Niemcy zachodnie dzieliła od Polski żelazna kurtyna - mówi wnuk architekta. - Dopiero kilka lat temu ze zwykłej ciekawości wystukałem nazwisko dziadka w internetowej wyszukiwarce. Wyskoczyła mi strona Muzeum Historii Katowic. Nawiązałem z nim kontakt i dwa lata temu pierwszy raz przyjechałem do Katowic. Ta wizyta jest kolejną, bo 20 czerwca jest rocznica urodzin mojego dziadka - mówi Jörn Zillmann.

Na kilkudniową wycieczkę do Polski zabrał ze sobą całą rodzinę: żonę, córkę i syna z żoną. Z rodzinnego domu w Berlinie przyjechali do Katowic autem w czwartek. Zatrzymali się w hotelowych apartamentach w Nikiszowcu. Po śląskiej kolacji w giszowieckiej restauracji cały piątek poświęcili na zwiedzanie obiektów zaprojektowanych przez przodka. Pojechali do Gliwic, Rokitnicy, Szombierek. - Wszyscy dowiadujemy się o Emilu nowych rzeczy. Jego budowle podziwiamy jednak jako laicy. Oprócz dziadka i wujka Georga nikt w rodzinie nie był architektem! Ani wcześniej, ani teraz. Mój tata był księgowym, jego brat inżynierem, siostra przedszkolanką, a kolejna siostra projektowała ubrania. Ja sam zajmowałem się ekonomią. Moje dzieci też z architekturą nie mają nic wspólnego, ale może talent przodków odrodzi się w kolejnym pokoleniu? - zastanawia się Jörn Zillmann.

Zaskoczyła go popularność rodowego nazwiska na Górnym Śląsku. Śmieje się, że musi się nauczyć udzielania wywiadów. - Żałuję, że tak mało wiem o dziadku. Umarł przed moim urodzeniem. Wiem, że przed śmiercią bardzo ciężko chorował, prawdopodobnie na raka. Zostało mi po nim trochę zdjęć, listów, które pisał do babci, i mnóstwo książek o architekturze - mówi wnuk, który wraz z rodziną wciąż mieszka w willi zaprojektowanej przez genialnego dziadka. - Muszę mieć czas, żeby to wszystko sobie przyswoić. Niedawno odwiedzili mnie angielscy studenci, których interesował projekt miasta ogrodu, jaki dziadek zrobił w Giszowcu. Powoli dociera do mnie, jak bardzo jego projekty były interesujące. Zaczynam być z niego dumny, a już zwłaszcza z Nikiszowca. Po tylu latach osiedle stoi praktycznie niezmienione. Podoba mi się to, że projektanci myśleli o przyszłych mieszkańcach. Choć to mieli być zwykli górnicy, jak na tamte czasy mieli zapewnione wszelkie możliwe wygody - mówi Jörn Zillmann. Czego mu brakuje w dzisiejszym Nikiszowcu? - Zachwyciły mnie obrazy Grupy Janowskiej. W dzielnicy powinno być miejsce, w którym można by kupić ich albumy, pocztówki i plakaty z reprodukcjami - uważa.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

  • Re: Wnuk architekta Nikiszowca: Dziadek był geniu staryhanys1 09.12.10, 13:45

    cirano tosz lon sie nazywo - Zilmanowski i pochodzi napewno z najbardzij loswieconych stron polskich tzn. rzeszowczyzny a genau z Bieszczad kaj som te wspaniale zabydki architektury »

  • Wnuk architekta Nikiszowca: Dziadek był geniuszem? amoremio 09.12.10, 18:54

    Tych Miedzyrzeczów jest w dzisiejszej POlsce kilka, nawet na G.Sl. jeden/jedno.Czy to pewne ze w woj. lubiskim ? (a wiec byc moze nawet na Slasku)No i nalezaloby podac niemiecka wersje »