Koniec marzeń o darmowych autostradach A1 i A4
2010-06-17
, aktualizacja: 18.06.2010 11:02
Ministerstwo Infrastruktury od lat obiecywało, że mieszkańcy aglomeracji śląskiej nie będą płacić za przejazd autostradą pomiędzy poszczególnymi miastami. Teraz z pomysłu się wycofało.
ZOBACZ TAKŻE
- Koniec budowy największego skrzyżowania w Polsce (22-06-10, 20:00)
- Wiceminister przejechał rowerem trasę niezbudowanej autostrady (30-08-10, 21:03)
- Polskie drogi (14-08-10, 11:00)
- Wyrzucili Alpine Bau z budowy autostrady. Teraz firma wróciła! (13-08-10, 20:23)
- Za mało bezpłatnej autostrady A1 (28-06-10, 21:36)
- Autostradami w metropolii jednak pojedziemy za darmo (27-06-10, 21:02)
- W Gliwicach szykuje się prawdziwy horror komunikacyjny (26-06-10, 12:19)
- Ludzie wolą spokój od drogi, ale i tak ją dostaną (24-06-10, 00:09)
- Złodzieje ukradli aluminiowe podpory mostów na DTŚ-ce (21-06-10, 14:36)
- To skandal i wyciąganie pieniędzy od samorządów (17-06-10, 22:38)
- Rewolucja na DK 1 w Tychach. Za 300 milionów złotych (14-06-10, 20:13)
- Niedługo projekt na autostradę A1 z Tuszyna do Pyrzowic (02-06-10, 10:03)
- Grupa gliwiczan może pogrzebać plany dokończenia DTŚ (13-05-10, 21:37)
- Zgodnie z polskim prawem wszystkie autostrady są płatne i od tej reguły nie ma żadnych wyjątków - powiedział nam w czwartek Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury. W ten sposób ministerstwo zburzyło nadzieje na darmowe przejazdy autostradą A4 i budowaną właśnie autostradą A1 na terenie Metropolii Silesia.
To szok dla mieszkańców regionu, którzy do tej pory liczyli, że w obrębie aglomeracji będą mogli bez trudu dojeżdżać z jednego miasta do drugiego do pracy, na studia czy zakupy. - Przecież te autostrady to dla nas obwodnice. Bez nich pozostałe drogi staną się nieprzejezdne i staniemy w korkach - mówi jeden z kierowców.
Najbardziej zaskoczone stanowiskiem ministerstwa są władze Gliwic, które liczyły, że właśnie autostrada A4 pełnić będzie rolę południowej obwodnicy miasta. Jeszcze dwa lata temu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uspokajała, że gliwiczanie za podróżowanie 15-kilometrowym odcinkiem autostrady do Kleszczowa nie będą musieli płacić. Mieli dostawać tzw. bilet zerowy i pokazywać go - w zależności od trasy - na bramkach w Sośnicy, Bojkowie czy Ostropie. - Obiecywano nam bilet zerowy i mamy nadzieję, że państwo dotrzyma słowa. To było sensowne rozwiązanie - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu.
W ciągu kilku dni protest w tej sprawie wyśle do ministra Cezarego Grabarczyka Górnośląski Związek Metropolitalny. - Wprowadzenie odpłatności za korzystanie z tych dróg utrudni ludziom życie. Nie możemy być traktowani jak korytarz tranzytowy, dookoła mieszka 2 mln osób i muszą one każdego dnia swobodnie się przemieszczać - mówi Krzysztof Krzemiński, rzecznik GZM.
Także Stanisław Korfanty, prezydent Piekar Śląskich, nie wyobraża sobie, żeby mieszkańcy Piekar, Bytomia czy Zabrza musieli płacić za jazdę autostradą A1. - Chcemy, by na odcinku od Piekar aż do Sośnicy przejazd dla mieszkańców metropolii był bezpłatny. Ta droga będzie jedną z wewnętrznych tras aglomeracji, którą każdego dnia ludzie będą jeździć do pracy - argumentuje.
Karpiński powiedział nam wczoraj, że co prawda od płacenia nie ma ucieczki, ale ministerstwo pracuje nad rozwiązaniem, które pozwoli samorządom dopłacać do przejazdów samochodów osobowych. Wtedy mieszkańcy płaciliby mniej. Jednak póki co żadnych szczegółów w tej sprawie nie ma.
Ale na dopłaty ze swoich budżetów na pewno nie zgodzą się z kolei same gminy. - Przecież to jakaś bzdura! Może jeszcze każą nam dopłacać ludziom do benzyny albo do wczasów? Rząd udaje, że chce być dobry dla naszych mieszkańców i spycha problem na nas! To jakaś paranoja - denerwuje się Jarzębowski.
Piotr Koj, prezydent Bytomia, mówi, że po raz kolejny państwo spycha problem na barki samorządu. - Wspieramy policję, szkoły, straż pożarną. Mamy też budować mieszkania socjalne. Rozumiem, że miasta mają się dobrze, ale jak długo? Przecież w efekcie mieszkańcy i tak będą płacić za autostrady. Co z tego, że będzie możliwość dołożenia się przez miasto do przejazdów, skoro te pieniądze będą z podatków bytomian? - pyta.
To szok dla mieszkańców regionu, którzy do tej pory liczyli, że w obrębie aglomeracji będą mogli bez trudu dojeżdżać z jednego miasta do drugiego do pracy, na studia czy zakupy. - Przecież te autostrady to dla nas obwodnice. Bez nich pozostałe drogi staną się nieprzejezdne i staniemy w korkach - mówi jeden z kierowców.
Najbardziej zaskoczone stanowiskiem ministerstwa są władze Gliwic, które liczyły, że właśnie autostrada A4 pełnić będzie rolę południowej obwodnicy miasta. Jeszcze dwa lata temu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uspokajała, że gliwiczanie za podróżowanie 15-kilometrowym odcinkiem autostrady do Kleszczowa nie będą musieli płacić. Mieli dostawać tzw. bilet zerowy i pokazywać go - w zależności od trasy - na bramkach w Sośnicy, Bojkowie czy Ostropie. - Obiecywano nam bilet zerowy i mamy nadzieję, że państwo dotrzyma słowa. To było sensowne rozwiązanie - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu.
W ciągu kilku dni protest w tej sprawie wyśle do ministra Cezarego Grabarczyka Górnośląski Związek Metropolitalny. - Wprowadzenie odpłatności za korzystanie z tych dróg utrudni ludziom życie. Nie możemy być traktowani jak korytarz tranzytowy, dookoła mieszka 2 mln osób i muszą one każdego dnia swobodnie się przemieszczać - mówi Krzysztof Krzemiński, rzecznik GZM.
Także Stanisław Korfanty, prezydent Piekar Śląskich, nie wyobraża sobie, żeby mieszkańcy Piekar, Bytomia czy Zabrza musieli płacić za jazdę autostradą A1. - Chcemy, by na odcinku od Piekar aż do Sośnicy przejazd dla mieszkańców metropolii był bezpłatny. Ta droga będzie jedną z wewnętrznych tras aglomeracji, którą każdego dnia ludzie będą jeździć do pracy - argumentuje.
Karpiński powiedział nam wczoraj, że co prawda od płacenia nie ma ucieczki, ale ministerstwo pracuje nad rozwiązaniem, które pozwoli samorządom dopłacać do przejazdów samochodów osobowych. Wtedy mieszkańcy płaciliby mniej. Jednak póki co żadnych szczegółów w tej sprawie nie ma.
Ale na dopłaty ze swoich budżetów na pewno nie zgodzą się z kolei same gminy. - Przecież to jakaś bzdura! Może jeszcze każą nam dopłacać ludziom do benzyny albo do wczasów? Rząd udaje, że chce być dobry dla naszych mieszkańców i spycha problem na nas! To jakaś paranoja - denerwuje się Jarzębowski.
Piotr Koj, prezydent Bytomia, mówi, że po raz kolejny państwo spycha problem na barki samorządu. - Wspieramy policję, szkoły, straż pożarną. Mamy też budować mieszkania socjalne. Rozumiem, że miasta mają się dobrze, ale jak długo? Przecież w efekcie mieszkańcy i tak będą płacić za autostrady. Co z tego, że będzie możliwość dołożenia się przez miasto do przejazdów, skoro te pieniądze będą z podatków bytomian? - pyta.
- 290 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
59 głosów
-
Koniec marzeń o darmowych autostradach A1 i A4
marcinred1
18.06.10, 15:09
oni chcą wprowadzić system poboru elektronicznego to znaczy że nie będziebramek tylko będą czytniki.»
-
Koniec marzeń o darmowych autostradach A1 i A4
dzakarta
18.06.10, 16:59
Oto sutki rządów pojebusów z PO i z PIS!Ludzie! Już jesteście jako te chłopy pańszczyźniane w średniwowieczu!»
-
Koniec marzeń o darmowych autostradach A1 i A4
valhala
19.06.10, 13:06
Codziennie jadę z Bytomia do Piekar do pracy. Szczególnie powroty są uciążliwe, Bytom staje się nie przejezdny, 9 km zajmuje mi 40 minut jazdy. Myślałem , że autostrady - obwodnice spowodują»









