Kuratorium chce, żeby uczniowie bujali w obłokach
2010-06-08
, aktualizacja: 08.06.2010 14:18
Bujać w obłokach zdarza się każdemu uczniowi. Ci, którzy kształcą się na pilotów, muszą jednak twardo stąpać po ziemi, bo klasy lotnicze wyrastają na Śląsku i w Zagłębiu jak grzyby po deszczu.
ZOBACZ TAKŻE
- Jaworzno żegna się z Windowsem i wita z Linuksem (14-06-10, 21:03)
- W najlepszym liceum nawet 12 kandydatów na miejsce (05-07-10, 23:28)
- Uczeń wieczorem w restauracji? Tak, jeśli z rodzicami (22-06-10, 21:41)
- Czy można być lepszym z matematyki od Chucka Norrisa? (16-06-10, 12:00)
- Popowodziowe lekcje. Śmiać się czy płakać? (02-06-10, 12:06)
- Jedynka na koniec w liceum? MEN: Spoko! (28-05-10, 21:23)
- Rankingi uczelni to ściema. W każdym są inne wyniki (17-03-10, 19:09)
- Licealista nie ma prawa mieć nowotworu (05-03-10, 21:37)
- Koniec studiowania za darmo? Tego chcą rektorzy (02-03-10, 11:38)
- Liceum wykształci korespondentów wojennych (06-11-08, 17:15)
- Obyś dzieci w Czechach uczył! Płacą lepiej niż u nas (17-06-10, 18:32)
Natalia Krzyżanowska uczy się w pierwszej klasie liceum o specjalności lotniczej w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 5 w Bytomiu. Wybrała taką klasę, bo chce w życiu robić coś nietypowego. - Znajomi z innych szkół chcą być lekarzami, prawnikami. Ja myślę o wojsku podobnie jak wielu moich kolegów z klasy. Tam też mogę zrobić karierę, a jest o wiele ciekawiej niż w szpitalu czy kancelarii - przekonuje Natalia.
Jej koleżanka Angelika Skubisz ma inny pomysł na życie. - Latanie miało być dla mnie tylko hobby. Jednak wsiąkłam i teraz planuję studia przygotowujące do pracy na lotnisku, np. w wieży kontroli lotów. Druga opcja to zostać instruktorem w aeroklubie - mówi Angelika.
To właśnie dziewczyny stanowią większość w 17-osobowej klasie lotniczej w bytomskiej szkole. Chętnych do nauki było więcej, ale nie wszyscy przeszli testy sprawnościowe i badania lekarskie. - Jedna dziewczyna miała np. zaburzenia błędnika, a to dyskwalifikuje kandydata na pilota - mówi Violetta Praszkowska, dyrektorka ZSO nr 5.
Licealiści oprócz przedmiotów ogólnokształcących uczą się meteorologii, aerodynamiki, prawa lotniczego i budowy szybowców. Za miesiąc po raz pierwszy oderwą się od ziemi, startując z płyty Aeroklubu Gliwickiego. Po trzech latach nauki oprócz świadectwa ukończenia szkoły dostaną licencję pilota.
Tworzenie na Śląsku klas lotniczych to pomysł Stanisława Fabera, śląskiego kuratora oświaty, który w zeszłym roku zaprosił nawet przedstawicieli XIV LO z Poznania, by podzielili się z dyrektorami swoimi doświadczeniami w tym zakresie. Zachęcając szkoły do kształcenia pilotów, chciał dać młodym możliwość realizowania pasji i namówić do studiów technicznych, zwłaszcza że na Śląsku praca czeka na nich w licznych aeroklubach i zakładach produkujących szybowce.
We wrześniu z inicjatywy Fabera oprócz klasy lotniczej w Bytomiu powstała podobna w IV LO im. Komisji Edukacji Narodowej w Bielsku-Białej. To już trzecia szkoła dla lotników w tym mieście. Pierwszy był Zespół Szkół Technicznych i Handlowych, który przez ponad 20 lat kształcił techników budowy płatowców, a teraz oferuje specjalności dla techników mechaników lotniczych i dla techników awioników, dodatkowo ucząc ich szybować. - Uczniowie przyszłość wiążą jednak z mechaniką, bo to konkretny i dobrze płatny fach, a specjalistów przygotowanych do pracy na lotniskach wciąż jest zbyt mało - mówi Lucyna Gibas, wicedyrektorka ZSTiH.
Drugą bielską szkołą z klasami lotniczymi było niepubliczne LO im. Kościuszki. W tym roku narzeka jednak na brak kandydatów. - Konkurencja stała się zbyt duża, zwłaszcza że w publicznych szkołach kursy szybowcowe dofinansowuje miasto, a u nas płacą rodzice - mówi Teresa Wojtaszek, dyrektorka liceum. - 4 tys. zł za kurs to dużo, biorąc pod uwagę, że osobie bez kierunkowych studiów licencja na latanie szybowcem nie daje niczego oprócz możliwości realizowania pasji - dodaje.
Innego zdania jest Grażyna Kossowska-Łysy, dyrektorka Zespołu Szkół nr 3 w Zabrzu, gdzie we wrześniu rusza klasa ze specjalnościami pilot szybowca, skoczek spadochronowy i modelarz. - Pułkownik z Wojskowej Komisji Uzupełnień zapewnił mnie, że absolwenci takich szkół jak nasza będą mieć pierwszeństwo w przyjęciach do zawodowej armii. To ważne, bo odkąd służba wojskowa przestała być obowiązkowa, młodzi się do niej garną - mówi dyrektorka.
We wrześniu klasa dla mechaników samolotowych rusza też w Zespole Szkół Samochodowych w Gliwicach, natomiast od kilku już lat lotników kształci się w Czerwionce-Leszczynach i Łazach. Absolwenci mogą kontynuować naukę m.in. w Centrum Kształcenia Kadr Lotnictwa Cywilnego Europy Środkowo-Wschodniej Politechniki Śląskiej.
Jej koleżanka Angelika Skubisz ma inny pomysł na życie. - Latanie miało być dla mnie tylko hobby. Jednak wsiąkłam i teraz planuję studia przygotowujące do pracy na lotnisku, np. w wieży kontroli lotów. Druga opcja to zostać instruktorem w aeroklubie - mówi Angelika.
To właśnie dziewczyny stanowią większość w 17-osobowej klasie lotniczej w bytomskiej szkole. Chętnych do nauki było więcej, ale nie wszyscy przeszli testy sprawnościowe i badania lekarskie. - Jedna dziewczyna miała np. zaburzenia błędnika, a to dyskwalifikuje kandydata na pilota - mówi Violetta Praszkowska, dyrektorka ZSO nr 5.
Licealiści oprócz przedmiotów ogólnokształcących uczą się meteorologii, aerodynamiki, prawa lotniczego i budowy szybowców. Za miesiąc po raz pierwszy oderwą się od ziemi, startując z płyty Aeroklubu Gliwickiego. Po trzech latach nauki oprócz świadectwa ukończenia szkoły dostaną licencję pilota.
Tworzenie na Śląsku klas lotniczych to pomysł Stanisława Fabera, śląskiego kuratora oświaty, który w zeszłym roku zaprosił nawet przedstawicieli XIV LO z Poznania, by podzielili się z dyrektorami swoimi doświadczeniami w tym zakresie. Zachęcając szkoły do kształcenia pilotów, chciał dać młodym możliwość realizowania pasji i namówić do studiów technicznych, zwłaszcza że na Śląsku praca czeka na nich w licznych aeroklubach i zakładach produkujących szybowce.
We wrześniu z inicjatywy Fabera oprócz klasy lotniczej w Bytomiu powstała podobna w IV LO im. Komisji Edukacji Narodowej w Bielsku-Białej. To już trzecia szkoła dla lotników w tym mieście. Pierwszy był Zespół Szkół Technicznych i Handlowych, który przez ponad 20 lat kształcił techników budowy płatowców, a teraz oferuje specjalności dla techników mechaników lotniczych i dla techników awioników, dodatkowo ucząc ich szybować. - Uczniowie przyszłość wiążą jednak z mechaniką, bo to konkretny i dobrze płatny fach, a specjalistów przygotowanych do pracy na lotniskach wciąż jest zbyt mało - mówi Lucyna Gibas, wicedyrektorka ZSTiH.
Drugą bielską szkołą z klasami lotniczymi było niepubliczne LO im. Kościuszki. W tym roku narzeka jednak na brak kandydatów. - Konkurencja stała się zbyt duża, zwłaszcza że w publicznych szkołach kursy szybowcowe dofinansowuje miasto, a u nas płacą rodzice - mówi Teresa Wojtaszek, dyrektorka liceum. - 4 tys. zł za kurs to dużo, biorąc pod uwagę, że osobie bez kierunkowych studiów licencja na latanie szybowcem nie daje niczego oprócz możliwości realizowania pasji - dodaje.
Innego zdania jest Grażyna Kossowska-Łysy, dyrektorka Zespołu Szkół nr 3 w Zabrzu, gdzie we wrześniu rusza klasa ze specjalnościami pilot szybowca, skoczek spadochronowy i modelarz. - Pułkownik z Wojskowej Komisji Uzupełnień zapewnił mnie, że absolwenci takich szkół jak nasza będą mieć pierwszeństwo w przyjęciach do zawodowej armii. To ważne, bo odkąd służba wojskowa przestała być obowiązkowa, młodzi się do niej garną - mówi dyrektorka.
We wrześniu klasa dla mechaników samolotowych rusza też w Zespole Szkół Samochodowych w Gliwicach, natomiast od kilku już lat lotników kształci się w Czerwionce-Leszczynach i Łazach. Absolwenci mogą kontynuować naukę m.in. w Centrum Kształcenia Kadr Lotnictwa Cywilnego Europy Środkowo-Wschodniej Politechniki Śląskiej.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

