MŚ 2015 na Stadionie Śląskim? Odpadliśmy na starcie

Wojciech Todur, Piotr Zawadzki
2010-06-04 , aktualizacja: 04.06.2010 22:08
A A A Drukuj
W zeszłym roku słynny Jamajczyk Asafa Powell (drugi z prawej) wygrał bieg na 100 m w Szczecinie. Na start tak wielkiej gwiazdy na Stadionie Śląskim trzeba jeszcze poczekać Fot. Cezary Aszkiełowicz/Agencja Gazeta W zeszłym roku słynny Jamajczyk Asafa Powell (drugi z prawej) wygrał bieg na 100 m w Szczecinie. Na start tak wielkiej gwiazdy na Stadionie Śląskim trzeba jeszcze poczekać
Już w pierwszym etapie przepadła kandydatura Stadionu Śląskiego do organizacji lekkoatletycznych mistrzostw świata w 2015 roku. Inaczej być nie mogło. Przy staraniu się o prestiżowe imprezy sportowe trzeba mieć wizję, ale też cierpliwość i pokorę - piszą Wojciech Todur i Piotr Zawadzki.
Kandydatura Chorzowa to efekt zeszłorocznej deklaracji marszałka województwa śląskiego Bogusława Śmigielskiego, że Stadion Śląski to idealne miejsce na mistrzostwa świata w lekkiej atletyce. Już w przyszłym roku zmodernizowany obiekt musi zmierzyć się z nowym wyzwaniem. W związku z organizacją Euro 2012 i budową nowych stadionów Śląski nie będzie już tak atrakcyjnym jak dawniej miejscem ani dla piłkarskiej reprezentacji, ani dla organizatorów wielkich koncertów rockowych.

Władze województwa chcą, by niecodzienne emocje zagwarantowali teraz najlepsi sprinterzy, skoczkowie i młociarze. Niestety, już na starcie okazało się, jak ciężko przebić się do lekkoatletycznej elity.

Jest trochę wstydu, bo wygląda to tak, jakby notable ze światowej federacji (IAAF) w ogóle nie zadali sobie trudu pochylenia się nad polską kandydaturą. - Nasze nadzieje ostatecznie przekreślił e-mail od sekretarza IAAF Pierre'a Weissa - poinformował w piątek "Gazetę" Sebastian Chmara, wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Sekretarz wytknął główne słabości śląskiej oferty. - Najważniejszy zarzut dotyczy bazy hotelowej. IAAF uznał, że w regionie brakuje miejsc noclegowych dla działaczy i sportowców na oczekiwanym przed federację poziomie - mówi Chmara.

Nie spodobało się też lotnisko w Pyrzowicach. - Według IAAF jest za małe. Nie gwarantuje sprawnej, płynnej obsługi tysięcy uczestników i kibiców mistrzostw. Informacja o tym, że może ją uzupełnić port w Balicach, prawdopodobnie nie została wzięta pod uwagę - mówi Chmara.

Naszym zdaniem kolejna - kto wie, czy nie najważniejsza - przyczyna porażki tkwi w kompletnej anonimowości kandydatury Stadionu Śląskiego. Najważniejsze osobistości światowej lekkiej atletyki w ogóle nie znają chorzowskiego obiektu. Obca jest im legenda "śląskiego kotła czarownic", nieznane są im bramki Gerarda Cieślika i Włodzimierza Lubańskiego. Podejrzewamy, że oni nawet nie wiedzą, iż pokonaliśmy tutaj w heroicznych bojach Anglików, Holendrów i Portugalczyków.

- Stadion Śląski? Chorzów? Zaraz, zaraz... A kiedy w Polsce zorganizowaliście jakąś dużą imprezę lekkoatletyczną? - taka kwestia mogła paść podczas obrad. I tu pojawił się problem. Fundamentalny problem. Ostatnia duża impreza to halowe mistrzostwa Europy zorganizowane w katowickim Spodku... 35 lat temu.

W sierpniu zeszłego roku "Gazeta" przestrzegała: "Lekka atletyka na Śląskim jest dobrym pomysłem, pod warunkiem że będzie to projekt zakrojony na lata, może nawet dziesięciolecia. Najpierw trzeba ten sport wypromować, a dopiero potem ruszyć na bój o sponsorów i wielkie imprezy. Trzeba mieć wizję, ale też cierpliwość i pokorę. Inaczej najemy się tylko wstydu".

Stało się jednak inaczej, a pospieszne wysunięcie śląskiej kandydatury naraziło nas tylko na śmieszność.

Na koniec dobra wiadomość. Wkrótce na Śląskim rozpocznie się budowa lekkoatletycznego boiska rozgrzewkowego. Bez niego nie ma co myśleć o starcie najlepszych zawodników. I to jest właśnie odpowiednia kolejność w planie ubiegania się o prestiżowe zawody sportowe.



Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów