ZUS: Pracujące ciężarne kobiety są... podejrzane

Małgorzata Goślińska
2010-06-04 , aktualizacja: 04.06.2010 23:01
A A A Drukuj
Ciąża Fot. sxc.hu Ciąża
Czy informowała pani pracodawcę o ciąży i kiedy? - zapytali Iwonę w bielskim ZUS-ie i wstrzymali wypłatę zasiłku chorobowego. Może to oszustka, która celowo zaszła w ciążę patologiczną?
Iwona z Bielska-Białej ma 30 lat i oczekuje pierwszego dziecka. Jest w piątym miesiącu. Gdy na początku maja dostała pismo z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, dostała nagłego bólu w brzuchu. Przez te bóle właśnie oraz plamienie lekarka przepisuje jej leki na podtrzymanie ciąży, a z końcem marca zaleciła wziąć zwolnienie. Po miesiącu nie było poprawy. Płatnikiem kobiety stał się ZUS i jako chorej ciężarnej powinien wypłacać równowartość pensji. Tymczasem Iwona zarabia 5 tys. zł.

ZUS nazwał postępowanie Iwony "roszczeniem", wstrzymał wypłatę zasiłku chorobowego i wszczął dochodzenie. Urzędników zafrapowało, w jaki sposób dowiedziała się o tak intratnej posadzie. Czy aby nie jest spokrewniona z szefami? W jaki sposób? A może są znajomymi? Może pracowała dla nich wcześniej? Kto z nich wyszedł z inicjatywą podpisania umowy i zaproponował takie dogodne warunki? Do tego trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje, a jakie ona posiada wykształcenie, jakie piastowała stanowiska?

Urzędnicy szczególnie interesowali się sposobem wykonywania pracy: gdzie, w siedzibie firmy czy poza, jak poza, to niech poda dokładny adres, w jakich dniach i godzinach, czy podpisywała codziennie listę obecności, kto ją nadzorował - imię i nazwisko, kiedy dostawała wypłatę i czy w gotówce, czy na konto. Wreszcie: kto może potwierdzić, że w ogóle pracowała - dane identyfikacyjne świadków.

Iwona pracuje w firmie szkoleniowej. Udało jej się połączyć pasję z zarabianiem na życie. Od dawna zajmuje się decoupage, techniką ozdabiania przedmiotów, która w skrócie polega na przyklejaniu do spreparowanej powierzchni papierowego wzoru i pokrywaniu tyloma warstwami lakieru, aż wtopi się w tło i niewyczuwalny w dotyku będzie wyglądać jak namalowany. Osobiście przeszkoliła kilkaset osób. Wykonywała usługi dla 12 urzędów pracy i dwóch ośrodków pomocy społecznej. W tym czasie trenerzy, którzy wyszli z jej szkoły, robili to samo w innych miastach Polski w ramach autorskiego projektu Iwony. Najczęściej są to kobiety w średnim wieku, długoletnie bezrobotne. Wiele z nich znalazło dzięki temu pracę, stały się więc płatnikami ZUS.

Ten projekt Iwona napisała dla firmy, w której obecnie pracuje. Po dwóch latach owocnej współpracy firma zwolniła dwóch dyrektorów działu szkoleń i zatrudniła ją na ich miejsce. Odtąd zajmowała się głównie koordynacją: zbierała grupy szkoleniowe i szukała dla nich hoteli, ale też robiła zakupy na warsztaty, dźwigając materiały, różnorakie przedmioty z drewna, metalu, szkła, a także lakiery, kleje, preparaty do spękań... Pytanie o czas i miejsce pracy było więc kłopotliwe.

Urzędnicy powątpiewali również w zwolnienie lekarskie - z jakich przyczyn i czy na pewno jeszcze trwa. Iwona szybko i zwięźle zaspokoiła ich ciekawość, dołączając zaświadczenie o ciąży zagrożonej poronieniem i leczonej farmakologicznie. Nie przekonała jednak urzędników. Po trzech tygodniach otrzymała od nich kolejny zestaw pytań. Dociekali tego samego, tyle że bardziej szczegółowo, np. czy zamieszczała ogłoszenia o poszukiwaniu pracy i kiedy poznała swoich szefów? Kobieta była coraz bardziej rozgoryczona: - Ciekawe, że wcześniej przyjmowali moje wysokie składki bez mrugnięcia okiem. Nigdy wcześniej nie byłam na chorobowym. Leczę się prywatnie, bo nie chcę ryzykować czekaniem w kolejkach. Nikogo nie interesuje, czy stać mnie na badania i leki. Żyję na debecie.

Najbardziej zaskoczyło ją pytanie, czy poinformowała pracodawcę o swoim błogosławionym stanie. Czuła się podejrzewana, że celowo zaszła w ciążę, w dodatku patologiczną, albo że ją sobie uroiła i że udawała, że pracuje. Jej główne przestępstwo polegało na tym, że dostała etat w połowie lutego, gdy była już w ciąży. - Nawet o tym nie wiedziałam - mówi.

- Ustalaliśmy obowiązek podlegania ubezpieczeniom społecznym. To normalne postępowanie w przypadku krótkiego okresu składkowego - mówi Helena Stokłosa, rzeczniczka bielskiego oddziału ZUS. - Sprawa jest zakończona pozytywnie - dodaje. Ale nie obyło się bez interwencji prawnika.

- Kobieta nie ma obowiązku informowania pracodawcy o ciąży na żadnym etapie - ani podczas przyjmowania, ani awansowania, a pracodawca nie ma prawa o to pytać. Wedle prawa unijnego to dyskryminacja ze względu na płeć - mówi Małgorzata Tkacz-Janik, śląska aktywistka feministyczna. - ZUS, pytając o to, zaprzeczył standardom równościowym.

Chcesz rodzić w domu? To musisz za to płacić



Podziel się

  • 264 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    54 głosy