Popowodziowe lekcje. Śmiać się czy płakać?
2010-06-02
, aktualizacja: 02.06.2010 12:06
Żeby oswoić się z powodzią uczniowie, na lekcjach mogliby obliczać straty, jakie poniosły ich rodziny z powodu kataklizmu
- radzi nauczycielom Ministerstwo Edukacji
Na matematyce uczniowie obliczą objętość zalanego domu, a na języku polskim przeprowadzą wywiad z powodzianinem o najzabawniejszym wydarzeniu, jakiego doświadczył podczas kataklizmu - to propozycje Ministerstwa Edukacji Narodowej dla szkół po powodzi
ZOBACZ TAKŻE
- Zalane szkoły nie zdążą z remontami. Nie mają pieniędzy (09-08-10, 20:55)
- Marchewki i soki w szkole wygrały z chipsami i colą (10-06-10, 00:00)
- Kuratorium chce, żeby uczniowie bujali w obłokach (08-06-10, 14:10)
- Gimnazjaliści znów muszą wybierać w ciemno. Dlaczego? (06-06-10, 21:32)
- Powtórka z powodzi. Ludziom zaczyna już brakować sił (03-06-10, 18:43)
- Nie można załamywać rąk. Trzeba działać! (29-05-10, 14:43)
- Blisko 300 mln zł strat na drogach i mostach regionu (25-05-10, 16:06)
- Pokazaliśmy, że Polak przed i po szkodzie głupi... (27-05-10, 10:48)
- Obyś dzieci w Czechach uczył! Płacą lepiej niż u nas (17-06-10, 18:32)
- Powódź zaczyna się dopiero wtedy, gdy opada woda (28-05-10, 07:29)
GALERIA ZDJĘĆ
- Śląsk i Podbeskidzie zalane wielką wodą (17-05-10, 16:53)
RAPORTY
SONDAŻ
Na swojej stronie internetowej MEN zachęca nauczycieli wszystkich przedmiotów do sięgnięcia po poradnik "Jak sobie radzić z powodzią" pod redakcją Małgorzaty Siudak i Elżbiety Tyralskiej-Wojtyczy, wydany przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
W książce, adresowanej do nauczycieli wszystkich typów szkół, od podstawówek po licea, którą można pobrać z witryny www.men.gov.pl, znalazły się informacje, jak przygotować rodzinę do powodzi, jak zabezpieczyć dom przed stratami, jak przyszykować się do ewakuacji i co zrobić po powrocie do zniszczonego mieszkania, gdy woda już opadnie. Czytelnicy książki dowiedzą się z niej także, jak wyjaśnić dzieciom, skąd się bierze powódź i jakie mogą być jej pierwsze sygnały.
W każdym rozdziale oprócz teorii autorki zamieściły ćwiczenia i quizy, które nauczyciele mogą wykorzystać pod koniec lekcji, by sprawdzić, co uczniowie z niej zapamiętali.
Książka zawiera także scenariusze zajęć o tematyce powodziowej, opracowane z myślą o wszystkich przedmiotach. Autorki proponują, by na języku polskim nauczyciel w szkole podstawowej polecił uczniom przeprowadzenie wywiadu ze świadkiem powodzi na temat najgroźniejszego lub najzabawniejszego doświadczenia z nią związanego. Może też pokazać dzieciom fragmenty filmów o powodzi i polecić, by analizując dialogi, rozpoznali w zdanie w trybie oznajmującym lub pytającym oraz ich intencje.
Na matematyce gimnazjaliści mają obliczać obwody i pola powierzchni terenów podtopionych w swojej miejscowości lub objętości zalanych budynków. Autorki nie zapomniały nawet o lekcjach sztuki, na których sugerują analizować dzieła, ilustrujące zmagania człowieka z żywiołem.
- Nie będziemy wykorzystywać powodzi jako tematu lekcji na żadnym przedmiocie. Niby czemu miałoby to służyć? Chyba tylko powiększaniu traumy u dzieci. Mówimy, żeby uważały na skażoną wodę, jak chronić się przed zatruciami. Ale powódź na matematyce czy języku polskim to absurd! - mówi Mirosław Olek, dyrektor SP nr 2 w Czechowicach-Dziedzicach.
Zgadza się z nim prof. Katarzyna Popiołek, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Podkreśla, że pomysł, aby tuż po klęsce rozgrzebywać z uczniami temat strat, jest nieracjonalny i może tylko zaszkodzić. - Jeśli nauczyciel chce zrobić lekcję o powodzi, niech poruszy kwestie ogólne, jak gospodarka wodna na świecie i sposoby chronienia się przed zalaniem albo relacje międzyludzkie w sytuacji kryzysowej, która ludzi jednoczy i skłania do wzajemnej pomocy - proponuje prof. Popiołek.
- Szkoły w pierwszej kolejności powinny udzielić uczniom pomocy psychologicznej, zwłaszcza tym, którzy po przeżytej traumie nagle stali się płaczliwi, agresywni czy zalęknieni, a nie rozdrapywać ich rany - dodaje.
Grzegorz Bizacki, dyrektor Gimnazjum nr 1 w zalanym przez cztery rzeki Bieruniu, zrobił tak, jeszcze zanim woda zaczęła opadać. - Rodziny 45 uczniów z naszego gimnazjum poważnie ucierpiały w tej powodzi. Nie tylko oni, ale także ich rodzice korzystają ze wsparcia psychologa - mówi Bizacki.
Jedna z autorek książki Małgorzata Siudak, wyjaśnia, że publikacja została wydana sześć lat temu w ramach unijnego projektu ograniczania strat po powodzi. Ćwiczenia, takie jak obliczanie powierzchni terenów zalanych przez wodę, miały uświadomić dzieciom, jaki obszar w ich okolicy może być zagrożony kolejnym kataklizmem. - Te zajęcia powinny być jednak prowadzone przed powodzią. Teraz w szkołach potrzebni są psycholodzy - podkreśla Siudak.
Dlaczego MEN przypomniał o książce akurat po powodzi?
Chodziło jedynie o zwrócenie uwagi na fakt, że materiały dydaktyczne na temat powodzi są już gotowe i nauczyciele mogą z nich korzystać - odpowiada Justyna Sadlak z biura prasowego MEN. - Poradnik może być inspiracją do organizowania zajęć dla uczniów na terenach dotkniętych przez powódź. Zawiera także materiały, które mogą okazać się pomocne w przygotowaniu dzieci do powrotu do normalnej rzeczywistości po okresie walki z powodzią - dodaje.
W książce, adresowanej do nauczycieli wszystkich typów szkół, od podstawówek po licea, którą można pobrać z witryny www.men.gov.pl, znalazły się informacje, jak przygotować rodzinę do powodzi, jak zabezpieczyć dom przed stratami, jak przyszykować się do ewakuacji i co zrobić po powrocie do zniszczonego mieszkania, gdy woda już opadnie. Czytelnicy książki dowiedzą się z niej także, jak wyjaśnić dzieciom, skąd się bierze powódź i jakie mogą być jej pierwsze sygnały.
W każdym rozdziale oprócz teorii autorki zamieściły ćwiczenia i quizy, które nauczyciele mogą wykorzystać pod koniec lekcji, by sprawdzić, co uczniowie z niej zapamiętali.
Książka zawiera także scenariusze zajęć o tematyce powodziowej, opracowane z myślą o wszystkich przedmiotach. Autorki proponują, by na języku polskim nauczyciel w szkole podstawowej polecił uczniom przeprowadzenie wywiadu ze świadkiem powodzi na temat najgroźniejszego lub najzabawniejszego doświadczenia z nią związanego. Może też pokazać dzieciom fragmenty filmów o powodzi i polecić, by analizując dialogi, rozpoznali w zdanie w trybie oznajmującym lub pytającym oraz ich intencje.
Na matematyce gimnazjaliści mają obliczać obwody i pola powierzchni terenów podtopionych w swojej miejscowości lub objętości zalanych budynków. Autorki nie zapomniały nawet o lekcjach sztuki, na których sugerują analizować dzieła, ilustrujące zmagania człowieka z żywiołem.
- Nie będziemy wykorzystywać powodzi jako tematu lekcji na żadnym przedmiocie. Niby czemu miałoby to służyć? Chyba tylko powiększaniu traumy u dzieci. Mówimy, żeby uważały na skażoną wodę, jak chronić się przed zatruciami. Ale powódź na matematyce czy języku polskim to absurd! - mówi Mirosław Olek, dyrektor SP nr 2 w Czechowicach-Dziedzicach.
Zgadza się z nim prof. Katarzyna Popiołek, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Podkreśla, że pomysł, aby tuż po klęsce rozgrzebywać z uczniami temat strat, jest nieracjonalny i może tylko zaszkodzić. - Jeśli nauczyciel chce zrobić lekcję o powodzi, niech poruszy kwestie ogólne, jak gospodarka wodna na świecie i sposoby chronienia się przed zalaniem albo relacje międzyludzkie w sytuacji kryzysowej, która ludzi jednoczy i skłania do wzajemnej pomocy - proponuje prof. Popiołek.
- Szkoły w pierwszej kolejności powinny udzielić uczniom pomocy psychologicznej, zwłaszcza tym, którzy po przeżytej traumie nagle stali się płaczliwi, agresywni czy zalęknieni, a nie rozdrapywać ich rany - dodaje.
Grzegorz Bizacki, dyrektor Gimnazjum nr 1 w zalanym przez cztery rzeki Bieruniu, zrobił tak, jeszcze zanim woda zaczęła opadać. - Rodziny 45 uczniów z naszego gimnazjum poważnie ucierpiały w tej powodzi. Nie tylko oni, ale także ich rodzice korzystają ze wsparcia psychologa - mówi Bizacki.
Jedna z autorek książki Małgorzata Siudak, wyjaśnia, że publikacja została wydana sześć lat temu w ramach unijnego projektu ograniczania strat po powodzi. Ćwiczenia, takie jak obliczanie powierzchni terenów zalanych przez wodę, miały uświadomić dzieciom, jaki obszar w ich okolicy może być zagrożony kolejnym kataklizmem. - Te zajęcia powinny być jednak prowadzone przed powodzią. Teraz w szkołach potrzebni są psycholodzy - podkreśla Siudak.
Dlaczego MEN przypomniał o książce akurat po powodzi?
Chodziło jedynie o zwrócenie uwagi na fakt, że materiały dydaktyczne na temat powodzi są już gotowe i nauczyciele mogą z nich korzystać - odpowiada Justyna Sadlak z biura prasowego MEN. - Poradnik może być inspiracją do organizowania zajęć dla uczniów na terenach dotkniętych przez powódź. Zawiera także materiały, które mogą okazać się pomocne w przygotowaniu dzieci do powrotu do normalnej rzeczywistości po okresie walki z powodzią - dodaje.
Polecamy: Pokazaliśmy, że Polak przed i po szkodzie głupi...
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Popowodziowe lekcje. Śmiać się czy płakać?
cillian1
02.06.10, 16:11
Tym razem jestem na tak, niech wiedzą, ile wody im zaleje chatę, i niechwiedzą, że nie ma wesołych wspomnień z powodzi, może za 13 lat, teraz dzieci,potem dorośli coś k...a zrobią, żeby ich »
-
Przyda się np. do obliczenia wymaganej wydajności
zero85
03.06.10, 12:06
pomp jakie trzeba nabyć aby wypompowywać wodę. A o tragedii jaką jest powódź -trzeba rozmawiać! Nie można przechodzić obojętnie "powódź była jest i będzie".Ale czy to będzie groteskowe i »
-
Popowodziowe lekcje. Śmiać się czy płakać?
shire112
03.06.10, 16:14
Kolejny POpaprany pomysł minister Hall :(W myśl zasady: nie ważne co się robi, ważne że o tym mówią!»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

