Popowodziowe lekcje. Śmiać się czy płakać?

Magdalena Warchala
2010-06-02 , aktualizacja: 02.06.2010 12:06
A A A Drukuj
Żeby oswoić się z powodzią uczniowie, na lekcjach mogliby obliczać straty, jakie poniosły ich rodziny z powodu kataklizmu
- radzi nauczycielom Ministerstwo Edukacji Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Żeby oswoić się z powodzią uczniowie, na lekcjach mogliby obliczać straty, jakie poniosły ich rodziny z powodu kataklizmu - radzi nauczycielom Ministerstwo Edukacji
Na matematyce uczniowie obliczą objętość zalanego domu, a na języku polskim przeprowadzą wywiad z powodzianinem o najzabawniejszym wydarzeniu, jakiego doświadczył podczas kataklizmu - to propozycje Ministerstwa Edukacji Narodowej dla szkół po powodzi
GALERIA ZDJĘĆ
SONDAŻ
Czy podoba ci się pomysł MEN na lekcje o powodzi?

Tak
Nie

Na swojej stronie internetowej MEN zachęca nauczycieli wszystkich przedmiotów do sięgnięcia po poradnik "Jak sobie radzić z powodzią" pod redakcją Małgorzaty Siudak i Elżbiety Tyralskiej-Wojtyczy, wydany przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

W książce, adresowanej do nauczycieli wszystkich typów szkół, od podstawówek po licea, którą można pobrać z witryny www.men.gov.pl, znalazły się informacje, jak przygotować rodzinę do powodzi, jak zabezpieczyć dom przed stratami, jak przyszykować się do ewakuacji i co zrobić po powrocie do zniszczonego mieszkania, gdy woda już opadnie. Czytelnicy książki dowiedzą się z niej także, jak wyjaśnić dzieciom, skąd się bierze powódź i jakie mogą być jej pierwsze sygnały.

W każdym rozdziale oprócz teorii autorki zamieściły ćwiczenia i quizy, które nauczyciele mogą wykorzystać pod koniec lekcji, by sprawdzić, co uczniowie z niej zapamiętali.

Książka zawiera także scenariusze zajęć o tematyce powodziowej, opracowane z myślą o wszystkich przedmiotach. Autorki proponują, by na języku polskim nauczyciel w szkole podstawowej polecił uczniom przeprowadzenie wywiadu ze świadkiem powodzi na temat najgroźniejszego lub najzabawniejszego doświadczenia z nią związanego. Może też pokazać dzieciom fragmenty filmów o powodzi i polecić, by analizując dialogi, rozpoznali w zdanie w trybie oznajmującym lub pytającym oraz ich intencje.

Na matematyce gimnazjaliści mają obliczać obwody i pola powierzchni terenów podtopionych w swojej miejscowości lub objętości zalanych budynków. Autorki nie zapomniały nawet o lekcjach sztuki, na których sugerują analizować dzieła, ilustrujące zmagania człowieka z żywiołem.

- Nie będziemy wykorzystywać powodzi jako tematu lekcji na żadnym przedmiocie. Niby czemu miałoby to służyć? Chyba tylko powiększaniu traumy u dzieci. Mówimy, żeby uważały na skażoną wodę, jak chronić się przed zatruciami. Ale powódź na matematyce czy języku polskim to absurd! - mówi Mirosław Olek, dyrektor SP nr 2 w Czechowicach-Dziedzicach.

Zgadza się z nim prof. Katarzyna Popiołek, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Podkreśla, że pomysł, aby tuż po klęsce rozgrzebywać z uczniami temat strat, jest nieracjonalny i może tylko zaszkodzić. - Jeśli nauczyciel chce zrobić lekcję o powodzi, niech poruszy kwestie ogólne, jak gospodarka wodna na świecie i sposoby chronienia się przed zalaniem albo relacje międzyludzkie w sytuacji kryzysowej, która ludzi jednoczy i skłania do wzajemnej pomocy - proponuje prof. Popiołek.

- Szkoły w pierwszej kolejności powinny udzielić uczniom pomocy psychologicznej, zwłaszcza tym, którzy po przeżytej traumie nagle stali się płaczliwi, agresywni czy zalęknieni, a nie rozdrapywać ich rany - dodaje.

Grzegorz Bizacki, dyrektor Gimnazjum nr 1 w zalanym przez cztery rzeki Bieruniu, zrobił tak, jeszcze zanim woda zaczęła opadać. - Rodziny 45 uczniów z naszego gimnazjum poważnie ucierpiały w tej powodzi. Nie tylko oni, ale także ich rodzice korzystają ze wsparcia psychologa - mówi Bizacki.

Jedna z autorek książki Małgorzata Siudak, wyjaśnia, że publikacja została wydana sześć lat temu w ramach unijnego projektu ograniczania strat po powodzi. Ćwiczenia, takie jak obliczanie powierzchni terenów zalanych przez wodę, miały uświadomić dzieciom, jaki obszar w ich okolicy może być zagrożony kolejnym kataklizmem. - Te zajęcia powinny być jednak prowadzone przed powodzią. Teraz w szkołach potrzebni są psycholodzy - podkreśla Siudak.

Dlaczego MEN przypomniał o książce akurat po powodzi?

Chodziło jedynie o zwrócenie uwagi na fakt, że materiały dydaktyczne na temat powodzi są już gotowe i nauczyciele mogą z nich korzystać - odpowiada Justyna Sadlak z biura prasowego MEN. - Poradnik może być inspiracją do organizowania zajęć dla uczniów na terenach dotkniętych przez powódź. Zawiera także materiały, które mogą okazać się pomocne w przygotowaniu dzieci do powrotu do normalnej rzeczywistości po okresie walki z powodzią - dodaje.

Polecamy: Pokazaliśmy, że Polak przed i po szkodzie głupi...



Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów