Sędzia kibic bez kary. Mała szkodliwość społeczna

Marcin Pietraszewski
2010-06-02 , aktualizacja: 02.06.2010 02:09
A A A Drukuj
Zatrzymany na Stadionie Śląskim sędzia, który wyzywał policjantów i ochroniarzy, a potem odmówił dmuchnięcia w alkomat, nie poniesie odpowiedzialności karnej. - Jego zachowanie było w niewielkim stopniu społecznie szkodliwe - uznał sąd dyscyplinarny
Jakub I. z Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa jest pierwszym sędzią w Polsce, którego prokuratura ściga jak zwykłego szalikowca. Śledczy z Chorzowa chcą mu przedstawić zarzuty znieważenia pracowników ochrony Stadionu Śląskiego oraz patrolujących obiekt policjantów. Grozi za to rok więzienia. Gdyby sędzia I. został skazany, będzie wydalony z zawodu.

Nie zanosi się jednak na to, że Jakub I. kiedykolwiek zasiądzie na ławie oskarżonych. Kilka dni temu sąd dyscyplinarny w Warszawie odrzucił bowiem wniosek chorzowskiej prokuratury o uchylenie chroniącego sędziego immunitetu.

- Sąd dyscyplinarny uznał, że incydent na Stadionie Śląskim nie powinien się wydarzyć, jednak zachowanie sędziego miało niewielką społeczną szkodliwość - wyjaśnia sędzia Barbara Trębska, rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Jej zdaniem na korzyść Jakuba I. przemawiało także to, że przeprosił znieważonych policjantów.

Zdumieni takim stanowiskiem śledczy zapowiadają, że w dalszym ciągu będą domagali się pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności karnej. - Czekamy na pisemne uzasadnienie decyzji sądu dyscyplinarnego i na pewno złożymy na nią zażalenie - podkreśla prokurator Andrzej Sikora, szef Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.

Zarzuty wobec sędziego dotyczą wydarzeń, które rozegrały we wrześniu zeszłego roku przed meczem Polski z Irlandią Północną na Stadionie Śląskim. Wśród 45 tys. kibiców, którzy przyjechali na mecz, był sędzia Jakub I. Według prokuratury ochroniarze odmówili wpuszczenia go na stadion, ponieważ ich zdaniem był w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Jakub I. zdenerwował się wtedy i znieważył pracowników ochrony. Miał się też odgrażać, że przekonają się, kim on jest. Wezwany przez ochroniarzy patrol policji zabrał sędziego sprzed bramy stadionu. Z relacji funkcjonariuszy wynika, że od Jakuba I. czuć było alkohol i że miał problemy z poruszaniem. Nie wiadomo jednak, ile miał promili. Zasłaniając się immunitetem sędziowskim, odmówił bowiem badania alkomatem i pokazał legitymację służbową. Używając wulgarnych określeń, zwyzywał też policjantów i miał grozić, że skończą w kryminale.

Zdaniem Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów, decyzja sądu dyscyplinarnego oraz jej uzasadnienie są skandaliczne, bo pokazują, że w Polsce nie obowiązuje zasada równości wobec prawa. - Mam tylko nadzieję, że kiedy w przyszłości jakiś oskarżony zwyzywa sędziego I. na sali rozpraw, on także machnie na to ręką, uznając, że społeczna szkodliwość takiego zachowania jest niewielka - mówi Wierzbicki.

Z sędzią Jakubem I. nie udało się nam wczoraj porozmawiać. - Nie mamy w zwyczaju łączyć telefonów do sędziów - powiedziano nam w sekretariacie jego wydziału.

Podczas wrześniowego meczu, oprócz sędziego I., śląska policja zatrzymała dziesięciu pseudokibiców. Oskarżono ich o rzucanie podczas meczu koszem, odpalenie rac, niereagowanie na polecenia ochrony, znieważanie funkcjonariuszy, wejście na stadion pod wpływem alkoholu. W trybie przyśpieszonym zostali skazani na kary od sześciu do ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu. Wymierzono im także dwuletni zakaz stadionowy i ukarano grzywną.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów