Sędzia kibic bez kary. Mała szkodliwość społeczna
2010-06-02
, aktualizacja: 02.06.2010 02:09
Zatrzymany na Stadionie Śląskim sędzia, który wyzywał policjantów i ochroniarzy, a potem odmówił dmuchnięcia w alkomat, nie poniesie odpowiedzialności karnej. - Jego zachowanie było w niewielkim stopniu społecznie szkodliwe - uznał sąd dyscyplinarny
ZOBACZ TAKŻE
- Zły sygnał przed Euro: kruk krukowi oka nie wykole (26-10-11, 22:30)
- K... to przecinek czy zniewaga? Sąd się waha (07-06-11, 09:37)
- Sędzia kibic wciąż bez kary, bo ma immunitet (01-02-11, 00:59)
- Chcesz się sądzić? "Zaciągnij kredyt" - radzi sędzia (28-09-10, 11:57)
- Prokuratura oskarżyła ekonoma archidiecezji katowickiej (09-06-10, 22:44)
- Komentarz Marcina Pietraszewskiego: Szlachectwo obowiązuje (02-06-10, 02:06)
- Sędzia ścigany jak pseudokibic. Uchylą mu immunitet? (18-03-10, 22:02)
- Jeśli sędzia "dymił", to kary nie uniknie (11-09-09, 13:07)
- Sędzia razem z chuliganami obrażał policjantów (08-09-09, 01:40)
- Prokuratorzy ukrywali akta za meblami. Z przepracowania (02-08-10, 16:12)
Jakub I. z Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa jest pierwszym sędzią w Polsce, którego prokuratura ściga jak zwykłego szalikowca. Śledczy z Chorzowa chcą mu przedstawić zarzuty znieważenia pracowników ochrony Stadionu Śląskiego oraz patrolujących obiekt policjantów. Grozi za to rok więzienia. Gdyby sędzia I. został skazany, będzie wydalony z zawodu.
Nie zanosi się jednak na to, że Jakub I. kiedykolwiek zasiądzie na ławie oskarżonych. Kilka dni temu sąd dyscyplinarny w Warszawie odrzucił bowiem wniosek chorzowskiej prokuratury o uchylenie chroniącego sędziego immunitetu.
- Sąd dyscyplinarny uznał, że incydent na Stadionie Śląskim nie powinien się wydarzyć, jednak zachowanie sędziego miało niewielką społeczną szkodliwość - wyjaśnia sędzia Barbara Trębska, rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Jej zdaniem na korzyść Jakuba I. przemawiało także to, że przeprosił znieważonych policjantów.
Zdumieni takim stanowiskiem śledczy zapowiadają, że w dalszym ciągu będą domagali się pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności karnej. - Czekamy na pisemne uzasadnienie decyzji sądu dyscyplinarnego i na pewno złożymy na nią zażalenie - podkreśla prokurator Andrzej Sikora, szef Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.
Zarzuty wobec sędziego dotyczą wydarzeń, które rozegrały we wrześniu zeszłego roku przed meczem Polski z Irlandią Północną na Stadionie Śląskim. Wśród 45 tys. kibiców, którzy przyjechali na mecz, był sędzia Jakub I. Według prokuratury ochroniarze odmówili wpuszczenia go na stadion, ponieważ ich zdaniem był w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Jakub I. zdenerwował się wtedy i znieważył pracowników ochrony. Miał się też odgrażać, że przekonają się, kim on jest. Wezwany przez ochroniarzy patrol policji zabrał sędziego sprzed bramy stadionu. Z relacji funkcjonariuszy wynika, że od Jakuba I. czuć było alkohol i że miał problemy z poruszaniem. Nie wiadomo jednak, ile miał promili. Zasłaniając się immunitetem sędziowskim, odmówił bowiem badania alkomatem i pokazał legitymację służbową. Używając wulgarnych określeń, zwyzywał też policjantów i miał grozić, że skończą w kryminale.
Zdaniem Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów, decyzja sądu dyscyplinarnego oraz jej uzasadnienie są skandaliczne, bo pokazują, że w Polsce nie obowiązuje zasada równości wobec prawa. - Mam tylko nadzieję, że kiedy w przyszłości jakiś oskarżony zwyzywa sędziego I. na sali rozpraw, on także machnie na to ręką, uznając, że społeczna szkodliwość takiego zachowania jest niewielka - mówi Wierzbicki.
Z sędzią Jakubem I. nie udało się nam wczoraj porozmawiać. - Nie mamy w zwyczaju łączyć telefonów do sędziów - powiedziano nam w sekretariacie jego wydziału.
Podczas wrześniowego meczu, oprócz sędziego I., śląska policja zatrzymała dziesięciu pseudokibiców. Oskarżono ich o rzucanie podczas meczu koszem, odpalenie rac, niereagowanie na polecenia ochrony, znieważanie funkcjonariuszy, wejście na stadion pod wpływem alkoholu. W trybie przyśpieszonym zostali skazani na kary od sześciu do ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu. Wymierzono im także dwuletni zakaz stadionowy i ukarano grzywną.
Nie zanosi się jednak na to, że Jakub I. kiedykolwiek zasiądzie na ławie oskarżonych. Kilka dni temu sąd dyscyplinarny w Warszawie odrzucił bowiem wniosek chorzowskiej prokuratury o uchylenie chroniącego sędziego immunitetu.
- Sąd dyscyplinarny uznał, że incydent na Stadionie Śląskim nie powinien się wydarzyć, jednak zachowanie sędziego miało niewielką społeczną szkodliwość - wyjaśnia sędzia Barbara Trębska, rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Jej zdaniem na korzyść Jakuba I. przemawiało także to, że przeprosił znieważonych policjantów.
Zdumieni takim stanowiskiem śledczy zapowiadają, że w dalszym ciągu będą domagali się pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności karnej. - Czekamy na pisemne uzasadnienie decyzji sądu dyscyplinarnego i na pewno złożymy na nią zażalenie - podkreśla prokurator Andrzej Sikora, szef Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.
Zarzuty wobec sędziego dotyczą wydarzeń, które rozegrały we wrześniu zeszłego roku przed meczem Polski z Irlandią Północną na Stadionie Śląskim. Wśród 45 tys. kibiców, którzy przyjechali na mecz, był sędzia Jakub I. Według prokuratury ochroniarze odmówili wpuszczenia go na stadion, ponieważ ich zdaniem był w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Jakub I. zdenerwował się wtedy i znieważył pracowników ochrony. Miał się też odgrażać, że przekonają się, kim on jest. Wezwany przez ochroniarzy patrol policji zabrał sędziego sprzed bramy stadionu. Z relacji funkcjonariuszy wynika, że od Jakuba I. czuć było alkohol i że miał problemy z poruszaniem. Nie wiadomo jednak, ile miał promili. Zasłaniając się immunitetem sędziowskim, odmówił bowiem badania alkomatem i pokazał legitymację służbową. Używając wulgarnych określeń, zwyzywał też policjantów i miał grozić, że skończą w kryminale.
Zdaniem Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów, decyzja sądu dyscyplinarnego oraz jej uzasadnienie są skandaliczne, bo pokazują, że w Polsce nie obowiązuje zasada równości wobec prawa. - Mam tylko nadzieję, że kiedy w przyszłości jakiś oskarżony zwyzywa sędziego I. na sali rozpraw, on także machnie na to ręką, uznając, że społeczna szkodliwość takiego zachowania jest niewielka - mówi Wierzbicki.
Z sędzią Jakubem I. nie udało się nam wczoraj porozmawiać. - Nie mamy w zwyczaju łączyć telefonów do sędziów - powiedziano nam w sekretariacie jego wydziału.
Podczas wrześniowego meczu, oprócz sędziego I., śląska policja zatrzymała dziesięciu pseudokibiców. Oskarżono ich o rzucanie podczas meczu koszem, odpalenie rac, niereagowanie na polecenia ochrony, znieważanie funkcjonariuszy, wejście na stadion pod wpływem alkoholu. W trybie przyśpieszonym zostali skazani na kary od sześciu do ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu. Wymierzono im także dwuletni zakaz stadionowy i ukarano grzywną.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Sędzia kibic bez kary. Mała szkodliwość społeczna
vito3
02.06.10, 10:35
te wszystkie samorzady sa opanowane przez koterie,wiekszosc przekretow w tym kraju zostalo zrobionych przy udziale sedziow to zdeprawowalo ich do tego stopnia ze teraz bronia nawet huliganow»
-
A mógł przyjebać orłem na sędziowskim łańcuchu
dersteuermann
02.06.10, 10:38
W sumie nie ma się co dziwić. Bandyccy komornicy, którzy okazują się byćkrewnymi prezesów sądów; sędziowie którzy orzekają o upadłości spółek (KLIF)żeby je zniszczyć i okraść; totalnie »
-
Re: Sędzia kibic bez kary. Mała szkodliwość społe
wilhelm4
03.06.10, 17:41
To chyba ino wic ? Pra ?»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

