Żona się boi, bo mąż-kat zaraz wychodzi z więzienia

Małgorzata Goślińska
2010-06-02 , aktualizacja: 02.06.2010 01:12
A A A Drukuj
Elżbieta z Gliwic po dziesięciu latach cierpień znowu zacznie się bać, gdy mąż wyjdzie z więzienia. Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc Elżbieta z Gliwic po dziesięciu latach cierpień znowu zacznie się bać, gdy mąż wyjdzie z więzienia.
Znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie gwarantuje natychmiastową eksmisję sprawcy. Dla Elżbiety z Gliwic to żadne pocieszenie. Po dziesięciu latach cierpień znowu zacznie się bać, gdy mąż wyjdzie z więzienia. Zamknęli go dopiero, gdy usiłował ją zabić, na trzy lata. A Harald niczego się nie boi.
Elżbieta była dwukrotną wdową z trójką córek, Harald rozwodnikiem. Oboje z Gliwic, znali się od 30 lat, za młodu nawet byli parą. Wiedziała, że on pije, ale wierzyła, że miłość czyni cuda. Była znów zakochana. Rok po ślubie zaczął ją popychać, z początku przepraszał, że niby przypadkiem, i bił coraz częściej, mocniej, również pasierbice, a potem ich wspólnego syna. Znosiła to przez dziesięć lat. - Czułam się uzależniona od niego materialnie i psychicznie - mówi. Była bezrobotna. Finansowo jednak sama radziłaby sobie nie gorzej. Mieszkanie komunalne należało do niej, ponadto otrzymywała dwie renty po zmarłych mężach, a Harald co miesiąc dostawał od matki w Niemczech 100 marek. Imał się różnych robót, ale popadał w konflikty z przełożonymi z powodu alkoholu i szybko wylatywał.

Już w 2002 roku Elżbieta szukała wsparcia w Ośrodku Pomocy Społecznej. - Lepiej nie będzie - tłumaczyli jej pracownicy socjalni. Wreszcie oddali sprawę do sądu rodzinnego, bez - jak twierdzi Elżbieta - jej wiedzy i woli. W efekcie rodzicom sąd ograniczył prawa rodzicielskie. - Poczułam się winna - mówi kobieta.

W 2006 roku odważyła się założyć mężowi sprawę o znęcanie się nad rodziną. Siedział w areszcie dziewięć miesięcy, ale po wyroku wyszedł na wolność. Dostał dwa lata i osiem miesięcy w zawieszeniu oraz zakaz zbliżania się do rodziny. Ale wrócił do ich wspólnego mieszkania, bo mimo nakazu nie został eksmitowany z powodu braku lokalu zastępczego.

Znów pił, znów interweniowała policja, zamknęli go, ale po trzech miesiącach sąd pozwolił mu odpowiadać z wolnej stopy. Wtedy pokazał, na co go stać. Oblał żonę benzyną i usiłował podpalić. Była to zemsta za proces o rozwód, który mu w międzyczasie wytoczyła. Gdyby nie najmłodsza córka, która go odciągnęła, Elżbieta mogłaby nie żyć, a Harald nie wyszedłby z więzienia do siedemdziesiątki. Myśląc może, że uniknie kary, dobrowolnie się wyprowadził.

Teraz ma 52 lata i siedzi w Jastrzębiu-Zdroju. - Odgraża się, że mnie znajdzie i odbierze syna - mówi Elżbieta. Boi się tym bardziej, że córki się wyprowadziły. Cała jej kamienica drży przed Haraldem. Sąsiedzi Elżbiety twierdzą nawet, że widzieli go niedawno dwukrotnie. - Ani razu nie opuszczał murów więzienia. Z takim wyrokiem nie ma szans na przepustki - mówi Tomasz Marciniak, rzecznik zakładu karnego w Jastrzębiu-Zdroju. Ale w październiku były mąż wyjdzie na dobre.

Głupia, sama tego chciała, jest sobie winna - tak społeczeństwo nazywa takie jak Elżbieta. - Tymczasem problem tkwi głębiej. Kobiety wzywają policję, wypełniają niebieskie karty, a potem się z tego wycofują ze strachu. Że wróci z izby wytrzeźwień i znowu będzie się znęcał albo że sobie bez niego nie poradzą - mówi Halina Sobańska ze stowarzyszenia Aktywne Kobiety w Sosnowcu, które udziela bezpłatnych porad psychologicznych i prawnych ofiarom przemocy domowej. - Dlatego zanim wyśle się je na policję, trzeba się nimi zaopiekować, co nie jest łatwe i trwa dłużej niż dziesięć lat. U nas kobiety zapisywały się tylko do prawnika i płakały mu. No to wymyśliłyśmy fortel, że warunkiem wizyty u prawnika jest spotkanie z psychologiem.

Najlepszą terapią zdaniem Sobańskiej jest grupa wsparcia. - Każda myśli, że tak strasznie jak ona to żadna nie ma, dlatego jej sytuacja wydaje się beznadziejna. A jak usłyszy od innych kobiet o tym samym problemie, czasem od sąsiadek, które też to ukrywały, poczuje się wzmocniona.

Prawnym wzmocnieniem wydaje się nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy, którą właśnie poparł Senat. Jedną z najistotniejszych zmian jest prawo do eksmisji sprawcy na bruk. Dotąd to ofiary musiały uciekać. Inne to darmowa obdukcja oraz pomoc prawna i psychologiczna. - Mogłyby też zapadać wyższe wyroki. Czegóż się jednak spodziewać, skoro nawet za gwałt dostaje się trzy lata, chociaż dopuszczalne jest do dwunastu - mówi Sobańska. - Mąż tej pani powinien zostać wyraźnie poinformowany przy wyjściu z więzienia, że gdy tylko zbliży się do rodziny, wróci za kraty. I to powinno być bezwzględnie egzekwowane.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów