Czechowice-Dziedzice czekają na oszacowanie strat
2010-05-31
, aktualizacja: 31.05.2010 22:14
Janusz Kociołek z Czechowic mówi, że w domu zalane było wszystko. Brudny, śmierdzący szlam pływał nawet w stojących wysoko kieliszkach do wina. - Tego nie da się opisać, po prostu nie sposób - kręci głową Kociołek.
Mieszkańcy zalanego domu przy ul. Wierzbowej w Czechowicach-Dziedzicach uciekali przed wodą w środku nocy, łódką. Na razie nie wiedzą, co będzie dalej. - Teraz najważniejsze dla nas jest, żeby w końcu ktoś przyjechał i oszacował nasze straty - mówią.
ZOBACZ TAKŻE
- Z mebli zostały zgniłe deski, w pokoju pływały ryby (11-06-10, 22:46)
- Nie zwracałem uwagi na tę rzekę. Aż do teraz (10-06-10, 22:39)
- Pieniądze na zalane drogi, mosty, szkoły (07-06-10, 17:40)
- Więźniowie pchają się na wały. Pomagają powodzianom (03-06-10, 18:11)
- Nie można załamywać rąk. Trzeba działać! (29-05-10, 14:43)
- Pomóż Czechowicom. Potrzebne pampersy, pompy, pościel (26-05-10, 22:26)
- Pomóżmy mieszkańcom Czechowic. Sami nie dadzą rady (25-05-10, 22:04)
- Powódź zaczyna się dopiero wtedy, gdy opada woda (28-05-10, 07:29)
RAPORTY
Weronikę Tomaszek spotkaliśmy po raz pierwszy w nocy z 18 na 19 maja. Wtedy sytuacja w Czechowicach-Dziedzicach była dramatyczna. W każdej chwili przepełniony zbiornik w Goczałkowicach mógł zacząć zrzucać jeszcze większą ilość wody, a to groziło zalaniem terenów, na których mieszka około 2 tys. osób. Trwała ewakuacja mieszkańców.
Jako jedni z ostatnich ewakuowali się pani Weronika z poruszającym się o kulach mężem. Uciekli z domu w środku nocy łódką. Pani Weronika opowiadała nam wtedy, że ma już zalany cały dół domu, a w kuchni woda łamie na kawałki meble.
Wczoraj odwiedziliśmy panią Weronikę w domu. Woda już opadła, zaczęli robić porządki. Janusz Kociołek, zięć Tomaszkowej, który z nią mieszka, pokazuje nam zdjęcia. Zrobił je, gdy po raz pierwszy udało mu się dostać do domu. Zalane było wszystko. Brudny, śmierdzący szlam pływał nawet w stojących wysoko kieliszkach do wina. - Tego nie da się opisać, po prostu nie sposób - kręci głową Kociołek.
Woda zniszczyła drzwi i okna, trzeba zerwać podłogi, skuć ściany. Zalane po dach auto nadaje się tylko do zezłomowania. Pytamy Kociołka, co ocalało. Pokazuje nam bukiet sztucznych kwiatów i krzesło.
Żona, córka i teść pana Janusza nadal są u rodziny. Nie wiadomo, kiedy będą mogli wrócić do domu. Ocalało co prawda piętro domu, ale ulewne deszcze zniszczyły dach. Może zacząć przeciekać w każdej chwili, a to zaledwie dziesięcioletni dom. - Nie liczyłem nawet, jakie są straty. Dzwonię do towarzystwa ubezpieczeniowego od tygodnia, ale nie mogę się doczekać na kogoś, kto przyjedzie oszacować szkody - rozkłada ręce pan Janusz. - Jesteśmy już tym wszystkim naprawdę zmęczeni - dodaje.
Co tej rodzinie jest teraz najpilniej potrzebne? Na pewno kuchnia, bo jeśli w tym domu mają znowu zamieszkać, to gdzieś będą musieli gotować.
Pomóż mieszkańcom Czechowic
Więcej o Czechowicach na www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl
Jako jedni z ostatnich ewakuowali się pani Weronika z poruszającym się o kulach mężem. Uciekli z domu w środku nocy łódką. Pani Weronika opowiadała nam wtedy, że ma już zalany cały dół domu, a w kuchni woda łamie na kawałki meble.
Wczoraj odwiedziliśmy panią Weronikę w domu. Woda już opadła, zaczęli robić porządki. Janusz Kociołek, zięć Tomaszkowej, który z nią mieszka, pokazuje nam zdjęcia. Zrobił je, gdy po raz pierwszy udało mu się dostać do domu. Zalane było wszystko. Brudny, śmierdzący szlam pływał nawet w stojących wysoko kieliszkach do wina. - Tego nie da się opisać, po prostu nie sposób - kręci głową Kociołek.
Woda zniszczyła drzwi i okna, trzeba zerwać podłogi, skuć ściany. Zalane po dach auto nadaje się tylko do zezłomowania. Pytamy Kociołka, co ocalało. Pokazuje nam bukiet sztucznych kwiatów i krzesło.
Żona, córka i teść pana Janusza nadal są u rodziny. Nie wiadomo, kiedy będą mogli wrócić do domu. Ocalało co prawda piętro domu, ale ulewne deszcze zniszczyły dach. Może zacząć przeciekać w każdej chwili, a to zaledwie dziesięcioletni dom. - Nie liczyłem nawet, jakie są straty. Dzwonię do towarzystwa ubezpieczeniowego od tygodnia, ale nie mogę się doczekać na kogoś, kto przyjedzie oszacować szkody - rozkłada ręce pan Janusz. - Jesteśmy już tym wszystkim naprawdę zmęczeni - dodaje.
Co tej rodzinie jest teraz najpilniej potrzebne? Na pewno kuchnia, bo jeśli w tym domu mają znowu zamieszkać, to gdzieś będą musieli gotować.
Pomóż mieszkańcom Czechowic
Podajemy numer konta Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach, na który można przesyłać pieniądze:
PKO BP O/Bielsko-Biała, nr 68 1020 1390 0000 6802 0024 9680 z dopiskiem "Pomoc dla powodzian".
Pomoc rzeczowa jest przyjmowana w magazynie Ochotniczej Straży Pożarnej w Dziedzicach (ul. Strażacka 1) oraz w budynku Ośrodka Pomocy Społecznej w Czechowicach-Dziedzicach (43-502 Czechowice-Dziedzice, ul. Kolejowa 37, tel. [32] 215 23 88). Najpotrzebniejsze są m.in. wysoko wydajnościowe pompy, kalosze, pampersy, środki czystości, pościel, koce.
Więcej o Czechowicach na www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

