Miasto próbuje ratować Mariacką. Czy to się może udać?
2010-05-31
, aktualizacja: 31.05.2010 13:38
Ulica Mariacka w Katowicach, wyremontowana za 12 mln zł, miała być miejskim salonem, a jest martwym deptakiem. Magistrat chce to zmienić i przekonuje, że nie jest jeszcze za późno
ZOBACZ TAKŻE
- Centrum miasta do zabawy czy mieszkania? (21-07-10, 22:24)
- Mariacka bez nowej kamienicy. Wszystkiemu winne... okna (23-06-10, 12:41)
- Ulica Mariacka wciąż pusta, ale ma fanów w internecie (07-04-10, 11:56)
- Ikona Katowic na ulicy Mariackiej? Są takie plany (16-03-10, 21:58)
- Na Mariackiej albo trzeba walczyć o życie, albo... (03-03-10, 14:02)
- Odnowiona ulica Mariacka jest cała w ławkach (07-10-08, 13:38)
W listopadzie 2008 roku zakończył się remont Mariackiej. Przegoniono stąd samochody, a asfalt zastąpiono granitową nawierzchnią. Pojawiły się też nowe lampy, nowoczesne ławki, postawiono tablice z napisami "meeting point", oznaczając miejsca, w których mogliby się spotykać ludzie.
Urzędnicy chcieli, żeby Mariacka tętniła życiem i przyciągała mieszkańców. Miejski salon w tym miejscu pozostał jednak marzeniem. Ulica jest martwa. - Urzędnicy muszą znaleźć pomysł na ulicę, zacząć ją promować i zmieniać jej wizerunek - od dawna alarmują socjolodzy.
Wreszcie katowicki magistrat postanowił coś w tej sprawie zrobić. Niemal w każdy weekend mają się tu odbywać imprezy. Część z nich urzędnicy wymyślili sami, inne to efekt współpracy z prywatnymi firmami i organizacjami. W sobotę odbędzie się np. impreza taneczna, podczas której będzie można nie tylko nauczyć się tańca, ale też obejrzeć taneczny pojedynek dwóch szkół tańca. W kolejne weekendy planowane są też przedstawienia teatralne, koncerty, pokazy filmów czy walki rycerzy. Wszystko to pod hasłem "Spotkajmy się na Mariackiej".
Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu, dodaje, że ciekawie na ulicy ma być też czasem w dni powszednie. Chodzi o to, żeby przyzwyczaić i przekonać katowiczan, że warto tu przyjść, bo coś tu się zawsze dzieje. - Dlatego postanowiliśmy promować to miejsce i organizować na Mariackiej imprezy. To jednak nie wystarczy. Liczymy też na prywatne firmy. Bez nich ciężko będzie ożywić ulicę, ale to na szczęście też zaczyna się zmieniać. DJ Adamus właśnie otworzył tu swój klub Lemoniada. Potrzebne jest też zaangażowanie mieszkańców, dlatego bardzo cieszy nas ich akcja "Moda na centrum" - mówi Bojarun.
Przekonuje, że nie jest jeszcze za późno na ratowanie Mariackiej i uda się ją zmienić. - W zeszłym roku było już tu kilka wydarzeń, które cieszyły się popularnością. W tym roku będzie ich więcej - zapewnia.
Mikołaj Buszman, socjolog, który obserwuje próby przemiany Mariackiej w przestrzeń publiczną, cieszy się, że urzędnicy postanowili oddać ulicę ludziom i pozwalają im organizować coraz więcej imprez. - Nie chwalmy jednak dnia przed zachodem słońce. To, że udał się koncert Jose Goznaleza, nie oznacza, że ludzie zechcą tu spędzać czas - mówi Buszman. Jego zdaniem, magistrat postanowił walczyć zdecydowanie za późno. - Na szczęście miasto to żywa tkanka, więc na pewno jeszcze nie wszystko stracone - dodaje.
Urzędnicy chcieli, żeby Mariacka tętniła życiem i przyciągała mieszkańców. Miejski salon w tym miejscu pozostał jednak marzeniem. Ulica jest martwa. - Urzędnicy muszą znaleźć pomysł na ulicę, zacząć ją promować i zmieniać jej wizerunek - od dawna alarmują socjolodzy.
Wreszcie katowicki magistrat postanowił coś w tej sprawie zrobić. Niemal w każdy weekend mają się tu odbywać imprezy. Część z nich urzędnicy wymyślili sami, inne to efekt współpracy z prywatnymi firmami i organizacjami. W sobotę odbędzie się np. impreza taneczna, podczas której będzie można nie tylko nauczyć się tańca, ale też obejrzeć taneczny pojedynek dwóch szkół tańca. W kolejne weekendy planowane są też przedstawienia teatralne, koncerty, pokazy filmów czy walki rycerzy. Wszystko to pod hasłem "Spotkajmy się na Mariackiej".
Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu, dodaje, że ciekawie na ulicy ma być też czasem w dni powszednie. Chodzi o to, żeby przyzwyczaić i przekonać katowiczan, że warto tu przyjść, bo coś tu się zawsze dzieje. - Dlatego postanowiliśmy promować to miejsce i organizować na Mariackiej imprezy. To jednak nie wystarczy. Liczymy też na prywatne firmy. Bez nich ciężko będzie ożywić ulicę, ale to na szczęście też zaczyna się zmieniać. DJ Adamus właśnie otworzył tu swój klub Lemoniada. Potrzebne jest też zaangażowanie mieszkańców, dlatego bardzo cieszy nas ich akcja "Moda na centrum" - mówi Bojarun.
Przekonuje, że nie jest jeszcze za późno na ratowanie Mariackiej i uda się ją zmienić. - W zeszłym roku było już tu kilka wydarzeń, które cieszyły się popularnością. W tym roku będzie ich więcej - zapewnia.
Mikołaj Buszman, socjolog, który obserwuje próby przemiany Mariackiej w przestrzeń publiczną, cieszy się, że urzędnicy postanowili oddać ulicę ludziom i pozwalają im organizować coraz więcej imprez. - Nie chwalmy jednak dnia przed zachodem słońce. To, że udał się koncert Jose Goznaleza, nie oznacza, że ludzie zechcą tu spędzać czas - mówi Buszman. Jego zdaniem, magistrat postanowił walczyć zdecydowanie za późno. - Na szczęście miasto to żywa tkanka, więc na pewno jeszcze nie wszystko stracone - dodaje.
Zobacz: Ulica Mariacka wciąż pusta, ale ma fanów w internecie
- 39 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Re: Miasto próbuje ratować Mariacką. Czy to się m
gulcia77
31.05.10, 13:58
Zwłaszcza, że dla osób "przelotem" w Katowicach Mariacka jest dość daleko od głównych ciągów komunikacyjnych. Zrozumiałabym, gdyby takie inwestycje poczyniono na ul. Stawowej, gdzie »
-
Miasto próbuje ratować Mariacką. Czy to się moż...
wilhelm4
31.05.10, 23:29
Same brednie. Bojarun + reszta dyletancko-populistycznej bandy do szole !Proponuja: delegowac ten projekt do krakowskiej Eskadry.Niech moze najpierw zrobia jakies 3letnie badanie opinii i »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


