Nie można załamywać rąk. Trzeba działać!

Ewa Furtak
2010-05-29 , aktualizacja: 29.05.2010 14:43
A A A Drukuj
Olga Rzepka i Klaudia Miś, studentki fizjoterapii, prowadzą punkt przyjmowania i wydawania darów Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gaze Olga Rzepka i Klaudia Miś, studentki fizjoterapii, prowadzą punkt przyjmowania i wydawania darów
Mieszkają w Czechowicach-Dziedzicach, w tej części miasta, której powódź nie dotknęła. Pomagają tym, którym woda zabrała wszystko. - Nie mogliśmy siedzieć bezczynnie - mówią

Pomóżmy mieszkańcom Czechowic www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl



Świetlica Ochotniczej Straży Pożarnej w Dziedzicach jest jednym z miejsc, do których po pomoc mogą się zgłaszać powodzianie z terenu całej gminy. Na wieszakach wiszą bluzki, kurtki, sukienki i polary. Wszystkie ubrania są wyprane i pachnące.

Na stoliku obok stoi rząd równiuteńko ułożonych butów, a na tablicy ogłoszeń wiszą informacje o meblach do oddania. Powodzianie zgłaszają się tutaj także po pampersy dla dzieci, środki do dezynfekcji domów, pościel. Wszystko to, co jest im potrzebne do przetrwania najbliższych dni.

Punkt w OSP czynny jest codziennie w godzinach 12-19. Dary można tutaj dostarczać jeszcze dzisiaj, wydawane będą do niedzieli. Rzeczy, które zostaną, trafią do Polskiego Czerwonego Krzyża, a ten przekaże je do innych powodzian w potrzebie.

Na pomysł założenia punktu w strażnicy wpadło kilka studentek fizjoterapii. Mieszkają w Czechowicach-Dziedzicach, w niezalanej części miasta. Gdy zobaczyły, co spotkało ich sąsiadów z innych dzielnic miasta, uznały, że nie będą siedzieć z założonymi rękami. Porozumiały się ze strażakami i uruchomiły punkt przyjmowania i wydawania darów. - Odzew jest ogromny, ludzie naprawdę chcą pomagać. Jedna z firm przyjechała np. autem wyładowanym nowiuteńką pościelą, jeszcze z metkami - opowiada Olga Rzepka, jedna ze studentek.

Wiele osób zgłasza się tutaj po pomoc. Opowiadają o tym, co im się przydarzyło. To bardzo dramatyczne historie.

- Przyszedł do nas pan, który uciekł z zalewanego domu tylko z żoną i psem. W pewnym momencie jego żona znikła pod wodą. Mógł ją stracić... - opowiada Krzysztof Godoj, który pomaga dziewczynom.

Co jest najbardziej potrzebne powodzianom? - Przede wszystkim profesjonalne środki do dezynfekcji. W zalanych domach trzeba wszystko odkażać - mówi Klaudia Miś, jedna ze studentek.

Na pomoc powodzianom ruszył także PCK. Przy ulicy Waryńskiego ratownicy ustawili namiot, w którym działa czynny przez całą dobę punkt opatrunkowy. Każdego dnia zgłasza się tam kilkadziesiąt osób. Można stamtąd pobrać łopaty, rękawice ochronne, środki czystości i inne rzeczy potrzebne do wysprzątania zalanych domów, można też skorzystać z doraźnej pomocy medycznej. Tych, którzy nie są w stanie dotrzeć do namiotu, ratownicy odwiedzają w domach.

Pomóż mieszkańcom Czechowic

Podajemy numer konta Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach, na który można przesyłać pieniądze:

PKO BP O/Bielsko-Biała, nr 68 1020 1390 0000 6802 0024 9680 z dopiskiem "Pomoc dla powodzian".

Pomoc rzeczowa jest przyjmowana w magazynie Ochotniczej Straży Pożarnej w Dziedzicach (ul. Strażacka 1) oraz w budynku Ośrodka Pomocy Społecznej w Czechowicach-Dziedzicach (43-502 Czechowice-Dziedzice, ul. Kolejowa 37, tel. [32] 215 23 88). Na dziś najpotrzebniejsze są m.in. wysoko wydajnościowe pompy, kalosze, pampersy, środki czystości, pościel, koce.



Więcej o Czechowicach na www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów