Jedynka na koniec w liceum? MEN: Spoko!
2010-05-28
, aktualizacja: 28.05.2010 21:24
Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, aby uczeń liceum lub technikum z jedną jedynką na świadectwie został przepuszczony do następnej klasy. - To niesprawiedliwe - twierdzą zarówno nauczyciele, jak i niektórzy uczniowie
ZOBACZ TAKŻE
- Jaworzno żegna się z Windowsem i wita z Linuksem (14-06-10, 21:03)
- Uczelnie nie boją się niżu. A znasz hitowy kierunek? (06-07-10, 21:27)
- Czy można być lepszym z matematyki od Chucka Norrisa? (16-06-10, 12:00)
- Marchewki i soki w szkole wygrały z chipsami i colą (10-06-10, 00:00)
- Kuratorium chce, żeby uczniowie bujali w obłokach (08-06-10, 14:10)
- Gimnazjaliści znów muszą wybierać w ciemno. Dlaczego? (06-06-10, 21:32)
- Promocja: "Zaliczysz inżyniera szybciej niż myślisz" (20-04-10, 13:46)
- Koniec stereotypowych pytań i uczenia się "pod testy" (13-04-10, 22:45)
- Rankingi uczelni to ściema. W każdym są inne wyniki (17-03-10, 19:09)
- Licealista nie ma prawa mieć nowotworu (05-03-10, 21:37)
- Koniec studiowania za darmo? Tego chcą rektorzy (02-03-10, 11:38)
Do tej pory ocena niedostateczna na świadectwie była dla licealisty jak wyrok. Żeby nie powtarzać klasy, musiał zdać przed końcem wakacji egzamin poprawkowy. Przy dwóch jedynkach na świadectwie sprawa była jeszcze trudniejsza - na dopuszczenie delikwenta do poprawki musiała zgodzić się szkolna rada pedagogiczna. - To działało na ucznia jak zimny prysznic. Nawet jeśli przez prawie cały rok szkolny nie przykładał się do nauki, to w ostatniej chwili brał się do roboty. Wielu przez wakacje potrafiło wykuć na blachę niemal cały materiał, aby tylko uniknąć losu "spadochroniarza", czyli drugorocznego - mówi nauczyciel z Katowic, który wielokrotnie zasiadał w komisjach na egzaminach poprawkowych.
Przepisy nieco łagodniej traktowały uczniów podstawówek i gimnazjów, którzy - jeśli rada pedagogiczna wyraziła zgodę - mogli warunkowo przejść do następnej klasy z jedną jedynką na świadectwie, a zaległości nadrobić w kolejnym roku szkolnym. Teraz MEN chce taką samą możliwość dać uczniom szkół ponadgimnazjalnych. Ale uwaga! tak będzie mogło się stać tylko wtedy, jeśli przedmiot, z którego dostali ocenę niedostateczną, znajduje się w programie wyższej klasy. Licealiści mają mieć również bezwarunkowe prawo do dwóch poprawek, bez konieczności starania się o zgodę rady pedagogicznej. - Ta zmiana pozwoli na równe traktowanie ucznia każdego typu szkoły i niedopuszczenie do sytuacji, w której uczniowie tej samej szkoły mogliby być nierówno traktowani, bo np. jeden uzyskałby zgodę rady pedagogicznej na zdawanie dwóch egzaminów poprawkowych, a drugi nie - wyjaśnia Justyna Sadlak z biura prasowego MEN-u.
Nauczyciele są odmiennego zdania. - Równe traktowanie? Przeciwnie! Wśród uczniów planowana reforma jest ostatnio jednym z goręcej dyskutowanych tematów i oni sami twierdzą, że realizacja tego pomysłu doprowadzi do niesprawiedliwości. Pytają, dlaczego do następnej klasy ma zdać i ten, który cały rok pilnie pracował, i ten, który nawet nie zajrzał do podręcznika - mówi Ewa Chorąży, dyrektorka LO im. Mickiewicza w Katowicach.
Przemysław Fabjański, dyrektor I LO im. Słowackiego w Chorzowie, także uważa, że ministerstwo opacznie rozumie sprawiedliwość. - Jeśli sądzi, że można ją realizować tylko poprzez identyczne traktowanie młodzieży na wszystkich etapach edukacyjnych, to niech odbierze przywilej uczniom podstawówek i gimnazjów, bo działa on demoralizująco. Urzędnicy zapomnieli chyba, że od licealisty powinno się wymagać więcej niż od jego młodszych kolegów. Przecież czeka go matura, która jest przepustką na studia! - podkreśla dyrektor.
Nauczycielom i uczniom pomysł minister Katarzyny Hall przypomina amnestię maturalną wprowadzoną cztery lata temu przez jednego z jej poprzedników Romana Giertycha. Przez dwa lata, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie uznał jej za niezgodną z prawem, amnestia pozwalała na uznanie matury z jednym oblanym egzaminem. Jednak z tego przepisu niechętnie korzystali nawet jedynkowicze. - Wszyscy moi znajomi, których objęła amnestia, i tak poprawiali egzaminy za rok, bo żadna uczelnia nie traktowała ich poważnie, nawet niepubliczne, które zwykle przyjmują według kolejności zgłoszeń. Świadectwa z jedynką okazały się bezwartościowymi papierami, którymi co najwyżej można pochwalić się babci - wspomina Karina Maksymowicz, studentka z Katowic.
Fabjański wcale się temu nie dziwi. - Wykładowcy coraz częściej skarżą się, że na studia przychodzi młodzież o wiele słabsza niż kilkanaście lat temu. Na Politechnice Śląskiej przyszli inżynierowie kształcenie zaczynają od zajęć wyrównawczych z matematyki. To przerażające! Ale jak mobilizować uczniów do nauki, skoro MEN ciągle daje sygnały, że uczyć się właściwie nie trzeba? - pyta dyrektor.
I ironizuje, że aby szybko podnieść w Polsce poziom wykształcenia społeczeństwa, ministerstwo powinno wydać rozporządzenie, zgodnie z którym każdy dostawałby świadectwo maturalne razem z aktem urodzenia.
Sadlak studzi jednak emocje, przypominając, że klamka jeszcze nie zapadła, a rozporządzenie dotyczące możliwości promowania ucznia z oceną niedostateczną jest na razie skierowane do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych.
Przepisy nieco łagodniej traktowały uczniów podstawówek i gimnazjów, którzy - jeśli rada pedagogiczna wyraziła zgodę - mogli warunkowo przejść do następnej klasy z jedną jedynką na świadectwie, a zaległości nadrobić w kolejnym roku szkolnym. Teraz MEN chce taką samą możliwość dać uczniom szkół ponadgimnazjalnych. Ale uwaga! tak będzie mogło się stać tylko wtedy, jeśli przedmiot, z którego dostali ocenę niedostateczną, znajduje się w programie wyższej klasy. Licealiści mają mieć również bezwarunkowe prawo do dwóch poprawek, bez konieczności starania się o zgodę rady pedagogicznej. - Ta zmiana pozwoli na równe traktowanie ucznia każdego typu szkoły i niedopuszczenie do sytuacji, w której uczniowie tej samej szkoły mogliby być nierówno traktowani, bo np. jeden uzyskałby zgodę rady pedagogicznej na zdawanie dwóch egzaminów poprawkowych, a drugi nie - wyjaśnia Justyna Sadlak z biura prasowego MEN-u.
Nauczyciele są odmiennego zdania. - Równe traktowanie? Przeciwnie! Wśród uczniów planowana reforma jest ostatnio jednym z goręcej dyskutowanych tematów i oni sami twierdzą, że realizacja tego pomysłu doprowadzi do niesprawiedliwości. Pytają, dlaczego do następnej klasy ma zdać i ten, który cały rok pilnie pracował, i ten, który nawet nie zajrzał do podręcznika - mówi Ewa Chorąży, dyrektorka LO im. Mickiewicza w Katowicach.
Przemysław Fabjański, dyrektor I LO im. Słowackiego w Chorzowie, także uważa, że ministerstwo opacznie rozumie sprawiedliwość. - Jeśli sądzi, że można ją realizować tylko poprzez identyczne traktowanie młodzieży na wszystkich etapach edukacyjnych, to niech odbierze przywilej uczniom podstawówek i gimnazjów, bo działa on demoralizująco. Urzędnicy zapomnieli chyba, że od licealisty powinno się wymagać więcej niż od jego młodszych kolegów. Przecież czeka go matura, która jest przepustką na studia! - podkreśla dyrektor.
Nauczycielom i uczniom pomysł minister Katarzyny Hall przypomina amnestię maturalną wprowadzoną cztery lata temu przez jednego z jej poprzedników Romana Giertycha. Przez dwa lata, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie uznał jej za niezgodną z prawem, amnestia pozwalała na uznanie matury z jednym oblanym egzaminem. Jednak z tego przepisu niechętnie korzystali nawet jedynkowicze. - Wszyscy moi znajomi, których objęła amnestia, i tak poprawiali egzaminy za rok, bo żadna uczelnia nie traktowała ich poważnie, nawet niepubliczne, które zwykle przyjmują według kolejności zgłoszeń. Świadectwa z jedynką okazały się bezwartościowymi papierami, którymi co najwyżej można pochwalić się babci - wspomina Karina Maksymowicz, studentka z Katowic.
Fabjański wcale się temu nie dziwi. - Wykładowcy coraz częściej skarżą się, że na studia przychodzi młodzież o wiele słabsza niż kilkanaście lat temu. Na Politechnice Śląskiej przyszli inżynierowie kształcenie zaczynają od zajęć wyrównawczych z matematyki. To przerażające! Ale jak mobilizować uczniów do nauki, skoro MEN ciągle daje sygnały, że uczyć się właściwie nie trzeba? - pyta dyrektor.
I ironizuje, że aby szybko podnieść w Polsce poziom wykształcenia społeczeństwa, ministerstwo powinno wydać rozporządzenie, zgodnie z którym każdy dostawałby świadectwo maturalne razem z aktem urodzenia.
Sadlak studzi jednak emocje, przypominając, że klamka jeszcze nie zapadła, a rozporządzenie dotyczące możliwości promowania ucznia z oceną niedostateczną jest na razie skierowane do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych.
- 76 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Zlikwidować oceny i świadectwa a maturę niech...
rojberek
29.05.10, 12:08
... dostanie każdy od razu po urodzeniu. Może i magistra by dawać na 18-teurodziny! Po co się uczyć, to przecież takie trudne i tyle pracy trzeba w towłożyć!? To nic, że potem będą mogli »
-
Jedynka na koniec w liceum? MEN: Spoko!
ja281
29.05.10, 14:41
Ten głupi pomysł to wynik niezrozumienia trybu nauki w liceum- przecież tu wszystko wiąże się ze sobą, nie można mieć luk w wiedzy. Nie wiem, jak inni, ale ja - w sytuacji wprowadzenia tego »
-
Jedynka na koniec w liceum? MEN: Spoko!
desperadonly
29.05.10, 15:16
MEN ziszcza marzenia idioty»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


