Miasta Silesii powinny zrzucić się na Stolicę Kultury?

Przemysław Jedlecki
2010-05-27 , aktualizacja: 27.05.2010 21:52
A A A Drukuj
W Essen ze specjalnie wybudowanej karuzeli można podziwiać koksownię. To wielka atrakcja Fot. Bartłomiej Barczyk / AG W Essen ze specjalnie wybudowanej karuzeli można podziwiać koksownię. To wielka atrakcja
- Przygotowania Essen do roli europejskiej stolicy kultury kosztowały około 60 mln euro. Złożyły się na to wszystkie miasta Zagłębia Ruhry. Podobny pomysł pojawił się u nas. Czy ma szanse powodzenia? - zastanawia się Przemysław Jedlecki
Logo starań Katowic o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury
Logo starań Katowic o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury
SONDAŻ
Czy inne miasta metropolii powinny pomóc Katowicom w walce o tytuł ESK?

Tak
Nie

Trzeba uczciwie zaznaczyć, że Essen jako tegoroczna stolica kultury nie wyda całej tej kwoty w tym roku. To budżet na lata 2007-2011. Pieniądze są wydawane na projekty, marketing czy pracowników. Zgromadzenie takiej kwoty było możliwe, bo złożyły się wszystkie miasta Zagłębia Ruhry, władze landu, swoje dołożył też niemiecki rząd federalny, a na koniec także UE.

Tym śladem pragną podążać Katowice, bo brak pieniędzy to jednak problem w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Sporą część wydatków, zaplanowanych przez prezydenta Katowic na ten rok, już rozdysponowano. Jednocześnie władze Katowic podkreślają, że starania miasta o tytuł ESK w 2016 to sprawa całej metropolii. A skoro tak, to wszystkie miasta wchodzące w jej skład powinny je wspierać.

Marek Zieliński, dyrektor katowickiego biura ESK, mówi wprost, że taki fundusz trzeba utworzyć natychmiast. Pieniądze są potrzebne np. na działalność klubów ESK w miastach metropolii. W zamyśle Zielińskiego mają to być miejsca, w których nie tylko będzie się toczyła debata na temat kultury. Mają to być miejsca, gdzie będzie można składać projekty w ramach ESK, współtworzyć program wydarzeń - słowem mają to być minibiura ESK poza stolicą województwa. Wzorem Essen mają w nich pracować lokalni koordynatorzy ESK. Jednocześnie wiele wydarzeń i akcji będzie się rozgrywać nie tylko w Katowicach, ale też w innych miastach. Nie da się np. ograniczyć do granic Katowic dobrego pomysłu rewitalizacji i ożywienia terenów położonych wzdłuż linii tramwajowej nr 6, podobnie jest z pomysłami akcji edukacyjnych dla szkół czy zaangażowaniem kibiców sportowych.

Zieliński chce, żeby jeszcze w tym roku miasta złożyły się po 100 tys. zł. To naprawdę symboliczna kwota. Jeśli Katowice zakwalifikują się do kolejnego etapu konkursu, potrzeby będą wielokrotnie wyższe.

Jednocześnie każdy samorząd będzie chciał wiedzieć, co na tym zyska, a co straci. Radni będą pytać i krytykować prezydentów. Zieliński jest jednak optymistą. Wierzy, że na początek przynajmniej kilka miast (spośród czternastu tworzących Górnośląski Związek Metropolitalny) zdecyduje się na dodatkowy wydatek w imię ESK. Trudno przewidzieć, czy tak się stanie. Obserwując dotychczasowe dokonania GZM-u, można mieć poważne wątpliwości. Nie wszystkie miasta chcą finansować modernizację Tramwajów Śląskich, nie ma pewności, kiedy powstaną wspólne spalarnie odpadów, a miasta do tej pory nie przekazały związkowi żadnego zadania. Jedynym sukcesem GZM jest to, że ma strategię rozwoju, choć powód do dumy będzie dopiero wtedy, gdy metropolia naprawdę stanie się miejscem, które przyciąga mieszkańców (na razie się wyludnia).

Warto jednak wierzyć, że tym razem będzie inaczej i miasta wykażą się solidarnością. Jakiś czas temu niektóre wsparły finansowo Zabrze, a przez to budowę Drogowej Trasy Średnicowej. To dowód, że miasta aglomeracji stać na taki gest i czasem mają poczucie wspólnoty. Pytanie tylko, czy prezydenci uwierzą, że kultura może być dla regionu tak samo ważna jak drogi?

Polecamy: Zagraniczne korepetycje dla Katowic. W sprawie ESK



Podziel się

  • 49 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów