Pomóż Czechowicom. Potrzebne pampersy, pompy, pościel
2010-05-26
, aktualizacja: 26.05.2010 22:40
Czy w zalanym domu można się cieszyć z deszczu? Można, bo wtedy choć trochę przestaje śmierdzieć.

Fot. Przemysław Jendroska / Agen
Czechowice-Dziedzice. Piotrowi Mazurowi utopiły się dwa samochody, które stały w garażu.

Fot. Przemysław Jendroska / Agen
Czechowice-Dziedzice. Marian Kubik ogląda straty jakie wyrządziła woda, która zalała jego dobytek

Fot. Przemysław Jendroska / Agen
Czechowice-Dziedzice. Marian Kubik ogląda straty jakie wyrządziła woda, która zalała jego dobytek
ZOBACZ TAKŻE
- Z mebli zostały zgniłe deski, w pokoju pływały ryby (11-06-10, 22:46)
- Nie zwracałem uwagi na tę rzekę. Aż do teraz (10-06-10, 22:39)
- Czechowice-Dziedzice czekają na oszacowanie strat (31-05-10, 22:14)
- Muszą zacząć wszystko od początku. Przez wodę (30-05-10, 20:39)
- Nie można załamywać rąk. Trzeba działać! (29-05-10, 14:43)
- Powodzianie wciąż toną. W papierkach (28-05-10, 21:17)
- Praca kilku pokoleń została zniweczona przez wodę (27-05-10, 15:11)
- Trzecia ofiara powodzi na Podbeskidziu (26-05-10, 23:07)
- Szkół woda też nie oszczędziła. Potrzebne będą remonty (27-05-10, 19:10)
- PZU w terenie. Szkoda, że nie tam, gdzie najgorzej (26-05-10, 22:51)
- Premier Donald Tusk odwiedził wały w Kobiernicach (26-05-10, 21:57)
- Pomóżmy mieszkańcom Czechowic. Sami nie dadzą rady (25-05-10, 22:04)
- Woda opada, rośnie strach. I zaczyna okropnie cuchnąć (21-05-10, 22:13)
- Pokazaliśmy, że Polak przed i po szkodzie głupi... (27-05-10, 10:48)
- Osuwisko pod Żarem hamuje. Ekspertyzy nadal konieczne (27-05-10, 19:18)
- Powódź zaczyna się dopiero wtedy, gdy opada woda (28-05-10, 07:29)
GALERIA ZDJĘĆ
- Czechowice-Dziedzice pod wodą (25-05-10, 18:56)
Pomóżmy mieszkańcom Czechowic www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl
Z zalanych domów w Czechowicach-Dziedzicach strażacy nadal pompują wodę. Końca pracy nie widać. Kilka dni temu zdesperowani mieszkańcy osiedla domków jednorodzinnych Ochodza rozkopali na własną rękę wał przeciwpowodziowy. Chcieli w ten sposób spuścić wodę z zalewiska, w którym stoją ich domy do rzeki Iłownicy.
Przez ogród Mariana Kubika nadal nie sposób przejść inaczej niż w wysokich kaloszach. Stoi tam cuchnąca woda, w której pływa to, co wymyło ludziom z domów, a także tysiące potopionych rozkładających się dżdżownic. - Jak słońce zaczyna przygrzewać, smród staje się nie do zniesienia. Dobrze, że trochę pada, bo przynajmniej zmywa ten muł i brudy - mówi pan Marian.
Woda w jego ogrodzie miała dwa i pół metra głębokości. Zalało mu wszystko: nie tylko dom, także materiały budowlane, które trzymał w ogrodzie. Czy policzył już straty? - Nawet tego nie robię, bo po co. Tylko się zdenerwuję i zawału dostanę - macha ręką.
Niedaleko Kubika stoi dom Mazurów. W środę po raz pierwszy dało się wejść do środka. Tragedia. Większość rzeczy trzeba wyrzucić. Mury "pociągnęły" wodę także na niezalane piętro. Utopiły się także dwa samochody, które stały w garażu. Pan Piotr i jego mama handlują ubraniami. W jednym z aut był towar za 1,5 tysiąca dolarów. - W 1997 roku mieliśmy w ogrodzie wodę po kolana. Nikomu by do głowy nie przyszło, że aż tak bardzo może nas zalać. Myślałem, że tym razem będzie tak samo, na kolanach się skończy. Nie wywoziłem samochodów, bo stwierdziłem, że nie ma sensu - mówi pan Piotr.
I rzeczywiście w niedzielę w ogrodzie wody było po kolana, ale w nocy zaczęła się wlewać do domu przez drzwi i okna na parterze. Odcięło prąd. W poniedziałek późnym popołudniem pan Piotr wypatrzył na drodze strażaka brnącego w wodzie po pas. - W tamtym miejscu jest akurat wyżej, więc dało się przejść, u mnie były już ponad dwa metry - mówi Mazur.
Gdy wśród strug lejącego się deszczu mieszkańcy wypatrzyli pomarańczowy ponton strażacki, nie zastanawiali się ani chwili. Postanowili uciekać. - Na ponton wiele się nie mieści, więc zabraliśmy tylko kota. Mogę mieć jedną parę spodni, ale nie wyobrażam sobie, żebyśmy go tam mogli zostawić - mówi Mazur. - Potem popłynęliśmy jeszcze po sąsiadów i ich psy - wspomina dramatyczne chwile.
Nie wiadomo, kiedy Mazurowie będą mogli wrócić do domu. - Przed nami tygodnie pracy, ale wszyscy żyją i to jest najważniejsze. Z resztą człowiek jakoś sobie poradzi - mówi Mazur.
Czechowicki magistrat apeluje o przekazywanie darów dla powodzian. Wiele osób straciło dorobek całego życia. Potrzebne jest wszystko: pompy, kalosze, pampersy dla dzieci, środki czystości, koce, pościel...
Pomóż mieszkańcom Czechowic
Podajemy numer konta Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach, na który można przesyłać pieniądze:
PKO BP O/Bielsko-Biała, nr 68 1020 1390 0000 6802 0024 9680 z dopiskiem "Pomoc dla powodzian".
Pomoc rzeczowa jest przyjmowana w magazynie Ochotniczej Straży Pożarnej w Dziedzicach, ul. Strażacka 1, oraz w budynku Ośrodka Pomocy Społecznej w Czechowicach-Dziedzicach, 43-502 Czechowice-Dziedzice, ul. Kolejowa 37, tel. 32 215 23 88.
Więcej o Czechowicach na www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



więcej zdjęć