Dyscyplinarka za białe miasteczko na Ceglanej cofnięta
2010-05-24
, aktualizacja: 25.05.2010 10:31
Szpital Kliniczny nr 5 w Katowicach wycofał się z decyzji o dyscyplinarnym zwolnieniu dr. Marka Czekaja. Anestezjolog, który przed rokiem organizował pod szpitalem białe miasteczko, nie wróci tam jednak do pracy
ZOBACZ TAKŻE
- Ministerstwo upomina dyrektora ze szpitala na Ceglanej (14-08-10, 15:03)
- Lekarze poddają się presji, ponieważ boją się o pracę (03-06-10, 20:50)
- Klinika ojca kierownika, czyli jak zwalczać nepotyzm (28-04-10, 11:46)
- Dyrektorka szpitala zatrudniła dyrektora... szpitala (15-04-10, 15:58)
- Kontrolował szpital, teraz będzie w nim dyrektorem (01-03-10, 23:00)
- Felga w oku ratuje wzrok. Sukces śląskich okulistów [FOTO] (18-03-10, 21:51)
W czerwcu zeszłego roku w SK nr 5, czyli słynnej okulistyce przy ul. Ceglanej, wybuchł bunt przeciw przenoszeniu do szpitala - dotąd monospecjalistycznego - dwóch klinik z Zabrza: alergologicznej i okulistycznej. Uczestniczący w nim związkowcy (lekarze i pielęgniarki) domagali się rozmów z władzami Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, do którego należy szpital. Przekonywali, że po przeniesieniu klinik pacjenci okulistyki, którzy tu zjeżdżają z całej Polski, będą mieli trudniejszy dostęp do leczenia.
Ponieważ władze SUM ignorowały żądania związkowców, ci w proteście rozbili przed szpitalem kilkunamiotowe białe miasteczko. Miasteczko znikło dopiero po interwencji wojewody i gwarancji negocjacji z władzami uczelni. Odbyło się jednak tylko jedno spotkanie. Drugie nie miało już sensu, bo za plecami związkowców, łamiąc prawne procedury, rektor SUM wydała zarządzenie o przeniesieniu klinik na Ceglaną. Jednocześnie nowo powołany dyrektor SK nr 5 Andrzej Drybański postanowił dyscyplinarnie zwolnić z pracy dr. Marka Czekaja, który organizował białe miasteczko. Zarzucił mu m.in., że przez protest spowodował "zupełnie zbędny stres zarówno u pracowników, jak i u pacjentów" oraz że nie przedstawił racjonalnych przesłanek uzasadniających rzekomą obronę szpitala i próbował zdyskredytować władze SUM.
Związkowcy odebrali tę decyzję jako szykanę i próbę zastraszenia wszystkich, którzy nie zgadzali się z władzami SUM, a sam Czekaj odwołał się do sądu.
Sprawa została rozstrzygnięta dopiero w tym miesiącu. Drybański, który od marca nie jest już dyrektorem SK nr 5, zeznawał jako świadek. - Powiedział, że wybrał mniejsze zło. Nawet jeśli przyjąć, że nie było podstaw, by zwolnić mnie dyscyplinarnie, to i tak należało mnie zwolnić, by przywrócić spokój w szpitalu - mówił nam wczoraj Czekaj.
Drybański nie chciał rozmawiać: - Zakończyłem pracę w SK nr 5. Nie widzę powodów, by rozmawiać o sprawach tego szpitala.
Czekaj na początku domagał się przywrócenia go do pracy. Zrezygnował jednak z tego po tym, jak ze szpitala odeszli niemal wszyscy jego koledzy. Ostatecznie strony zawarły ugodę: dyscyplinarne zwolnienie zostanie cofnięte, a Czekaj otrzyma odszkodowanie.
- Cieszymy się, że prawo zwyciężyło, bo decyzja o dyscyplinarnym zwolnieniu dr. Czekaja była próbą zastraszenia pracowników - komentuje Iwona Borchulska, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który współorganizował białe miasteczko.
Ponieważ władze SUM ignorowały żądania związkowców, ci w proteście rozbili przed szpitalem kilkunamiotowe białe miasteczko. Miasteczko znikło dopiero po interwencji wojewody i gwarancji negocjacji z władzami uczelni. Odbyło się jednak tylko jedno spotkanie. Drugie nie miało już sensu, bo za plecami związkowców, łamiąc prawne procedury, rektor SUM wydała zarządzenie o przeniesieniu klinik na Ceglaną. Jednocześnie nowo powołany dyrektor SK nr 5 Andrzej Drybański postanowił dyscyplinarnie zwolnić z pracy dr. Marka Czekaja, który organizował białe miasteczko. Zarzucił mu m.in., że przez protest spowodował "zupełnie zbędny stres zarówno u pracowników, jak i u pacjentów" oraz że nie przedstawił racjonalnych przesłanek uzasadniających rzekomą obronę szpitala i próbował zdyskredytować władze SUM.
Związkowcy odebrali tę decyzję jako szykanę i próbę zastraszenia wszystkich, którzy nie zgadzali się z władzami SUM, a sam Czekaj odwołał się do sądu.
Sprawa została rozstrzygnięta dopiero w tym miesiącu. Drybański, który od marca nie jest już dyrektorem SK nr 5, zeznawał jako świadek. - Powiedział, że wybrał mniejsze zło. Nawet jeśli przyjąć, że nie było podstaw, by zwolnić mnie dyscyplinarnie, to i tak należało mnie zwolnić, by przywrócić spokój w szpitalu - mówił nam wczoraj Czekaj.
Drybański nie chciał rozmawiać: - Zakończyłem pracę w SK nr 5. Nie widzę powodów, by rozmawiać o sprawach tego szpitala.
Czekaj na początku domagał się przywrócenia go do pracy. Zrezygnował jednak z tego po tym, jak ze szpitala odeszli niemal wszyscy jego koledzy. Ostatecznie strony zawarły ugodę: dyscyplinarne zwolnienie zostanie cofnięte, a Czekaj otrzyma odszkodowanie.
- Cieszymy się, że prawo zwyciężyło, bo decyzja o dyscyplinarnym zwolnieniu dr. Czekaja była próbą zastraszenia pracowników - komentuje Iwona Borchulska, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który współorganizował białe miasteczko.
Przeczytaj: Lekarze na Ceglanej dyżurują na kontraktach pod presją?
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



