Szabrownicy pływają między domami i okradają powodzian

Ewa Furtak
2010-05-20 , aktualizacja: 20.05.2010 22:26
A A A Drukuj
- To potworne, że ktoś ma odwagę żerować na naszej tragedii - mówi Mieczysław Soja Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gaze - To potworne, że ktoś ma odwagę żerować na naszej tragedii - mówi Mieczysław Soja
Na zalane tereny w Czechowicach-Dziedzicach i okolicy ściągnięto policyjną łódź z Katowic. Funkcjonariusze mają ścigać szabrowników, którzy obławiają się na cudzym nieszczęściu
- Będę próbował dostać się przez strych do domu, żeby pilnować tego, co tam zostało. Na razie wody jest jeszcze zbyt dużo, ale opada - dodaje Soja
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gaze
- Będę próbował dostać się przez strych do domu, żeby pilnować tego, co tam zostało. Na razie wody jest jeszcze zbyt dużo, ale opada - dodaje Soja
Czechowice-Dziedzice, wtorek. Ewakuacja mieszkańców
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Czechowice-Dziedzice, wtorek. Ewakuacja mieszkańców
18 maja. Ewakuacja w Czechowicach-Dziedzicach
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
18 maja. Ewakuacja w Czechowicach-Dziedzicach
Mieczysław Soja i jego żona ocaleli. Uciekając z zalewanego domu, zdążyli zabrać ze sobą psa. Stracili w powodzi dorobek całego życia. Wszystko zostało pod wodą. Pan Mieczysław pływa do domu pontonem i sprawdza, czy coś jeszcze można uratować.

W czasie ostatniej wizyty Soja zauważył łódkę z obcymi ludźmi. Na jego widok szybko odpłynęli. Pan Mieczysław nie ma wątpliwości - to byli szabrownicy.

- To potworne, że ktoś ma odwagę żerować na naszej tragedii - mówi Soja. - Będę próbował dostać się przez strych do domu, żeby pilnować tego, co tam zostało. Na razie wody jest jeszcze zbyt dużo, ale opada - dodaje.

Bielski wicestarosta Mirosław Szemla też zauważył na rozlewisku łódkę z podejrzanie zachowującymi się ludźmi. Gdy spostrzegli, że ktoś ich obserwuje, uciekli. Ludzie opowiadają podobne historie. Z obawy przed szabrownikami niektórzy zdecydowali się wrócić do zalanych domów. Inni pilnują dobytku z pontonów.

Przez całą dobę zagrożone tereny patrolują policjanci z Bielska-Białej i Czechowic. - Tereny, z których mieszkańcy zostali ewakuowani, patrolowane są dodatkowo przez łódź z Katowic - mówi Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji.

Policja prosi mieszkańców o informacje o osobach, które próbują przedostać się na zalane tereny. - Zapewniamy, że informacje te będą natychmiast sprawdzane - apeluje Jurasz.

Szabrowników trudno jednak upilnować. Na zalanych terenach jest spory ruch. Ludzie próbują się dostać do swoich zalanych domów, inni wracają. Łódki i pontony pływają tam i z powrotem. Burmistrz Czechowic-Dziedzic zaapelował już do mieszkańców, żeby nie pływali po zalanych terenach, jeśli nie ma to na celu ratowania czyjegoś życia bądź mienia. W takiej sytuacji łatwo przeoczyć, że koło zalanych domów kręci się ktoś podejrzany. - Dlatego tak ważne są sygnały od mieszkańców. Tutaj wszyscy ludzie dobrze się znają, od razu zauważą obcych - mówi Szemla.

Nie tylko ciekawscy utrudniają ratownikom pracę. Mieszkańcy czechowickiej dzielnicy Ochodza postanowili w czwartek sami rozprawić się z wodą, która zalała ich domy. Przekopali wały, a powstałą w ten sposób kilkumetrową wyrwą chcieli spuścić wodę do rzeki Iłownicy. Użyli do tego koparki. Ktoś powiadomił policję o koparce niszczącej wały. Mieszkańcy ostrzegli operatora ciężkiego sprzętu i ten zdążył uciec, zanim na miejscu pojawił się patrol policji. Na szczęście nic poważnego się nie stało. - Rozkopanie wałów ani trochę nie poprawiło sytuacji powodzian, było bezsensowne. Prosimy ludzi, by powstrzymali się przed prowadzeniem podobnych akcji na własną rękę - mówi Szemla.

Podziel się

  • 176 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów