Bieruń zamienił się w jezioro i wpada do Wisły
2010-05-19
, aktualizacja: 20.05.2010 08:26
Mimo że poziom wody zaczął stopniować opadać, sytuacja w województwie śląskim wciąż jest dramatyczna. W środę najgorzej było w Bieruniu.

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja
Bieruń. Grzegorz Losoń przy domu sąsiada. Mówi, że sąsiad niedawno wyremontował dom. Sam parter, piętro miało być remontowane później. Cały parter został zalany.

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja
Bieruń. Bronisław Morkisz ratował swoje gołębie

Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
...to było tylko zmęczenie długą walką o życie w wodzie

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja
Bieruń, dzielnica Zabrzeg
ZOBACZ TAKŻE
- Wojewoda śląski ogłosił alarm powodziowy dla kilku powiatów (02-06-10, 08:14)
- Powodzianie z Bierunia wciąż mieszkają w przyczepach (01-11-10, 22:25)
- Powodzianie z Bierunia pozywają starostwo, bo się boją (10-09-10, 16:33)
- Powodzianie pomagają powodzianom. Wiedzą jak to jest (22-08-10, 21:31)
- Premier Tusk do powodzian: Nawrzucajcie, ale konkretnie (23-06-10, 21:55)
- Bieruń pozywa za powódź. Kopalnia: Nie nasza wina (16-06-10, 13:33)
- Kaszą domu nie otynkują. Przydałby się cement i piach (06-06-10, 21:07)
- Wielkie sprzątanie Bierunia. Zebrano już 140 ton śmieci (01-06-10, 12:26)
- Dzieci na wakacje, rodzice wezmą się za sprzątanie (26-05-10, 23:03)
- W Bieruniu rozpoczęło się wielkie sprzątanie po powodzi (25-05-10, 21:43)
- "Tyle dobra doświadczyliśmy w tym nieszczęściu" (24-05-10, 19:54)
- Powódź przeszkodziła uczniom w zielonych szkołach (23-05-10, 11:52)
- 63 mln zł. Na tyle wstępnie szacowane są straty (22-05-10, 15:50)
- W Bieruniu przekopali wał na Wiśle. By woda spływała (21-05-10, 12:40)
- Dom Henryka na dnie. Nie widać samochodu i traktora (21-05-10, 12:25)
- Wieś zalały wody gruntowe. Pompy za miliony na nic (20-05-10, 22:43)
- Woda opada, ale nie wszystkie drogi są już przejezdne (20-05-10, 12:54)
- Fabryka Fiata w Tychach musiała wstrzymać produkcję (20-05-10, 12:49)
- 12,2 mln dla województwa śląskiego na walkę z powodzią (19-05-10, 16:16)
- Pijani chuligani zaatakowali policjantów i strażaków (19-05-10, 15:31)
- Zbiornik "na papierze" nie zatrzyma wielkiej wody (19-05-10, 11:03)
- Bieruń: Głosujemy, choć żal do władzy i polityków jest (20-06-10, 20:22)
GALERIA ZDJĘĆ
- Bieruń zalany (19-05-10, 19:19)
RAPORTY
Górnicze miasteczko graniczy z powiatem oświęcimskim, Śląsk dzieli tu od Małopolski Wisła, która zwykle mieści się między dwoma przęsłami mostu. Do środy koryto rozszerzyło się na całą długość mostu. Woda od strony bieruńskiej przepływa przez wały. Ale z miasta do rzeki! Bo to nie Wisła przerwała wały, jak w 1997 roku, tylko jej dopływ, malutka Gostynka. Bieruń zewsząd otoczony jest rzekami, a przez sam jego środek płynie Mleczna.
W nocy z niedzieli na poniedziałek zalało Kopań. Woda zatrzymała się na parę godzin w dawnych stawach i przeszła przez kolejne dzielnice: Bijasowice, Nowy Bieruń, Zabrzeg. Wczoraj podeszła pod Czarnuchowice. Czwarta część miasta znalazła się pod wodą.
W Kopaniu ludzie mieli kilka minut na ewakuację. Strażacy chodzili w nocy i krzyczeli: uciekajcie! Do Bijasowic fala nadeszła dopiero we wtorek nad ranem. Nikt w to nie wierzył, póki woda nie sięgnęła kolan i po godzinie była po pas. Przecież dzielnica była sucha w 1997 roku, wtedy ucierpiały tylko Czarnuchowice. Dlatego gospodarze z Czarnuchowic w niedzielę sprowadzili świnie i krowy do Rogalskich z Bijasowic, 40 sztuk. Trzeba je było z powrotem wywozić.
W Bijasowicach jest najgorzej: woda stoi w zabudowanej niecce. Jedziemy z Henrykiem Morkiszem, który szlocha. - Koza mi się utopiła, pies, kury... Wykopałem nogą sztachetę zagrody i wypuściłem świnkę wietnamską. Poszła za mną dziesięć kroków i wróciła pod dom.
Dom Morkisza znajduje się na środku ulicy Jagiełły, która jest dnem niecki. Widać z niego tylko dach. Na skrzyżowaniu z Majową przesiadamy się do łódki Grzegorza Losonia. Płyniemy ul. Jagiełły. Mijamy strychy domów świeżo po remoncie albo jeszcze nie wykończonych, nie ubezpieczonych, gdzie - kto zdążył i dał radę - zgromadził cały dobytek. Na czterech metrach głębokości zawracamy, bo Losoń obawia się prądów. - Patrolujmy rozlewisko w nocy na zmiany, bo 13 lat temu Czarnuchowice zostały splądrowane. Szabrownicy pływali motorówkami - opowiada.
W Nowym Bieruniu tymczasem pełno jest policjantów, strażaków i sprzętu. Sypią kamień z kopalni, stawiając wały na Warszawskiej, która wiedzie przez most do Małopolski. Woda odcięła województwa, przelewa się przez ulicę rwącym nurtem pod prąd płynącej niespełna metr niżej Wisły, częściowo wlewa się do rzeki i wali dalej na Zabrzeg.
- Teraz robią akcję. Wczoraj nikogo tu nie było. Nawet nas nie ostrzegli - mówią Lakotowie, którzy ocalili samochód i telewizor. Łódką strażacką wraca z Wiślnej ich sąsiad, Bronisław Morkisz z klatką gołębi. - Tylko te stare wiozą. Młode się potopiły - mówi.
Do Zabrzegu przechodzimy pod wiaduktem kolejowym, po kamieniach i workach z piaskiem. W zaroślach leży świnia, ledwo dyszy ze strachu z zmęczenia, podobno biegła spanikowana przez całą dzielnicę. Wdrapujemy się na nasyp, który stał się jedynym łącznikiem z drugim brzegiem Wisły. Ludzie chodzą torami do pracy, skręcając na wały, które po stronie małopolskiej jeszcze wystają metr nad ziemię. Z nasypu rozciąga się widok na wielkie, błotniste jezioro z wystającymi koronami drzew. Nie wiadomo, gdzie kończy się koryto Wisły, a zaczyna miasto. Zabrzeg o tyle miał szczęście, że woda zatrzymała się na łąkach, a przez większość domostw tylko przeszła. Hachłowie znaleźli na podwórzu żywe karasie.
Bierunianie są rozzłoszczeni na włodarzy, że nie dbali o wały. - Od tamtej powodzi nie były koszone i krety je zryły - mówią. Mają pretensje, że nie otrzymali żadnego wsparcia. - Ludzie nie chcieli opuszczać domów, kiedy był na to czas. Nie będę tego komentował, bo sam nie wiem, czy bym to zrobił - mówi Ludwik Jagoda, burmistrz Bierunia.
W gminie zalanych jest co najmniej 250 domów. W niektórych, stojących w wodzie po piętro, ludzie patrzą z okien. Bywa, że wzywają strażaków, a potem mówią: nie, jeszcze nie teraz. Bo woda kilka centymetrów opadła. I znowu dzwonią po pomoc.
W nocy z niedzieli na poniedziałek zalało Kopań. Woda zatrzymała się na parę godzin w dawnych stawach i przeszła przez kolejne dzielnice: Bijasowice, Nowy Bieruń, Zabrzeg. Wczoraj podeszła pod Czarnuchowice. Czwarta część miasta znalazła się pod wodą.
W Kopaniu ludzie mieli kilka minut na ewakuację. Strażacy chodzili w nocy i krzyczeli: uciekajcie! Do Bijasowic fala nadeszła dopiero we wtorek nad ranem. Nikt w to nie wierzył, póki woda nie sięgnęła kolan i po godzinie była po pas. Przecież dzielnica była sucha w 1997 roku, wtedy ucierpiały tylko Czarnuchowice. Dlatego gospodarze z Czarnuchowic w niedzielę sprowadzili świnie i krowy do Rogalskich z Bijasowic, 40 sztuk. Trzeba je było z powrotem wywozić.
W Bijasowicach jest najgorzej: woda stoi w zabudowanej niecce. Jedziemy z Henrykiem Morkiszem, który szlocha. - Koza mi się utopiła, pies, kury... Wykopałem nogą sztachetę zagrody i wypuściłem świnkę wietnamską. Poszła za mną dziesięć kroków i wróciła pod dom.
Dom Morkisza znajduje się na środku ulicy Jagiełły, która jest dnem niecki. Widać z niego tylko dach. Na skrzyżowaniu z Majową przesiadamy się do łódki Grzegorza Losonia. Płyniemy ul. Jagiełły. Mijamy strychy domów świeżo po remoncie albo jeszcze nie wykończonych, nie ubezpieczonych, gdzie - kto zdążył i dał radę - zgromadził cały dobytek. Na czterech metrach głębokości zawracamy, bo Losoń obawia się prądów. - Patrolujmy rozlewisko w nocy na zmiany, bo 13 lat temu Czarnuchowice zostały splądrowane. Szabrownicy pływali motorówkami - opowiada.
W Nowym Bieruniu tymczasem pełno jest policjantów, strażaków i sprzętu. Sypią kamień z kopalni, stawiając wały na Warszawskiej, która wiedzie przez most do Małopolski. Woda odcięła województwa, przelewa się przez ulicę rwącym nurtem pod prąd płynącej niespełna metr niżej Wisły, częściowo wlewa się do rzeki i wali dalej na Zabrzeg.
- Teraz robią akcję. Wczoraj nikogo tu nie było. Nawet nas nie ostrzegli - mówią Lakotowie, którzy ocalili samochód i telewizor. Łódką strażacką wraca z Wiślnej ich sąsiad, Bronisław Morkisz z klatką gołębi. - Tylko te stare wiozą. Młode się potopiły - mówi.
Do Zabrzegu przechodzimy pod wiaduktem kolejowym, po kamieniach i workach z piaskiem. W zaroślach leży świnia, ledwo dyszy ze strachu z zmęczenia, podobno biegła spanikowana przez całą dzielnicę. Wdrapujemy się na nasyp, który stał się jedynym łącznikiem z drugim brzegiem Wisły. Ludzie chodzą torami do pracy, skręcając na wały, które po stronie małopolskiej jeszcze wystają metr nad ziemię. Z nasypu rozciąga się widok na wielkie, błotniste jezioro z wystającymi koronami drzew. Nie wiadomo, gdzie kończy się koryto Wisły, a zaczyna miasto. Zabrzeg o tyle miał szczęście, że woda zatrzymała się na łąkach, a przez większość domostw tylko przeszła. Hachłowie znaleźli na podwórzu żywe karasie.
Bierunianie są rozzłoszczeni na włodarzy, że nie dbali o wały. - Od tamtej powodzi nie były koszone i krety je zryły - mówią. Mają pretensje, że nie otrzymali żadnego wsparcia. - Ludzie nie chcieli opuszczać domów, kiedy był na to czas. Nie będę tego komentował, bo sam nie wiem, czy bym to zrobił - mówi Ludwik Jagoda, burmistrz Bierunia.
W gminie zalanych jest co najmniej 250 domów. W niektórych, stojących w wodzie po piętro, ludzie patrzą z okien. Bywa, że wzywają strażaków, a potem mówią: nie, jeszcze nie teraz. Bo woda kilka centymetrów opadła. I znowu dzwonią po pomoc.
Zobacz: Zdjęcia z zalanego Bierunia
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Bieruniowi "pomogla" nie tyle Gostynka
cisza-jak-ta
20.05.10, 09:12
co woda z jeziora paprocanskiego. Spuszczano z niego ogrom wody bo się juz przelewało. Powiedzmy sobie szczerze są to ścieki, ktore połączyły się i mamy zalany Bieruń. W Tychach deszcz padał»
-
Mamy skutki"taniego państwa"PO i cięć powodziowego
nielenin
20.05.10, 11:12
a dziś pokrzykiwania na ludzi że sami maja o siebie dbać. To po co nam taki rząd ? »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



więcej zdjęć