Radio Katowice wybiera prezesa. Pracownicy zaskoczeni

Przemysław Jedlecki
2010-05-18 , aktualizacja: 18.05.2010 14:42
A A A Drukuj
Rada nadzorcza Radia Katowice, w której władzą podzieliły się lewica i PiS, ogłosiła, że szuka nowego prezesa stacji. Pracownicy radia nie kryją zaskoczenia.
To kolejne zamieszanie w katowickiej rozgłośni. W 2008 roku rada nadzorcza odwołała kojarzonego z PiS-em prezesa Wojciecha Poczachowskiego. Zarzucano mu, że jest odpowiedzialny za słabą słuchalność radia, nie najlepiej prowadzoną gospodarkę płacowo-finansową oraz konflikty w zarządzie stacji. - Ludzie, którzy doprowadzili do mojego odwołania, kierowali się prywatnym interesem - mówił potem Poczachowski o członkach rady nadzorczej na antenie Radia Maryja.

Od czasu jego odwołania stacja nie ma prezesa. Zarząd tworzą Tomasz Heryszek (kiedyś dyrektor w katowickim Radiu TOP, kandydował z listy PiS-u do Sejmu) oraz Jacek Filus, wieloletni dziennikarz radia.

Tymczasem Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w grudniu powołała nową radę nadzorczą. Władzą w niej podzieliły się lewica i PiS. W radzie zasiadają m.in. Poczachowski i Piotr Pietrasz, szef katowickiego PiS-u. Lewicę reprezentuje m.in. Wojciech Rola, niegdyś szef rozgłośni. W marcu sąd odmówił wpisania nowej rady do Krajowego Rejestru Sądowego. Sędziowie uznali, że Poczachowski nie powinien jednocześnie zasiadać w radzie i w zarządzie Polskiego Radia. Decyzja sądu nie jest prawomocna. - Sprawa jest w zawieszeniu, ponieważ radio odwołało się. Nie znamy jeszcze ostatecznej decyzji - mówi jeden z pracowników Radia Katowice.

Mimo to rada nadzorcza ogłosiła konkurs na prezesa spółki i dwóch członków zarządu. Kandydaci mogą się zgłaszać do 19 maja. Konkurs ma zostać rozstrzygnięty w czerwcu. Dziennikarze są zaskoczeni. - Wcześniej zarząd był dwuosobowy i to wystarczało. Obcina się nam pensje i honoraria, bo trzeba oszczędzać, ale na trzyosobowy zarząd są pieniądze? - pytają.

Andrzej Arendarski, przewodniczący rady, przekonuje, że konkurs jest konieczny. - Trzeba wreszcie powołać normalny, trzyosobowy zarząd. W razie rozbieżności łatwiej będzie podejmować decyzje - przekonuje Arendarski. Jego zdaniem to, że sąd nie wpisał rady do KRS-u, nie ma znaczenia. - Dopiero jeśli ta decyzja się uprawomocni, rozpocznie się procedura powołania nowej rady. Na razie musimy działać. Znając polskie realia, na decyzję sądu przyjdzie długo czekać - dodaje.

Podobnego zdania jest Pietrasz, którego nie martwi, co się stanie, jeśli w międzyczasie sąd prawomocnie uzna, że rada nie ma prawa działać. - Wtedy można unieważnić konkurs - mówi.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów