Szpitale nie chcą przyjmować niedożywionych pacjentów

Judyta Watoła
2010-04-25 , aktualizacja: 25.04.2010 20:47
A A A Drukuj
Pani Helena nie potrafi sama zjeść posiłku, trzeba ją karmić. Na zdjęciu z pielęgniarką Małgorzatą Staszowską Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta Pani Helena nie potrafi sama zjeść posiłku, trzeba ją karmić. Na zdjęciu z pielęgniarką Małgorzatą Staszowską
Narodowy Fundusz Zdrowia żąda, by pacjentów, którzy nie potrafią przełykać pokarmów, zakłady opiekuńcze odsyłały do szpitali. Tam będzie im wolno założyć sondę do żołądka, jeśli lekarze potwierdzą niedożywienie. Problem w tym, że szpitale wcale nie chcą przyjmować takich pacjentów.
Pani Helena jest pacjentką w Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym w Sosnowcu. Pogodna, chętnie żartuje. Mimo choroby stawów kolanowych z pomocą pielęgniarki potrafi o kulach zrobić sobie mały spacer. Nie potrafi jednak sama zjeść posiłku. - Już tą swoją ręką nie dam rady - mówi.

Pielęgniarka musi ją karmić, podobnie jak kilkudziesięciu innych pacjentów w tym samym zakładzie. Są jednak wśród nich chorzy, którzy w ogóle odmawiają jedzenia, i tacy, u których zanikł nawet odruch przełykania. Bez sondy żołądkowej grozi im śmierć głodowa.

Od dwóch miesięcy NFZ nie pozwala jednak, by lekarze zatrudnieni w zakładzie opiekuńczym sami decydowali o założeniu sondy. Fundusz wymaga, by o tym, czy dany pacjent rzeczywiście jest niedożywiony, decydowali lekarze w szpitalu, na przykład na oddziale chorób wewnętrznych. Chorego trzeba więc wypisać z zakładu i wysłać do szpitala przynajmniej na kilka dni.

- To fatalne rozwiązanie. To starsi, często zupełnie unieruchomieni już ludzie, bardzo osłabieni nie tylko dlatego, że są schorowani, ale także dlatego, że nie jedzą. Przewiezienie do szpitala, który jest dla nich obcym miejscem, w którym jedna pielęgniarka przypada czasem na kilkadziesiąt łóżek, może być dla nich strasznym przeżyciem. Powiem więcej, takiego transportu i nagłej zmiany otoczenia mogą nawet nie przeżyć - mówi Renata Zarębska, dyrektorka sosnowieckiego zakładu.

Niedożywienie można stwierdzić m.in. na podstawie badania krwi. Po wynikach widać np., czy chory ma anemię. NFZ jednak żąda, by o założeniu sondy mogli decydować tylko lekarze, którzy mają certyfikat Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego.

Okazuje się, że nawet jeśli lekarze z zakładu opiekuńczego zaryzykują przewiezienie chorego, szpitale wcale nie chcą przyjmować pacjentów tylko po to, by stwierdzić u nich niedożywienie. - W zeszłym tygodniu obdzwoniłam wszystkie oddziały internistyczne w mieście. Bez skutku - mówi Zarębska.

Szpitale byłyby gotowe przyjmować pacjentów i zakładać im sondy, ale bez badań. Po pierwsze, NFZ nie precyzuje, jakich badań w tym wypadku wymaga, po drugie, szpitale pilnują, by nie przekroczyć miesięcznego limitu zapisanego w kontrakcie.

To kolejny problem, jaki NFZ stwarza zakładom opiekuńczym. Na początku roku pisaliśmy, że grozi im upadłość, bo fundusz o dwie trzecie obniżył stawkę za pacjentów całkowicie niesprawnych, którzy wymagają karmienia przez drugą osobę. Teraz zamiast 198 zł za całodobową opiekę nad każdym z nich placówka otrzymuje tylko 71 zł. W tej chwili najwyższą stawkę NFZ płaci jedynie za pacjentów, którzy nie mają już odruchu połykania i są odżywiani za pomocą sondy lub gastrostomii (bezpośrednie podawanie pokarmu do żołądka).

Szefowie zakładów opiekuńczych i Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zabiegali o zmianę niekorzystnych zapisów, ostrzegając przed upadłością zakładów. Nie pomogły kolejne spotkania i pomoc obiecana przez Ministerstwo Zdrowia. Fundusz trwa przy swoim.

- W tej chwili szefowie zakładów opiekuńczych albo już obniżyli pensje swoim pielęgniarkom, albo to zapowiedzieli. Te dziewczyny zaczną uciekać tam, gdzie lepiej zapłacą. Dla zakładów to będzie klęska. Teraz jeszcze ta historia z sondami. Przetrwają tylko te zakłady, które działają bezpośrednio przy szpitalach. Inne upadną. Szkoda, że zamiast rozwijać opiekę nad starszymi, NFZ robi wszystko, żeby ją zniszczyć - mówi Iwona Borchulska, przewodnicząca regionu śląskiego OZZPiP.

Chcieliśmy spytać w śląskim oddziale NFZ-etu, czy jego pracownikom wiadomo o tym, że szpitale nie chcą przyjmować pacjentów z zakładów opiekuńczych, ale w piątek nikt w biurze prasowym nie odbierał telefonu.

Przeczytaj: Dyrektor wysłał pielęgniarki do pracy w piwnicy



Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy