Promocja: "Zaliczysz inżyniera szybciej niż myślisz"

Magdalena Warchala
2010-04-20 , aktualizacja: 20.04.2010 21:33
A A A Drukuj
Dziewczyny na Dniach Otwartych Politechniki Śląskiej w kwietniu 2008 roku Fot. Marcin Tomalka/Agencja Gazeta Dziewczyny na Dniach Otwartych Politechniki Śląskiej w kwietniu 2008 roku
"Zaliczysz inżyniera szybciej, niż myślisz" - zachęcają autorzy kampanii promującej studia politechniczne wśród dziewczyn. - Zamiast walczyć z mitami, utrwalają tylko obrzydliwe stereotypy! - złoszczą się feministki.
SONDAŻ
Czy hasło ?Zaliczysz inżyniera szybciej, niż myślisz? jest obraźliwe dla kobiet?

Tak
Nie
Nie mam zdania

Na politechnikach dziewczyny stanowią zaledwie 30 proc. studentów. By to zmienić, fundacja edukacyjna Perspektywy już po raz trzeci przeprowadza akcję "Dziewczyny na politechniki!". Już w najbliższy czwartek na 14 uczelniach w Polsce zorganizowane zostaną dni otwarte tylko dla przedstawicielek płci pięknej. W poprzedniej edycji maturzystki odwiedzające Politechnikę Śląską mogły np. napić się komputerowo parzonej kawy i herbaty czy zbadać stan swojej skóry i paznokci. Uczelnia przygotowała dla nich także inne, poważniejsze pokazy, dotyczące wytwarzania wyrobów z tworzyw sztucznych czy sterowania robotem przemysłowym.

W najbliższy czwartek PŚ również zaprasza dziewczyny do swojego Centrum Edukacyjno-Kongresowego przy ul. Konarskiego 18b, ale dzień otwarty postanowiła zorganizować bez patronatu Perspektyw. W programie tak jak przed rokiem zwiedzanie laboratoriów, spotkania ze studentami i wykładowcami, prezentacja oferty dydaktycznej, konkursy. Tylko nazwa imprezy inna: "Politechnika Śląska otwarta dla dziewczyn". - Chcieliśmy zaryzykować i sami spróbować sił przy organizacji przedsięwzięcia - wyjaśnia Paweł Doś, rzecznik uczelni.

Zaprzecza, że powodem rezygnacji z patronatu Perspektyw było kontrowersyjne hasło, które reklamuje tegoroczną edycję "Dziewczyn na politechniki", a które wywołało burzę wśród studentek. Chodzi o slogan: "Zaliczysz inżyniera szybciej, niż myślisz", który wygrał w konkursie na hasło promocyjne akcji. Doś nie chce oceniać jego stosowności, bo PŚ hasłem się nie posługuje. Jednak studentki są zbulwersowane i cieszą się, że ich uczelnia nie będzie z nim kojarzona.

- Przedsięwzięcie, które miało niwelować podziały między kobietami i mężczyznami, w paskudny sposób je utrwala. Wychodzi na to, że dziewczyna idzie na studia nie po wykształcenie, które otworzy jej drzwi do kariery, tylko żeby złapać męża albo co gorzej, zostać tzw. uniwersytutką - mówi Marta, studentka Wydziału Organizacji i Zarządzania.

Kasia, studentka Wydziału Chemicznego, przyznaje, że kiedy zdawała na politechnikę, znajomi pytali, czy nie boi się bycia rodzynkiem w męskiej grupie. - W końcu faktycznie zaczęłam się martwić, że nie odnajdę się wśród facetów, że będą ze mnie żartować. Niepotrzebnie, bo nasz wydział jest jednym z bardziej sfeminizowanych. Ale głupie hasła mogą niektóre dziewczyny zniechęcić - twierdzi Kasia.

Zniesmaczona jest również Małgorzata Tkacz-Janik, śląska feministka. - Założenia kampanii są chwalebne, bo kobiet na uczelniach, zwłaszcza technicznych, wciąż jest za mało. Jednak niestosowne, niemal wulgarne hasło nie pomoże tego zmienić. Zamiast dowartościowywać dziewczyny, które wybierają ambitne kierunki, może je obrażać - mówi Tkacz-Janik.

Podobny skandal wywołał rok temu telewizyjny spot Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, którego celem była promocja dofinansowywanych przez państwo kierunków matematyczno-przyrodniczych. W filmiku emitowanym w kilku stacjach telewizyjnych dziewczyna wyjaśnia koledze, jak wybrać dobrą szkołę: "Uczelnia jest jak facet, musi mieć kasę" - przekonuje.

MNiSW wycięło ze spotu kontrowersyjną wypowiedź dopiero po protestach feministek. Jedna z nich, Agata Chełstowska, na swoim blogu napisała wtedy, że spot robił pod górkę akcjom takim jak "Dziewczyny na politechniki!".

Teraz organizatorzy stawianego za wzór przedsięwzięcia sami poszli podobną drogą. Bianka Siwińska, kierowniczka projektu "Dziewczyny na politechniki!" z hasła jest jednak zadowolona. - Posługując się nim, nie utrwalamy stereotypów, lecz nimi gramy. Chcąc zmieniać postawy społeczne, musimy najpierw przykuć uwagę ludzi, a dowcip i skojarzenia ze sferą seksualną pomagają w tym - mówi.

Dodaje, że pracujących przy projekcie feministek, absolwentek gender studies, hasło też nie razi. - Bardziej niż na zachowaniu politycznej poprawności zależy nam na konkretnym działaniu i zmienianiu zastanej rzeczywistości - przekonuje Siwińska.

Zobacz dwudziestkę śmiałków gotowych na zepsucie. I zagłosuj na jednego z nich



Podziel się

  • 89 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy