Katowice jak Londyn będą popularyzować auta na prąd

Przemysław Jedlecki
2010-04-20 , aktualizacja: 20.04.2010 21:35
A A A Drukuj
Tesla jest jednym z najdroższych aut z napędem elektrycznym. Do setki rozpędza się w cztery sekundy Fot. Paul Sakuma ASSOCIATED PRESS Tesla jest jednym z najdroższych aut z napędem elektrycznym. Do setki rozpędza się w cztery sekundy
Władze Westminsteru, prestiżowej dzielnicy Londynu, będą razem z Katowicami promować pojazdy elektryczne. To dla Katowic duża szansa na zmianę wizerunku i sposobu myślenia o mieście.
W Westminsterze znajdują się siedziba premiera, pałac Buckingham, brytyjski parlament czy słynny Hyde Park. Władze tej części Londynu chcą, by do centrum metropolii wjeżdżało jak najmniej samochodów. A jeśli już muszą, to niech to będą ekologiczne samochody na prąd, które nie trują i nie hałasują. Dlatego w tej dzielnicy pojazdy na prąd można "tankować" za darmo, kierowcy nie muszą też płacić za wjazd do centrum i mogą za darmo tu parkować.

W Katowicach moda na pojazdy elektryczne dopiero raczkuje. Co prawda w dwóch miejscach można bezpłatnie naładować akumulatory, ale elektryczne pojazdy w mieście można policzyć na palcach jednej ręki. To się może jednak wkrótce zmienić. Władze Westminsteru zaprosiły Katowice do wspólnego unijnego programu, który ma promować pojazdy elektryczne i ułatwić ich rozpowszechnienie w miastach. W projekcie uczestniczą także Sztokholm, Zogafrou (Grecja), Frankfurt oraz Suceava (Rumunia).

- W każdym z tych miast, a więc także u nas, eksperci stworzą plan promocji korzystania z samochodów elektrycznych, budowy punktów ładowania i sposobów zdobywania takich pojazdów na potrzeby miasta - mówi Arkadiusz Godlewski, wiceprezydent Katowic. Przekonuje, że Katowice tylko na tym skorzystają. - Do 2020 roku miasta muszą ograniczyć emisję dwutlenku węgla o 20 proc. Do tego czasu musimy rozwinąć transport szynowy, ograniczyć ruch w centrum i spopularyzować pojazdy na prąd. Wbrew pozorom czasu nie ma zbyt wiele - dodaje Godlewski.

Problem to cena pojazdów elektrycznych. Dziś cena takiego samochodu to nawet 100 tys. zł. - To rzeczywiście problem, ale na początku lat 90. telefon komórkowy kosztował tyle co maluch. Za kilka lat, gdy pojazdy na prąd staną się powszechniejsze, ceny spadną. Dlatego już dziś warto mieć dokładny plan zorganizowania obsługi takich pojazdów w mieście - przekonuje Godlewski.

Zobacz dwudziestkę śmiałków gotowych na zepsucie. I zagłosuj na jednego z nich



Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Podstawa to redukcja energochłonności rysiekk111 05.05.10, 20:26

    tak by ułatwić ale i wymusić używanie pojazdów lżejszych, ale również zmienićsposób ich używania: wolniej i płynniej jezeli napęd elektryczny ma wprost zastępować spalinowy i wytwarzać »