Górnicy przemęczeni. Koniec z fedrowaniem w weekendy?

Tomasz Głogowski
2010-04-19 , aktualizacja: 19.04.2010 23:53
A A A Drukuj
Kopalnia Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta Kopalnia
Rekordzista pracował na dole 52 kolejne dni bez należytego odpoczynku. Państwowa Inspekcja Pracy chce zmienić przepisy i ukrócić działalność firm, które zatrudniają górników do fedrowania w weekendy. - W kopalniach nie mogą pracować przemęczeni górnicy - ostrzegają specjaliści.

Komentarz: Górnictwo to nie sprzedawanie skarpetek



Choć od początku lat 80. kopalnie pracują oficjalnie tylko pięć dni w tygodniu - od poniedziałku do piątku - to nie jest tajemnicą, że często normalne wydobycie prowadzi się też w weekendy, np. pod pozorem robót przygotowawczych. Ponieważ jednak kopalnie muszą przestrzegać kodeksu pracy, zgodnie z którym górnicy nie mogą przepracować w roku więcej niż 150 godzin nadliczbowych, znaleziono sprytne rozwiązanie. Powstały firmy, które za pełną zgodą spółek węglowych zatrudniają górników do pracy w weekendy.

Pierwsza na taki krok zdecydowała się lubelska kopalnia Bogdanka, drugi był Katowicki Holding Węglowy, który zatrudniał górników w soboty i niedziele za pośrednictwem firmy Phoenix Business (holding ma w niej 49 proc. udziałów). Sytuacja nie budziłaby pewnie większych kontrowersji, gdyby nie tragedia w kopalni Wujek-Śląsk, gdzie we wrześniu zeszłego roku zginęło 20 górników, a ponad 30 zostało rannych. Przy tej okazji kontrolę przeprowadziła Państwowa Inspekcja Pracy i okazało się, że w kopalni nagminnie dochodziło do przekraczania czasu pracy. Rekordzista dzięki zatrudnieniu w weekendy przepracował na dole 52 kolejne dni bez należytego wypoczynku. Inni pracowali bez wytchnienia od 10 do 30 dni z rzędu.

- W kopalniach nie mogą pracować przemęczeni górnicy! - zagrzmieli specjaliści.

Ale inspektorzy PIP-u są bezradni: górnik może wyrobić dniówkę w kopalni i potem pracować na tym samym stanowisku w weekendy, tyle że za stawkę o sto procent większą od normalnej. Nikt nie kontroluje jednak, ile czasu spędził pod ziemią.

- Będziemy domagali się zmiany ustawy. To problem, z którym musimy sobie poradzić - stwierdził Tadeusz Zając, szef PIP-u.

Mirosław Szura, wiceprezes Phoenix Business, mówi, że spółka odpowiedziała tylko na zapotrzebowanie holdingu, który dramatycznie szukał rąk do pracy. - Górnicy zgłaszali się dobrowolnie. Każdy, jeżeli tylko czuł się zmęczony, w każdej chwili mógł odmówić pracy i nie musiał się nawet tłumaczyć. Zasada dobrowolności była i jest dla nas święta - zapewnia wiceprezes Szura i dodaje, że w pewien sposób problem sam się rozwiązał, bo spółki węglowe zmniejszyły wydobycie i siłą rzeczy potrzebują mniej rąk do pracy w soboty i niedziele niż rok temu.

Ale praca w weekendy nadal jest atrakcyjna. Własną spółdzielnię założyli nawet pracownicy kopalni Mysłowice-Wesoła. Jednym z pomysłodawców był Krzysztof Urban, szef zakładowej "Solidarności". - U nas nie ma tego problemu, bo spółdzielnia sprawdza, kto i ile pracuje pod ziemią. Jeżeli komuś należy się wypoczynek, to jest to bezwzględnie przestrzegane - zapewnia Urban, ale przyznaje, że nawet spółdzielnia nie ma nikomu prawa zabraniać pracować. - A ludzie chcą dorobić, bo dzisiaj liczy się każdy grosz - mówi Urban i dodaje, że PIP powinien raczej poszukać patologii w małych prywatnych firmach.

Przedstawiciele Katowickiego Holdingu Węglowego tłumaczą, że praca w weekendy czasami jest niezbędna, bo trzeba wykorzystać możliwości nowoczesnego sprzętu. Gdyby nie praca górników w soboty i niedziele, trzeba by zwiększyć zatrudnienie. A na to żadna ze spółek węglowych nie może sobie dzisiaj pozwolić. - Wszystko robimy jednak zgodnie z prawem - zastrzega Ryszard Fedorowski, rzecznik holdingu, i zapewnia, że jeżeli zmienią się przepisy, spółka natychmiast się do nich dostosuje.

Inspektorzy PIP-u zapowiadają, że będą śledzić firmy, które zatrudniają górników w weekendy, i badać, czy przestrzegają czasu pracy. - Jeżeli nie, będziemy interweniować w spółkach węglowych. To wszystko, co możemy dziś zrobić - mówi Władysław Trzop z PIP-U w Katowicach.

Polecamy: Koniec kryzysu. Górnicy czekają na premię i podwyżki



Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • tak panie Urban polsz 20.04.10, 09:54

    niech PiP szuka patologii w małych firmach i doczepi się od świętejspółdzielni Solidarności. Związkowiec z Solidarność jest święty i jegospółdzielnia czysta jak łza»