Kto dokończy budowę A1? Austriacy znów są chętni

Tomasz Głogowski
2010-04-19 , aktualizacja: 19.04.2010 11:05
A A A Drukuj
Skrzyszów. Plac budowy A1 w grudniu 2009 roku Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta Skrzyszów. Plac budowy A1 w grudniu 2009 roku
Tylko do poniedziałku przyjmowane będą zgłoszenia firm, które chcą dokończyć budowę 18-kilometrowego odcinka autostrady A1 ze Świerklan do Gorzyczek. Tymczasem Alpine Bau, którą wyrzucono z placu budowy, żąda unieważnienia przetargu.
Przerwana budowa autostrady A1 ze Świerklan do Gorzyczek
Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
Przerwana budowa autostrady A1 ze Świerklan do Gorzyczek
29 grudnia 2009 r. Skrzyszów w gminie Godów. Przerwana budowa autostrady A1
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
29 grudnia 2009 r. Skrzyszów w gminie Godów. Przerwana budowa autostrady A1
Kontrakt z austriackim wykonawcą zerwano z dnia na dzień w połowie grudnia zeszłego roku. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uznała, że prace posuwają się zbyt wolno, a firma nie jest w stanie wywiązać się ze swoich obowiązków w wyznaczonym terminie. Zdecydowała się na powtórzenie przetargu i szybkie wyłonienie firmy, która zastąpi Austriaków. Termin zgłoszeń mija dzisiaj, a według naszych informacji zainteresowanie jest spore. - Nazwy firm podamy dopiero, gdy zamknięte zostanie postępowanie zgłoszeniowe. Przetarg zostanie rozstrzygnięty jesienią - zapewnia Marcin Hadaj, rzecznik GDKKiA, i dodaje, że od tego momentu zwycięska firma będzie miała 18 miesięcy na dokończenie budowy.

Tymczasem zakończyła się już inwentaryzacja na placu budowy, która zdaniem Generalnej Dyrekcji potwierdziła, że Alpine Bau pracowała zbyt wolno. - Wykonano zaledwie połowę zaplanowanych robót, podczas gdy gotowe powinno być już 80 procent - mówi Dorota Marzyńska, rzeczniczka katowickiego oddziału GDDKiA, i dodaje, że nowy wykonawca będzie musiał rozebrać część obiektów i wybudować je od nowa.

Austriacy nie składają jednak broni i żądają unieważnienia przetargu na dokończenie autostrady. Przekonują, że GDDKiA naruszyła zasady uczciwej konkurencji oraz równego traktowania wykonawców, bo do rywalizacji dopuściła tylko firmy, które w ostatnich pięciu latach budowały drogi na terenie Polski. Zdaniem Alpine Bau to dyskryminacja wykonawców z innych państw Unii Europejskiej.

Drogowcy ani myślą powtarzać przetargu i przekonują, że to kolejna próba przeciąganie całej procedury. - Te kryteria były dotąd stosowane we wszystkich przetargach i nigdy nie doszło do naruszenia zasady konkurencyjności - zapewniają.

Ale na radość jest zdecydowanie za wcześnie. Austriacy wynajęli już kancelarię prawną i niewykluczone, że będą dochodzić swoich praw w sądzie. Przekonują, że prace na A1 były prowadzone zgodnie z harmonogramem, a ewentualne opóźnienia to wina GDDKiA, bo źle przygotowała dokumentację techniczną. Tłumaczą, że musieli nie tylko rozminowywać teren budowy z niewybuchów pochodzących jeszcze z czasów II wojny światowej oraz zmagać się ze słynnym już mostem MA-532. Zdaniem Alpine - co opisała "Gazeta" - został on źle zaprojektowany.

Polecamy: Awantura o most na autostradzie A1. Mógł się zawalić?



Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów