Młodzi górnicy dowiedzą się, jak pracuje się pod ziemią

Tomasz Głogowski
2010-04-18 , aktualizacja: 18.04.2010 23:33
A A A Drukuj
Kilkanaście lat temu uczniowie nie chcieli słyszeć o zawodzie górnika. Teraz co piąty z nich uważa, że to zawód prestiżowy Fot. Bartłomiej Barczyk / AG Kilkanaście lat temu uczniowie nie chcieli słyszeć o zawodzie górnika. Teraz co piąty z nich uważa, że to zawód prestiżowy
Prawie 80 proc. nowo zatrudnionych górników nie ma pojęcia o tym, jak wygląda praca pod ziemią. Dlatego w sztolni w Knurowie adepci zawodu będą uczyli się obsługi kombajnu, a w kopalni Bielszowice zobaczą skutki eksplozji metanu.
Teoretycznie wszystko jest w porządku. Zdecydowana większość młodych górników, którzy zaczynają pracę pod ziemią, dziedziczy tradycje rodzinne. Górnikami byli ich ojcowie, dziadkowie i bracia. Ale choć kopalnia jest obecna w ich życiu od zawsze, to młodzi adepci górnictwa tak naprawdę nie mają pojęcia o tym, jak wygląda praca pod ziemią. Wszystkiego uczą się dopiero pod okiem instruktora, gdy zaczynają pracować na dole. Ale Kompanijny Ośrodek Szkolenia w Knurowie, spółka należąca do Kompanii Węglowej, postanowił to zmienić i zainwestować w niecodzienny system szkoleń. Ośrodek kupił właśnie prawdziwy kombajn górniczy, który jest montowany w sztolni szkoleniowej kopalni Knurów. Potężna ponadczterdziestotonowa maszyna służąca do kruszenia węgla jeszcze kilka miesięcy temu pracowała pod ziemią. - Dogadaliśmy się z producentem i sprzedał nam kombajn za rozsądną cenę - mówi Piotr Mielnicki, prezes ośrodka, i zapowiada, że w maju, gdy zakończy się montowanie ostatnich elementów, pierwsi kursanci zaczną uczyć się obsługi kombajnu. - Gdy kombajn pracuje pod ziemią, nie można nim swobodnie manewrować, wyłączyć go czy nawet dokładnie obejrzeć. Tu będzie zupełnie inaczej - zachwala Mielnicki.

Ale to nie wszystko. Wkrótce ośrodek otworzy w Rydułtowach pracownię elektryczną wiernie odzwierciedlającą urządzenia pracujące pod ziemią, a w kopalni Bielszowice w Rudzie Śląskiej specjalne wyrobisko na powierzchni, gdzie będzie można pokazywać skutki zapalenia się i wybuchu metanu. - Chcemy, aby górnicy na własne oczy zobaczyli ryzyko związane z metanem i nauczyli się, jak należy postępować w sytuacji zagrożenia - mówi Mielnicki i dodaje, że pracownia będzie miała również praktyczne zastosowanie, bo dzięki niej górnicy będą mogli zdobyć zawód elektryka, bardzo pożądany dziś w kopalniach.

W zeszłym roku Kompanijny Ośrodek Szkolenia przeszkolił 54 tys. górników, nie tylko nowicjuszy, ale też doświadczonych pracowników.

Zobacz: Zgazują węgiel. Może to zmienić oblicze górnictwa



Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów