W takich chwilach nie można być samemu przed telewizorem

Anna Malinowska
2010-04-17 , aktualizacja: 18.04.2010 21:52
A A A Drukuj
Transmisja sobotnich uroczystości na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach Fot. Przemysław Jendroska / Agencja Gazeta Transmisja sobotnich uroczystości na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach
Setki osób przyszły w sobotę i niedzielę na plac Sejmu Śląskiego w Katowicach, by na ustawionych koło urzędu wojewódzkiego ekranach oglądać transmisję z uroczystości żałobnych. Na schodach monumentalnego gmachu ułożono krzyż z białych i czerwonych kwiatów, a atmosferę powagi podkreślały przepasane kirem flagi.
Transmisja sobotnich uroczystości na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach
Fot. Przemysław Jendroska / Agencja Gazeta
Transmisja sobotnich uroczystości na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach
GALERIA ZDJĘĆ
- Pamiętam, jak prezydent Kaczyński przemawiał blisko tego miejsca, przy pomniku Piłsudskiego, z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości, więc dziś właśnie tu postanowiłem go pożegnać - tłumaczył starszy mężczyzna z plakietką "Solidarności" w klapie marynarki, który przyszedł jako jeden z pierwszych.

Walentyna Derwińska z Warszawy bez wahania przyszła na plac, gdy tylko dowiedziała się o transmisji. - Nie chciałam siedzieć w hotelu i oglądać tego wszystkiego zwyczajnie w telewizorze. Musiałam być z innymi, wśród ludzi, to dziś dla mnie bardzo ważne - mówiła poruszona. Zaledwie dwa dni wcześniej zapalała znicze na Krakowskim Przedmieściu. Zapewniała, że chociaż w Katowicach nie ma tak dużych tłumów, atmosfera jest podobna - pełna skupienia i żałoby. Szczególnie duże wrażenie zrobiła na niej w piątek wieczorna uroczystość przed Teatrem Śląskim, a także znicze i kwiaty przed biurem senatorskim Krystyny Bochenek.

Robert Pietrzyk ze Świętochłowic przyjechał do Katowic, żeby pokazać swoją solidarność z ludźmi, którzy towarzyszyli prezydentowi w ostatniej drodze, a Ryszard Derdziński z Sosnowca, gdy go o to pytaliśmy, tylko wzruszył ramionami. - W takich chwilach człowiek nie może być sam. Nie ma sensu siedzieć na kanapie przed telewizorem - stwierdził, ściskając biało-czerwoną flagę.

Szwagier Katarzyny Klimczok w zeszłym roku zginął w katastrofie airbusa. - Dlatego wiem, co czują rodziny, które straciły swoich bliskich w Smoleńsku - zapewniła pani Katarzyna. W niedzielę z mężem i czteroletnią córką Agatą przyszli na plac zaraz po mszy w katowickiej archikatedrze. - Chcemy wspólnie przeżyć pogrzeb naszego prezydenta - stwierdzili. - Myślałem, że jestem twardy, ale zwyczajnie się popłakałem - wyznał tuż po zakończeniu transmisji Krzysztof Stępień ze Świętochłowic. Inni ludzie też opuszczali plac w skupieniu. - Jeszcze nie mogę uwierzyć, że to wszystko się wydarzyło. Nie głosowałem na Kaczyńskiego, ale nie tak wyobrażałem sobie koniec jego kadencji - westchnął Roman Widecki, który z kolegami przyjechał z Dąbrowy Górniczej.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów