Dyrektorka szpitala zatrudniła dyrektora... szpitala

Judyta Watoła
2010-04-15 , aktualizacja: 15.04.2010 15:58
A A A Drukuj
Klaudia Rogowska, dyrektorka Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu, zatrudniła Dariusza Jorga, dyrektora Szpitala Klinicznego nr 5, jako... konsultanta.
Jorg został konsultantem w Szpitalu Klinicznym nr 7, czyli GCM-ie, od 1 kwietnia, zaledwie miesiąc po tym, jak w Najwyższej Izbie Kontroli wziął bezpłatny urlop i został dyrektorem innego szpitala klinicznego - nr 5, czyli słynnej okulistyki na Ceglanej (dziś mieszczą się w nim także inne kliniki).

Jorg dobrze zna obydwa szpitale. Na Ceglanej jako inspektor NIK kontrolował realizację przetargów i badań klinicznych. Po tamtej kontroli NIK ogłosiła, że około 80 procent wszystkich przetargów odbywało się z naruszeniem prawa. Krótko po ogłoszeniu wyników tamtej kontroli prof. Ariadna Gierek-Łapińska, dyrektorka SK nr 5, straciła stanowisko.

Tymczasem Jorg został koordynatorem ogólnopolskiej kontroli NIK w szpitalach klinicznych. Wybrano 13, w których realizowano najwięcej badań klinicznych zleconych przez firmy farmaceutyczne, wśród nich Centralny Szpital Kliniczny oraz Górnośląskie Centrum Medyczne.

Kontrolę w GCM-ie bezpośrednio prowadził Jorg. Zakończyła się latem zeszłego roku, ale protokołu NIK do dziś nie chce udostępnić, nawet wojewodzie. O tym, co odkryto, wiadomo jedynie z komunikatów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Kiedy we wrześniu władze SUM odwoływały ze stanowiska szefa GCM-u Wojciecha Olszówkę, informowały, że jest on odpowiedzialny za rażące naruszenia prawa właśnie przy okazji badań klinicznych. Do tego doszła wysoka kara - ponad 7 mln zł - za to, że pacjentów leczonych za pieniądze firm farmaceutycznych wykazywano także w sprawozdaniach do NFZ-etu.

Tydzień po odejściu Olszówki jego miejsce zajęła Klaudia Rogowska, była inspektorka w katowickiej delegaturze NIK (także zajmowała się kontrolami w szpitalach). Pół roku później szefem SK nr 5 zostaje jej kolega z NIK Jorg. Mijają kolejne tygodnie i Rogowska zatrudnia Jorga także w swoim szpitalu jako konsultanta.

Jorg nie znalazł czasu na rozmowę z "Gazetą". Z naszych informacji wynika, że jest zatrudniony na umowę-zlecenie jako konsultant do spraw procedur medycznych.

Chcieliśmy zapytać dyrektorkę Rogowską, po co jej konsultacje Jorga. Odpowiedzi udzielili nam urzędnicy szpitala: "(...) Pan Dariusz Jorg jest jedną z nielicznych osób w Polsce znających problematykę organizowania badań klinicznych w szpitalach klinicznych. (...) Dyrekcja w sposób zgodny z prawem pozyskała pana Dariusza Jorga, aby badania kliniczne przynoszące zysk Szpitalowi były nie tylko kontynuowane, ale także by ich liczba wzrastała".

Podobna historia zdarzyła się już w Warszawie, gdzie dyrektorzy trzech szpitali: bielańskiego, grochowskiego i praskiego zatrudnili się nawzajem jako konsultanci i wypłacali sobie miesięcznie po 2,5 tys. zł. Stołeczny magistrat ukarał ich upomnieniami i wprowadził regulamin zobowiązujący dyrektorów do zgłaszania w ratuszu każdego dodatkowego zatrudnienia.

Poseł Marek Balicki, wówczas minister zdrowia, ostro krytykuje takie sytuacje: - Oceniałem wtedy takie zachowanie jako naganne, tak jest i teraz. Być może dyrektorzy nie naruszają prawa, ale naginają je, by mieć dodatkowe wynagrodzenie, które w sytuacji "wzajemnych usług" wcale im się nie należy.

Serwis zdrowie poleca: Wybitny lekarz odchodzi, bo nie miał specjalizacji



Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

  • najpierw przychodzi kontrola NIK polsz 16.04.10, 08:53

    kontrola jest po to by wywalić Dyrektora, tfu, znaczy zrobić porządek. Czy niejest dla Was zastanawiające, że po takiej kontroli zawsze wylatuje dyrektor izawsze jego zastępcą zostaje »

  • Dyrektorka szpitala zatrudniła dyrektora... szp... politol59 17.04.10, 00:43

    Zwykła proza zwykłego życia, a nie poetica którą nas karmią dzisiajmedia wystarczy TVN na wyścigi z "publiczną".»