Dyrektorka szpitala zatrudniła dyrektora... szpitala
2010-04-15
, aktualizacja: 15.04.2010 15:58
Klaudia Rogowska, dyrektorka Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu, zatrudniła Dariusza Jorga, dyrektora Szpitala Klinicznego nr 5, jako... konsultanta.
ZOBACZ TAKŻE
- Dyscyplinarka za białe miasteczko na Ceglanej cofnięta (24-05-10, 21:27)
- Z Narodowym Funduszem Zdrowia nie da się po dobroci (04-05-10, 20:49)
- Znana okulistka została oskarżona o branie łapówek (28-04-10, 18:23)
- Klinika ojca kierownika, czyli jak zwalczać nepotyzm (28-04-10, 11:46)
- Śląska karta chipowa już wpisana do poradnika NFZ (15-04-10, 00:55)
- "Które dziecko skreślić? Które skazać na kalectwo" (30-03-10, 20:37)
- Felga w oku ratuje wzrok. Sukces śląskich okulistów [FOTO] (18-03-10, 21:51)
- Szkolili się jak naprawiać zastawki w sercu [ZDJĘCIA] (29-03-10, 20:09)
Jorg został konsultantem w Szpitalu Klinicznym nr 7, czyli GCM-ie, od 1 kwietnia, zaledwie miesiąc po tym, jak w Najwyższej Izbie Kontroli wziął bezpłatny urlop i został dyrektorem innego szpitala klinicznego - nr 5, czyli słynnej okulistyki na Ceglanej (dziś mieszczą się w nim także inne kliniki).
Jorg dobrze zna obydwa szpitale. Na Ceglanej jako inspektor NIK kontrolował realizację przetargów i badań klinicznych. Po tamtej kontroli NIK ogłosiła, że około 80 procent wszystkich przetargów odbywało się z naruszeniem prawa. Krótko po ogłoszeniu wyników tamtej kontroli prof. Ariadna Gierek-Łapińska, dyrektorka SK nr 5, straciła stanowisko.
Tymczasem Jorg został koordynatorem ogólnopolskiej kontroli NIK w szpitalach klinicznych. Wybrano 13, w których realizowano najwięcej badań klinicznych zleconych przez firmy farmaceutyczne, wśród nich Centralny Szpital Kliniczny oraz Górnośląskie Centrum Medyczne.
Kontrolę w GCM-ie bezpośrednio prowadził Jorg. Zakończyła się latem zeszłego roku, ale protokołu NIK do dziś nie chce udostępnić, nawet wojewodzie. O tym, co odkryto, wiadomo jedynie z komunikatów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Kiedy we wrześniu władze SUM odwoływały ze stanowiska szefa GCM-u Wojciecha Olszówkę, informowały, że jest on odpowiedzialny za rażące naruszenia prawa właśnie przy okazji badań klinicznych. Do tego doszła wysoka kara - ponad 7 mln zł - za to, że pacjentów leczonych za pieniądze firm farmaceutycznych wykazywano także w sprawozdaniach do NFZ-etu.
Tydzień po odejściu Olszówki jego miejsce zajęła Klaudia Rogowska, była inspektorka w katowickiej delegaturze NIK (także zajmowała się kontrolami w szpitalach). Pół roku później szefem SK nr 5 zostaje jej kolega z NIK Jorg. Mijają kolejne tygodnie i Rogowska zatrudnia Jorga także w swoim szpitalu jako konsultanta.
Jorg nie znalazł czasu na rozmowę z "Gazetą". Z naszych informacji wynika, że jest zatrudniony na umowę-zlecenie jako konsultant do spraw procedur medycznych.
Chcieliśmy zapytać dyrektorkę Rogowską, po co jej konsultacje Jorga. Odpowiedzi udzielili nam urzędnicy szpitala: "(...) Pan Dariusz Jorg jest jedną z nielicznych osób w Polsce znających problematykę organizowania badań klinicznych w szpitalach klinicznych. (...) Dyrekcja w sposób zgodny z prawem pozyskała pana Dariusza Jorga, aby badania kliniczne przynoszące zysk Szpitalowi były nie tylko kontynuowane, ale także by ich liczba wzrastała".
Podobna historia zdarzyła się już w Warszawie, gdzie dyrektorzy trzech szpitali: bielańskiego, grochowskiego i praskiego zatrudnili się nawzajem jako konsultanci i wypłacali sobie miesięcznie po 2,5 tys. zł. Stołeczny magistrat ukarał ich upomnieniami i wprowadził regulamin zobowiązujący dyrektorów do zgłaszania w ratuszu każdego dodatkowego zatrudnienia.
Poseł Marek Balicki, wówczas minister zdrowia, ostro krytykuje takie sytuacje: - Oceniałem wtedy takie zachowanie jako naganne, tak jest i teraz. Być może dyrektorzy nie naruszają prawa, ale naginają je, by mieć dodatkowe wynagrodzenie, które w sytuacji "wzajemnych usług" wcale im się nie należy.
Jorg dobrze zna obydwa szpitale. Na Ceglanej jako inspektor NIK kontrolował realizację przetargów i badań klinicznych. Po tamtej kontroli NIK ogłosiła, że około 80 procent wszystkich przetargów odbywało się z naruszeniem prawa. Krótko po ogłoszeniu wyników tamtej kontroli prof. Ariadna Gierek-Łapińska, dyrektorka SK nr 5, straciła stanowisko.
Tymczasem Jorg został koordynatorem ogólnopolskiej kontroli NIK w szpitalach klinicznych. Wybrano 13, w których realizowano najwięcej badań klinicznych zleconych przez firmy farmaceutyczne, wśród nich Centralny Szpital Kliniczny oraz Górnośląskie Centrum Medyczne.
Kontrolę w GCM-ie bezpośrednio prowadził Jorg. Zakończyła się latem zeszłego roku, ale protokołu NIK do dziś nie chce udostępnić, nawet wojewodzie. O tym, co odkryto, wiadomo jedynie z komunikatów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Kiedy we wrześniu władze SUM odwoływały ze stanowiska szefa GCM-u Wojciecha Olszówkę, informowały, że jest on odpowiedzialny za rażące naruszenia prawa właśnie przy okazji badań klinicznych. Do tego doszła wysoka kara - ponad 7 mln zł - za to, że pacjentów leczonych za pieniądze firm farmaceutycznych wykazywano także w sprawozdaniach do NFZ-etu.
Tydzień po odejściu Olszówki jego miejsce zajęła Klaudia Rogowska, była inspektorka w katowickiej delegaturze NIK (także zajmowała się kontrolami w szpitalach). Pół roku później szefem SK nr 5 zostaje jej kolega z NIK Jorg. Mijają kolejne tygodnie i Rogowska zatrudnia Jorga także w swoim szpitalu jako konsultanta.
Jorg nie znalazł czasu na rozmowę z "Gazetą". Z naszych informacji wynika, że jest zatrudniony na umowę-zlecenie jako konsultant do spraw procedur medycznych.
Chcieliśmy zapytać dyrektorkę Rogowską, po co jej konsultacje Jorga. Odpowiedzi udzielili nam urzędnicy szpitala: "(...) Pan Dariusz Jorg jest jedną z nielicznych osób w Polsce znających problematykę organizowania badań klinicznych w szpitalach klinicznych. (...) Dyrekcja w sposób zgodny z prawem pozyskała pana Dariusza Jorga, aby badania kliniczne przynoszące zysk Szpitalowi były nie tylko kontynuowane, ale także by ich liczba wzrastała".
Podobna historia zdarzyła się już w Warszawie, gdzie dyrektorzy trzech szpitali: bielańskiego, grochowskiego i praskiego zatrudnili się nawzajem jako konsultanci i wypłacali sobie miesięcznie po 2,5 tys. zł. Stołeczny magistrat ukarał ich upomnieniami i wprowadził regulamin zobowiązujący dyrektorów do zgłaszania w ratuszu każdego dodatkowego zatrudnienia.
Poseł Marek Balicki, wówczas minister zdrowia, ostro krytykuje takie sytuacje: - Oceniałem wtedy takie zachowanie jako naganne, tak jest i teraz. Być może dyrektorzy nie naruszają prawa, ale naginają je, by mieć dodatkowe wynagrodzenie, które w sytuacji "wzajemnych usług" wcale im się nie należy.
Serwis zdrowie poleca: Wybitny lekarz odchodzi, bo nie miał specjalizacji
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
najpierw przychodzi kontrola NIK
polsz
16.04.10, 08:53
kontrola jest po to by wywalić Dyrektora, tfu, znaczy zrobić porządek. Czy niejest dla Was zastanawiające, że po takiej kontroli zawsze wylatuje dyrektor izawsze jego zastępcą zostaje »
-
Dyrektorka szpitala zatrudniła dyrektora... szp...
politol59
17.04.10, 00:43
Zwykła proza zwykłego życia, a nie poetica którą nas karmią dzisiajmedia wystarczy TVN na wyścigi z "publiczną".»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

