Współpracownicy TVP Katowice mają jej płacić. Za co?
2010-04-09
, aktualizacja: 09.04.2010 23:52
Tak fetowano 50-lecie Telewizji Katowice. Jeśli nic się nie zmieni, okazja do świętowania nieprędko się zdarzy
Współpracownicy TVP Katowice muszą co miesiąc zapłacić 15 zł za "współużytkowanie powierzchni wspólnej". - Jak ktoś dostaje narzędzia do pracy, to wypada, żeby za nie zapłacił - klaruje Jerzy Nachel, nowy szef ośrodka
ZOBACZ TAKŻE
- PiS i lewica wciąż trzymają w garści Radio Katowice (30-06-10, 21:59)
- Radio Katowice wybiera prezesa. Pracownicy zaskoczeni (18-05-10, 15:11)
- TVP Katowice straci widzów. Z TVP2 znikną Aktualności (21-04-10, 21:39)
- Odczepcie się od telewizji (09-04-10, 23:33)
- TVP Katowice grozi degradacja. Na życzenie polityków (23-02-10, 13:59)
- Zmiana szefa na Bytkowie. Nowym dyrektorem jest... (15-02-10, 20:39)
- Pożar w Telewizji Katowice. Zapalił się garnek z olejem (15-01-10, 14:50)
- Były szef Telewizji Katowice znowu stanie przed sądem (03-12-09, 21:24)
Opłata to od kilku dni główny temat rozmów dziennikarzy i współpracowników katowickiego ośrodka TVP, których jest około setki. Mówią o tym, że według instrukcji pieniądze można wpłacać bezpośrednio w kasie ośrodka albo zrobić przelew, i że to absurd. - To tak, jakby płacić telewizji za to, że możemy w niej być. Przecież to nie nasza wina, że jesteśmy współpracownikami. To firma nie chce nam dać etatów, a teraz jeszcze nas za to karze opłatą za biurka! Może mamy jeszcze zapłacić za to, że możemy oddychać powietrzem na korytarzach firmy? Albo za to, że zużywamy wodę w toaletach? - pytają. Wolą nie wypowiadać się pod nazwiskami. - Staramy się żartować z nowego zarządzenia, ale to śmiech przez łzy. Tak naprawdę czujemy się upokorzeni - mówią nasi rozmówcy.
Opłaty za "współużytkowanie powierzchni wspólnej" wprowadził Jerzy Nachel, nowy dyrektor katowickiego ośrodka. Wyjaśnia, że w ten sposób współpracownicy TVP Katowice dokładają się do opłat za korzystanie z telefonów, prądu czy ogrzewania. - To nie jest żaden dramat. Kwota jest przecież śmiesznie niska - mówi dyrektor Nachel. Jego zdaniem jeśli ktoś dostaje narzędzie pracy, to wypada, żeby za nie zapłacił. - Współpracownicy to tak naprawdę firmy zewnętrzne. Uznaliśmy, że skoro świadczą nam usługi, to powinni partycypować w kosztach utrzymania budynku - dodaje Nachel. Zanim wprowadził zarządzenie o opłatach, skontaktował się z prawnikami. Potwierdzili, że opłata jest zgodna z prawem.
Dziennikarze i operatorzy kamer współpracujący z TVP Katowice zastanawiają się, czy nie zbojkotować zarządzenia, ale dyrektor Nachel ostrzega: - Opłaty nie muszą wnosić pracownicy etatowi, a jeśli jakiś współpracownik nie zechce zapłacić, będzie to sygnał, że nie chce tu pracować.
Pracownicy ośrodka mówią, że opłata to kolejny dowód na powolny upadek TVP Katowice, w którym o obsadzie dyrektorskich posad od lat decyduje polityka. Niedawno pojawiła się groźba, że katowicka stacja będzie tylko tzw. ośrodkiem emisyjnym. Gdyby tak się stało, w Katowicach nie powstawałyby już programy, a wielu dziennikarzy straciłoby zajęcie.
Dzisiaj i tak TVP Katowice nadaje tylko cztery godziny własnego programu dziennie. Gdy "Gazeta" ujawniła plany podziału ośrodków regionalnych na emisyjne i nieemisyjne, rzecznik TVP zaręczał, że są one już nieaktualne, ale w Bytkowie z niepokojem czekają na kolejne pomysły centrali. Teraz pracuje tu około 250 osób. Wszyscy boją się zwolnień, cięć i redukcji.
Dyrektor Nachel przyznaje, że sytuacja finansowa ośrodka nie jest różowa i odpowiada sytuacji w całej spółce, ale uspokaja: - Plotki o naszym zgonie są przedwczesne.
Tymczasem Romuald Orzeł, prezes TVP, wyjaśniał niedawno, że nie może obiecać więcej Teatru Telewizji, programów dla dzieci czy naukowych. - Nie będzie więcej, bo codziennie walczymy z płynnością finansową w firmie - mówił. Zamierza wziąć kredyt na 100 mln zł, który pozwoli przetrwać telewizji publicznej. Firma ma oszczędzać, zwalniając pracowników i zatrudniać firmy zewnętrzne do produkcji programów. Do minimum mają być obcięte wydatki na ośrodki w kraju. Dotyczy to także TVP Katowice. W ramach oszczędności w katowickim ośrodku już obniżono m.in. honoraria dziennikarzy.
Sytuacją w ośrodku zaniepokojony jest Adam Warzecha, członek rady programowej TVP Katowice. Nie ukrywa zaskoczenia decyzją Nachela. Zapowiada, że będzie się domagał od niego wyjaśnień. - To prawda, że wiele osób w stacji nie ma stałych etatów, ale to nie ich wina i trudno ich za to karać - mówi Warzecha. - To telewizja oszczędza i zmusza ludzi do zakładania firm. Teraz jeszcze wyciąga rękę po ich, i tak nie najwyższe, dochody.
Opłaty za "współużytkowanie powierzchni wspólnej" wprowadził Jerzy Nachel, nowy dyrektor katowickiego ośrodka. Wyjaśnia, że w ten sposób współpracownicy TVP Katowice dokładają się do opłat za korzystanie z telefonów, prądu czy ogrzewania. - To nie jest żaden dramat. Kwota jest przecież śmiesznie niska - mówi dyrektor Nachel. Jego zdaniem jeśli ktoś dostaje narzędzie pracy, to wypada, żeby za nie zapłacił. - Współpracownicy to tak naprawdę firmy zewnętrzne. Uznaliśmy, że skoro świadczą nam usługi, to powinni partycypować w kosztach utrzymania budynku - dodaje Nachel. Zanim wprowadził zarządzenie o opłatach, skontaktował się z prawnikami. Potwierdzili, że opłata jest zgodna z prawem.
Dziennikarze i operatorzy kamer współpracujący z TVP Katowice zastanawiają się, czy nie zbojkotować zarządzenia, ale dyrektor Nachel ostrzega: - Opłaty nie muszą wnosić pracownicy etatowi, a jeśli jakiś współpracownik nie zechce zapłacić, będzie to sygnał, że nie chce tu pracować.
Pracownicy ośrodka mówią, że opłata to kolejny dowód na powolny upadek TVP Katowice, w którym o obsadzie dyrektorskich posad od lat decyduje polityka. Niedawno pojawiła się groźba, że katowicka stacja będzie tylko tzw. ośrodkiem emisyjnym. Gdyby tak się stało, w Katowicach nie powstawałyby już programy, a wielu dziennikarzy straciłoby zajęcie.
Dzisiaj i tak TVP Katowice nadaje tylko cztery godziny własnego programu dziennie. Gdy "Gazeta" ujawniła plany podziału ośrodków regionalnych na emisyjne i nieemisyjne, rzecznik TVP zaręczał, że są one już nieaktualne, ale w Bytkowie z niepokojem czekają na kolejne pomysły centrali. Teraz pracuje tu około 250 osób. Wszyscy boją się zwolnień, cięć i redukcji.
Dyrektor Nachel przyznaje, że sytuacja finansowa ośrodka nie jest różowa i odpowiada sytuacji w całej spółce, ale uspokaja: - Plotki o naszym zgonie są przedwczesne.
Tymczasem Romuald Orzeł, prezes TVP, wyjaśniał niedawno, że nie może obiecać więcej Teatru Telewizji, programów dla dzieci czy naukowych. - Nie będzie więcej, bo codziennie walczymy z płynnością finansową w firmie - mówił. Zamierza wziąć kredyt na 100 mln zł, który pozwoli przetrwać telewizji publicznej. Firma ma oszczędzać, zwalniając pracowników i zatrudniać firmy zewnętrzne do produkcji programów. Do minimum mają być obcięte wydatki na ośrodki w kraju. Dotyczy to także TVP Katowice. W ramach oszczędności w katowickim ośrodku już obniżono m.in. honoraria dziennikarzy.
Sytuacją w ośrodku zaniepokojony jest Adam Warzecha, członek rady programowej TVP Katowice. Nie ukrywa zaskoczenia decyzją Nachela. Zapowiada, że będzie się domagał od niego wyjaśnień. - To prawda, że wiele osób w stacji nie ma stałych etatów, ale to nie ich wina i trudno ich za to karać - mówi Warzecha. - To telewizja oszczędza i zmusza ludzi do zakładania firm. Teraz jeszcze wyciąga rękę po ich, i tak nie najwyższe, dochody.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Współpracownicy TVP Katowice mają jej płacić. Z...
88i88
10.04.10, 12:05
Z reguły wykonuję swoja pracę w siedzibie zleceniodawcy.Nigdy nie spotkałemsie z takim absurdem!Oczywiste jest, że to zleceniodawca stwarza warunkiumożliwiające wykonanie zlecenia. Zapewnia »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

