Zgazują węgiel. Może to zmienić oblicze górnictwa
2010-04-09
, aktualizacja: 10.04.2010 01:36
W Kopalni Doświadczalnej "Barbara" w Mikołowie rozpoczął się eksperyment podziemnego zgazowania węgla. Jeżeli się uda, może to zmienić oblicze górnictwa. Zamiast fedrować węgiel tradycyjnymi metodami, będziemy mogli go "wyssać" na powierzchnię.
ZOBACZ TAKŻE
- Zgazowali węgiel na próbę. Teraz pora na kopalnię (03-05-10, 23:50)
- Autobusy pojadą na metanie z nieczynnej od lat kopalni (06-04-10, 23:00)
- Koniec kryzysu. Górnicy czekają na premię i podwyżki (26-03-10, 20:09)
- Związkowcy martwią się, że górnictwo w Polsce upadnie (19-03-10, 21:14)
- Kończy się era górnictwa? Kopalnie ostro zetną etaty (11-03-10, 13:43)
- Mity o górnictwie legły w gruzach. Zobacz wyniki badań (10-03-10, 17:41)
Szacuje się, że w śląskich kopalniach węgla wystarczy jeszcze co najmniej na 80, a może nawet sto lat. Nie ma co popadać w przesadny optymizm. Co najmniej jedna trzecia zasobów znajduje się w tak trudnych złożach, że ich wydobycie tradycyjnymi metodami jest nieopłacalne i szalenie ryzykowne. Naukowcy z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach postanowili zmierzyć się z tym problemem i w Kopalni Doświadczalnej "Barbara" w Mikołowie zamontowali pilotażową instalację do zgazowania węgla. To część międzynarodowego projektu HUGE (Hydrogen Oriented Underground Coal Gasification for Europe).
Specjalny georeaktor umieszczono w pokładzie węgla o wymiarach około 10 na 15 m i grubości 1,5 m. Wewnątrz odizolowanego i specjalnie otamowanego wyrobiska znalazło się około 20 t węgla, do którego dostarczany jest tlen lub para wodna. Dzięki reakcjom chemicznym i wysokiej temperaturze węgiel zamienia się w gaz, który tłoczony jest na powierzchnię. - Dzięki temu można bezpośrednio napędzać turbiny wytwarzające energię elektryczną oraz uzyskiwać wodór - mówi doc. dr hab. Krzysztof Stańczyk, kierownik projektu.
Georeaktor, który na pierwszy rzut oka przypomina plątaninę rur i kabli, zaprojektowali od podstaw naukowcy z GIG-u. Instalacja jest w stanie zgazować około 50 kg węgla na godzinę. To niewiele, ale w całym eksperymencie nie chodzi jeszcze o masową produkcję, ale o odpowiedzi na kluczowe pytania. - Chcemy się przekonać, na ile jesteśmy w stanie sterować procesem zgazowania węgla, jak go zatrzymać i kontrolować - mówi doc. Stańczyk.
Badania GIG-u mogą zmienić oblicze górnictwa, bo do tej pory jeszcze nikomu nie udało się zgazować węgla na masową skalę. Nad własnymi instalacjami pracują m.in. RPA, Kanada, Australia, Indie oraz Chiny. Badania nad zgazowaniem węgla prowadzono też w latach 70. w kopalni Mars w Będzinie, ale nie udało się stworzyć instalacji przemysłowej.
Gdyby się okazało, że zgazowanie węgla jest tańsze od tradycyjnego wydobycia, wiele śląskich kopalń mogłoby za kilka lub kilkanaście lat zacząć działać na zupełnie innych zasadach niż teraz. Można by na przykład zmniejszyć liczbę wypadków w górnictwie, bo zamiast ludzi w najtrudniejszych rejonach pojawiłyby się georeaktory.
Specjalny georeaktor umieszczono w pokładzie węgla o wymiarach około 10 na 15 m i grubości 1,5 m. Wewnątrz odizolowanego i specjalnie otamowanego wyrobiska znalazło się około 20 t węgla, do którego dostarczany jest tlen lub para wodna. Dzięki reakcjom chemicznym i wysokiej temperaturze węgiel zamienia się w gaz, który tłoczony jest na powierzchnię. - Dzięki temu można bezpośrednio napędzać turbiny wytwarzające energię elektryczną oraz uzyskiwać wodór - mówi doc. dr hab. Krzysztof Stańczyk, kierownik projektu.
Georeaktor, który na pierwszy rzut oka przypomina plątaninę rur i kabli, zaprojektowali od podstaw naukowcy z GIG-u. Instalacja jest w stanie zgazować około 50 kg węgla na godzinę. To niewiele, ale w całym eksperymencie nie chodzi jeszcze o masową produkcję, ale o odpowiedzi na kluczowe pytania. - Chcemy się przekonać, na ile jesteśmy w stanie sterować procesem zgazowania węgla, jak go zatrzymać i kontrolować - mówi doc. Stańczyk.
Badania GIG-u mogą zmienić oblicze górnictwa, bo do tej pory jeszcze nikomu nie udało się zgazować węgla na masową skalę. Nad własnymi instalacjami pracują m.in. RPA, Kanada, Australia, Indie oraz Chiny. Badania nad zgazowaniem węgla prowadzono też w latach 70. w kopalni Mars w Będzinie, ale nie udało się stworzyć instalacji przemysłowej.
Gdyby się okazało, że zgazowanie węgla jest tańsze od tradycyjnego wydobycia, wiele śląskich kopalń mogłoby za kilka lub kilkanaście lat zacząć działać na zupełnie innych zasadach niż teraz. Można by na przykład zmniejszyć liczbę wypadków w górnictwie, bo zamiast ludzi w najtrudniejszych rejonach pojawiłyby się georeaktory.
Polecamy: Autobusy pojadą na metanie z nieczynnej od lat kopalni
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

