Nie płacisz czynszu? Spółdzielnia odetnie ci gaz

Przemysław Jedlecki
2010-04-07 , aktualizacja: 07.04.2010 16:19
A A A Drukuj
W bloku przy Opolskiej w Jastrzębiu-Zdroju prawie połowa lokatorów zalega z opłatami za czynsz. Spółdzielnia nie ma zamiaru już tego tolerować - odetnie dłużnikom gaz
Z 264 najemców domu przy Opolskiej długi wobec Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej ma aż 109. W sumie są winni 105 tys. zł! Skoro nie pomogły prośby ani groźby, spółdzielnia postanowiła uciec się do innego sposobu. Okazja nadarzy się wkrótce za sprawą zaplanowanego w tym budynku remontu. Robotnicy wymienią np. instalację gazową, ale uwaga! Do mieszkań, których najemcy mają co najmniej trzymiesięczne zaległości, nowe rury nie zostaną doprowadzone. - Chcemy, żeby ludzie zrozumieli, co oznacza niepłacenie czynszu. Niech ci lokatorzy przynajmniej zaczną z nami rozmawiać o długu i płacić choć drobne kwoty - wyjaśnia powody takiego posunięcia Rafał Guzowski, rzecznik spółdzielni.

Zapowiedź odłączenia gazu podzieliła lokatorów. Decyzja na ogół podoba się tym, którzy czynsz regularnie płacą. - Bo jak ludzie nie płacą, to muszą się liczyć z konsekwencjami - mówi lokatorka spod czternastki. Także Jarosław Mrozek, jej sąsiad, uważa, że pomysł nie jest zły, choć wątpi w jego skuteczność. - Zawsze to będzie jakiś straszak, ale przecież jeśli ludzie nie będą gotować na gazie, to skorzystają z prądu albo kupią sobie butle gazowe. Na pewno coś wymyślą i niewiele się zmieni - twierdzi pan Jarosław.

Tymczasem spółdzielnia przekonuje, że odłączenie gazu dłużnikom będzie sprawiedliwe - przecież za zamontowanie rur zapłacą lokatorzy. Dlaczego ci solidni mieliby coś fundować pozostałym?

Wprawdzie niektórzy mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego spółdzielnia chce odcinać gaz, skoro rachunki za niego płaci się zupełnie innej firmie, ale rzecznik Guzowski na to też znajduje odpowiedź. - GSM odpowiada za stan instalacji i za to, gdzie rury są, a gdzie ich nie ma - wyjaśnia.

Co na to dostawca gazu? - Nic w tej sprawie nie może zrobić - przyznaje Jolanta Matusek z Górnośląskiego Oddziału Obrotu Gazem PGNiG. - To spółdzielnia zapewnia instalację. Jeśli jej nie będzie, to automatycznie tracimy klienta, nawet jeśli nie jest naszym dłużnikiem. Nie jest to dla nas korzystne, ale nie mamy to na wpływu. Dostarczamy gaz wszędzie tam, gdzie są techniczne możliwości - mówi Matusek.

Janusz Tarasiewicz, lider śląskich struktur Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, przestrzega tymczasem, że zadłużeni mieszkańcy mogą popaść w większe kłopoty. - Lokatorzy będą używać prądu. Jeśli okaże się, że raptownie wzrosną ich rachunki, to zadłużą się jeszcze bardziej. Wpadną z deszczu pod rynnę - ostrzega Tarasiewicz.

Prezesi innych spółdzielni rozumieją jednak determinację zarządu z Jastrzębia. Michał Marcinkowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Piast" w Katowicach, która zarządza 20-tysięcznym osiedlem, przyznaje, że metoda GSM-u jest nietypowa. - Spółdzielnia pieniędzy z księżyca nie weźmie. Jeśli ludzie nie płacą, to kasa jest pusta. My nie stosujemy jednak takich metod. Współpracujemy za to z firmą windykacyjną i czasem sprzedajemy długi lokatorów - mówi Marcinkowski. Nie potrafi przewidzieć, czy akcja GSM-u będzie skuteczna. - Wiem tylko, że są ludzie, którzy nie płacą czynszu, choć ich na to stać. Wiedzą, że nie możemy ich eksmitować, bo gminom brakuje lokali socjalnych - mówi Marcinkowski.

Ryszard Jajszczyk, dyrektor Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, przypomina, że tylko raz lokatorzy zaczęli spłacać długi. - To była połowa lat 90., gdy pojawiła się możliwość eksmisji na bruk. Strach był mocnym argumentem. Potem jednak politycy zrezygnowali z tego przepisu - mówi Jajszczyk.

Polecamy: Chcesz za pięć lat mieszkać w slumsach? Załóż wspólnotę



Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy