Nie ma prądu, więc satelita nie namierzy autobusu KZK

Jacek Madeja
2010-03-30 , aktualizacja: 30.03.2010 19:18
A A A Drukuj
KZK GOP obiecywał, że w tym roku pasażerowie będą mogli korzystać z elektronicznych tablic informujących o czasie oczekiwania na tramwaj lub autobus. Nic z tego. System nie ruszy, bo na przystanki nie da się... dociągnąć kabli z prądem
Tablice informacyjne na przystankach w Rybniku
Fot. Dominik Gajda/Agencja Gazeta
Tablice informacyjne na przystankach w Rybniku
System działa już w Rybniku, gdzie położenie autobusów rejestruje GPS. Dzięki temu pasażerowie na bieżąco obserwują informacje o godzinie przyjazdu. Na razie w mieście jest sześć takich tablic, ale to dopiero przedsmak elektronicznej rewolucji, która czeka rybnickie przystanki. W ciągu najbliższych trzech lat przybędzie 168 takich tablic.

Pasażerowie Komunikacyjnego Związku Komunalnego GOP w Katowicach mogą póki co jedynie pozazdrościć rybniczanom. - Najgorzej, kiedy przydarzy się jakaś awaria. Wtedy człowiek jak głupi czeka na przystanku i nawet nie wie, że na darmo - mówi Joanna Cholewa, pasażerka tramwaju linii nr 6.

Według planów KZK na głównych przystankach w aglomeracji planowano w tym roku zamontowanie 78 tablic. Teraz okazuje się, że System Dynamicznej Informacji Pasażerskiej nie zacznie działać, bo związek nie może sobie poradzić z dociągnięciem prądu na przystanki. - Do nas na każdym przystanku należy tylko słupek z rozkładem jazdy. Często prąd musielibyśmy poprowadzić z bardzo odległego słupa. W przypadku przystanku przy Silesia City Center w Katowicach to kilkaset metrów. Dlatego musimy wcześniej ustalić, kto jest właścicielem sąsiednich gruntów i dostać jego zgodę. To skomplikowane i czasochłonne - wyjaśnia Anna Koteras z KZK GOP.

W KZK już wcześniej głowili się, jak poradzić sobie z problemem. Pojawiły się pomysły, żeby tablice zasilały kolektory słoneczne, a prąd w przypadku przystanków tramwajowych pobierać z sieci trakcyjnej. - Ten pomysł upadł, bo chcemy, żeby system był jednolity dla autobusów i tramwajów - mówi Koteras.

Na razie tablice mogłyby zacząć działać jedynie na 30 proc. przystanków wytypowanych do programu. Nowy termin uruchomienia systemu, i to z dużą dozą ostrożności, to 2012 rok. Koteras dodaje, że KZK ma trudniej niż Rybnik, bo chodzi o kilka różnych miast.

Kazimierz Berger, dyrektor Zarządu Transportu Zbiorowego w Rybniku, przyznaje, że cała operacja wymagała dużo pracy. - Też musieliśmy wyjaśnić wiele spraw własnościowych. W jednym przypadku prąd za opłatą ciągniemy z sieci prywatnego przedsiębiorcy - mówi Berger.

Serwis komunikacja poleca: Tramwaje Śląskie. Testy Helmuta wypadły pozytywnie



Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • A to Rybnik właśnie! gajane4 31.03.10, 08:52

    Porównywanie takiego grajdoła jak "aglomeracja katowicka" z Rybnikiem - to smieszne! Rybniczanie myślą społecznie, przedkładając interes wspólny nad prywatą. W dodatku są konsekwentni.»