Do Katowic przyjeżdżają The Pink Floyd XXI wieku
2010-03-30
, aktualizacja: 30.03.2010 18:29
Powiększa się plejada gwiazd tegorocznego Off Festivalu. W sierpniu w Katowicach zagrają m.in. Tindersticks i The Flaming Lips okrzyknięty "Pink Floyd XXI wieku"
ZOBACZ TAKŻE
- Grajkowie? Nie, na chorzowskim deptaku lubią mieć ciszę (22-06-10, 21:30)
- Droga kultura? Bywają sympatyczne cenniki (15-04-10, 17:33)
- Inspirowali Nirvanę, teraz zagrają na Off Festivalu (08-03-10, 14:28)
- Rojek o przenosinach Offu: Najtrudniej wygrać z głupotą (25-02-10, 22:42)
Flaming Lips cieszą się w Stanach Zjednoczonych uwielbieniem bliskim kultowi. Nazywani Pink Floyd XXI wieku całkiem niedawno nagrali nawet własną, dziwaczną i miejscami obrazoburczą przeróbkę klasycznej płyty "Dark Side of the Moon" (gościnnie pojawili się na niej m.in. Henry Rollins i Peaches).
Nie ma dla nich świętości, nie ma muzycznych barier - z równym zapałem grają covery Queen, jak i Nirvany. Ale fani kochają ich przede wszystkim za płyty autorskie. Jak dotąd zespół nagrał ich 12. Sprzedali kilkaset tysięcy egzemplarzy, zdobyli trzy nagrody Grammy, rodzinna Oklahoma City nazwała ich imieniem jedną z ulic, a piosenkę "Do You Realize?" oficjalnie ogłosiła hymnem rockowym całego stanu.
Ich koncerty przeradzają się w cudownie ekstatyczne happeningi, jak ostatni występ noworoczny w Nowym Jorku, podczas którego zespół wypuścił na scenę i widownię 4 tys. kolorowych balonów. Balony, konfetti, ludzie w przebraniach zwierząt czy kosmicznych stworów, cyrkowe sztuczki i gigantyczne sztuczne dłonie, którymi klaszcze i dyryguje lider formacji Wayne Coyne, to nieodłączne elementy scenicznego show The Flaming Lips. Amerykański zespół nie grał nigdy wcześniej w naszym kraju. Ich koncert na Off Festivalu będzie więc jednym z większych wydarzeń muzycznych tego roku.
Druga z ogłoszonych niedawno gwiazd - brytyjska grupa Tindersticks - dobrze znana jest polskim fanom. Lider zespołu Stuart Staples miał nawet przed kilkoma laty grać na festiwalu Ars Cameralis, koncert jednak odwołano. Kilka lat wcześniej, w 2003 roku, grał z Tindersticks w Warszawie. Powiedział wtedy "Gazecie": - Nasza muzyka nie musi zmieniać świata. Wystarczy, że uda nam się porozumieć ze słuchaczami. Staram się tylko dostarczyć innym wrażeń. I sam ich poszukuję we własnej muzyce.
Muzykę Tindersticks można porównać m.in. z tym, co grają Nick Cave czy Leonard Cohen. Są to wprawdzie porównania mało wyrafinowane, ale tym, którzy o zespole słyszą po raz pierwszy, mogą nakreślić obszary artystycznych poszukiwań zespołu. Grupa nagrała dziewięć płyt, z których za najlepszą słusznie uważa się "Curtains" z 1997 roku. Teraz promuje tegoroczny album "Falling Down a Mountain".
Wiemy już, że na Off Festivalu zagrają: znakomita niemiecka Lali Puna z pierwszą po sześciu latach płytą "Our Inventions", multikulturowy The Very Best, taneczny Memory Tapes, epicki Mew, Atlas Sound (solowy projekt lidera Deerhunter) i akustyczny The Tallest Man on Earth.
Nie zabraknie też polskich artystów. Wystąpią m.in.: O.S.T.R., Lao Che, Lachowicz, 19 Wiosen, Cieślak i Księżniczki, Pablopavo i Ludziki oraz Szelest Spadających Papierków. Swoją płytę "Sno-powiązałka" z 1987 roku zagra w całości grupa Voo Voo.
Karnety czterodniowe (dostępne tylko do końca czerwca - upoważniają do wstępu na wszystkie imprezy odbywające się w ramach festiwalu) do 30 kwietnia kosztują 120 zł, a potem 150 zł. Karnety trzydniowe (na koncerty od 6 do 8 sierpnia) do 30 kwietnia - 99 zł, od 1 maja do 5 sierpnia - 120 zł, od 6 sierpnia - 140 zł. Bilety jednodniowe kosztują 50 i 69 zł.
Nie ma dla nich świętości, nie ma muzycznych barier - z równym zapałem grają covery Queen, jak i Nirvany. Ale fani kochają ich przede wszystkim za płyty autorskie. Jak dotąd zespół nagrał ich 12. Sprzedali kilkaset tysięcy egzemplarzy, zdobyli trzy nagrody Grammy, rodzinna Oklahoma City nazwała ich imieniem jedną z ulic, a piosenkę "Do You Realize?" oficjalnie ogłosiła hymnem rockowym całego stanu.
Ich koncerty przeradzają się w cudownie ekstatyczne happeningi, jak ostatni występ noworoczny w Nowym Jorku, podczas którego zespół wypuścił na scenę i widownię 4 tys. kolorowych balonów. Balony, konfetti, ludzie w przebraniach zwierząt czy kosmicznych stworów, cyrkowe sztuczki i gigantyczne sztuczne dłonie, którymi klaszcze i dyryguje lider formacji Wayne Coyne, to nieodłączne elementy scenicznego show The Flaming Lips. Amerykański zespół nie grał nigdy wcześniej w naszym kraju. Ich koncert na Off Festivalu będzie więc jednym z większych wydarzeń muzycznych tego roku.
Druga z ogłoszonych niedawno gwiazd - brytyjska grupa Tindersticks - dobrze znana jest polskim fanom. Lider zespołu Stuart Staples miał nawet przed kilkoma laty grać na festiwalu Ars Cameralis, koncert jednak odwołano. Kilka lat wcześniej, w 2003 roku, grał z Tindersticks w Warszawie. Powiedział wtedy "Gazecie": - Nasza muzyka nie musi zmieniać świata. Wystarczy, że uda nam się porozumieć ze słuchaczami. Staram się tylko dostarczyć innym wrażeń. I sam ich poszukuję we własnej muzyce.
Muzykę Tindersticks można porównać m.in. z tym, co grają Nick Cave czy Leonard Cohen. Są to wprawdzie porównania mało wyrafinowane, ale tym, którzy o zespole słyszą po raz pierwszy, mogą nakreślić obszary artystycznych poszukiwań zespołu. Grupa nagrała dziewięć płyt, z których za najlepszą słusznie uważa się "Curtains" z 1997 roku. Teraz promuje tegoroczny album "Falling Down a Mountain".
Wiemy już, że na Off Festivalu zagrają: znakomita niemiecka Lali Puna z pierwszą po sześciu latach płytą "Our Inventions", multikulturowy The Very Best, taneczny Memory Tapes, epicki Mew, Atlas Sound (solowy projekt lidera Deerhunter) i akustyczny The Tallest Man on Earth.
Nie zabraknie też polskich artystów. Wystąpią m.in.: O.S.T.R., Lao Che, Lachowicz, 19 Wiosen, Cieślak i Księżniczki, Pablopavo i Ludziki oraz Szelest Spadających Papierków. Swoją płytę "Sno-powiązałka" z 1987 roku zagra w całości grupa Voo Voo.
Karnety czterodniowe (dostępne tylko do końca czerwca - upoważniają do wstępu na wszystkie imprezy odbywające się w ramach festiwalu) do 30 kwietnia kosztują 120 zł, a potem 150 zł. Karnety trzydniowe (na koncerty od 6 do 8 sierpnia) do 30 kwietnia - 99 zł, od 1 maja do 5 sierpnia - 120 zł, od 6 sierpnia - 140 zł. Bilety jednodniowe kosztują 50 i 69 zł.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Do Katowic przyjeżdżają The Pink Floyd XXI wieku
polsz
31.03.10, 09:59
rozbawił mnie ten ekstatyczny zachwyt Flaming Lips. Nagrali 12 albumów isprzedali kilkaset tysięcy płyt na największym światowym rynku płytowym. Czylityle co nic. Madonna, Taylor Swift, »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

