Rozbierają się z własnej woli. Należą im się medale?

Małgorzata Goślińska
2010-03-26 , aktualizacja: 26.03.2010 14:08
A A A Drukuj
Joannie Respondek, właścicielce zakładu, marzy się sondaż publiczny. Niech ci mężowie, co krytykują, rozbiorą swoje żony, te, co ją tak oczerniają, niech one staną obok Joanny i która jest najładniejsza Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta Joannie Respondek, właścicielce zakładu, marzy się sondaż publiczny. Niech ci mężowie, co krytykują, rozbiorą swoje żony, te, co ją tak oczerniają, niech one staną obok Joanny i która jest najładniejsza
Sanepid oficjalnie zareagował na doniesienia mediów, że fryzjerki nie mają odzieży ochronnej. A gdzie jest napisane, że trzeba mieć fartuszki? Odzież ochronna to pojęcie względne. To mogą być majtki plus biustonosz - pisze Małgorzata Goślińska.
Ewelina ma 19 lat. Przyznaje, że lubi się pokazywać skąpo ubrana
Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
Ewelina ma 19 lat. Przyznaje, że lubi się pokazywać skąpo ubrana
Fryzjerki w bikini - zobacz wideo

U Joanny w Jastrzębiu-Zdroju pytanie o "strzyżenie na skąpych" (od skąpych strojów fryzjerek, dosłownie: w bikini) pada zaraz po dzień dobry. Usługa tylko dla mężczyzn wykonywana jest w osobnym pomieszczeniu za czerwoną kotarą, gdzie lustra oplecione są czerwonymi światełkami, a w oknie od podwórka wiszą czerwone żaluzje. Nie każda mama, która przyjdzie z dzieckiem, życzyłaby sobie widoku fryzjerek paradujących półnago, ani nie każda żona, która przyjdzie z mężem. Po drugie, żeby mężczyźni nie patrzyli za darmo. Przychodzą pod zakład, podglądają przez witrynę - nie ma! Chce popatrzeć, niech siada na fotel. 50 zł z myciem i modelowaniem (normalnie kosztuje 20 zł), emeryci i renciści mają 5 zł stałej zniżki. Strzygą się na skąpych i półłysi. Pytają: - A jak dam więcej, to będzie mnie pani strzyc dłużej? A czy prócz głowy coś jeszcze tu strzyżecie?

Zgodziły się na skąpe

- Budzę się, wstaję i otwieram - mówi Joanna Respondek. Nie planuje, nie rozważa, o Boże, co to będzie, wszystkie za i przeciw. - Jak się otwiera interes, to się nie myśli, tylko działa - mówi. Jej dewiza: - Nie myślę, bo jak myślę, to mi nie wychodzi. Pewnego dnia dziewięć lat temu obudziła się, wstała i otworzyła zakład fryzjerski. Właściciele innych zakładów z Jastrzębia dawali jej trzy miesiące przeżycia. Przychodzili, podglądali, co ona może, nie ma szans ta sprzedawczyni. Bo Joanna sprzedawczynią jest z wykształcenia. Pracownicy żądali podwyżek, inaczej odejdą. No to ich pozwalniała i zrobiła papiery na mistrza fryzjerskiego. W strzyżeniu męskim doszła do perfekcji. Obcina mężczyznę w dwie i pół minuty, najwyżej w pięć, ale wtedy to już musi się bawić (zwykle chcą klasycznie, tak samo tylko krócej). Zrobiła się taka niezależna, że ostatnie dwa lata pracowała sama i nie miała kolejek. Aż pewnego grudniowego dnia zeszłego roku obudziła się i zamieściła ogłoszenie: zatrudnię fryzjerki, które są odważne, strzyżenie w bikini, duże zarobki.

Kiedyś na normalną fryzjerkę czekała rok, a teraz zgłosiło się dziesięć. Przyjęła Wiolę, bo najbardziej jej zależało, było to widać w oczach, i przyprowadziła rodziców. Mimo że pełnoletnia Joanna sama o to prosiła, żeby wiedzieli, w co córka wchodzi i się uspokoili. A czy córka będzie tam sama, pytali, i co, jak klient będzie nietrzeźwy. Pod alkoholem to u normalnego fryzjera się nie przyjmuje, powiedziała im Joanna. Ewelinę poleciła koleżanka Joanny po fachu. - Mam już swoje lata - mówi dziewczyna, gdy pytam, co na to rodzice. - Dziewiętnaście. I lubię się pokazywać skąpo ubrana.

Wiola: - Na basenie też się rozbieramy, i na dyskotece. Klienci wcale się o nas nie obcierają.

Joanna: - Ja jestem bardzo komunikatywna, zagaduję klienta i zanim się zorientuje, o co w tym wszystkim chodzi, jest już obcięty, umyty i paszoł! Aż mi dziewczyny powiedziały, żebym zwolniła tempo, bo będą ode mnie uciekać. A mi się wydaje, że właśnie przyjdą jeszcze raz, bo nie zdążyli popatrzeć.

Też się rozbiera. Wiedziała, że kiedyś to musi nastąpić, żeby nie usłyszeć znów od fryzjerek, że odejdą.

Podpisały, że zgadzają się na skąpe bez przymusu, że to jest ich inicjatywa, że chcą się rozbierać i robią to "z dobrowolnej woli". Ostatecznie skusiły je zarobki. - To była podpucha. Musiałam je jakoś przyciągnąć. Dostają tyle, co w umowie, świadczą usługi z umowy, wszystko jest sprecyzowane i nic nie jest niezgodne z prawem. Mam z nimi dobry układ: zakład musi się najpierw rozkręcić. Dopiero zaczęłyśmy. Większe pieniądze nie wchodzą w grę, dopóki nie ruszymy pełną parą.

Jesteśmy pięknymi kobietami z odwagą

- Sprawdzałam w internecie i pokazał mi się taki zakład w Poznaniu, w Krakowie, we Wrocławiu... Skoro są, to muszą działać legalnie, prawda? Nikt nie otwiera czegoś takiego na wariackich papierach. Chyba że jest wariatem.

- Ale po co? - pytam.

- Nie chciałam być zwykłym zakładem, ale takim z atrakcjami, kurczę, żeby był rozpoznawalny, żeby się wyróżniał.

- Przecież nie jest pani pierwsza.

- Ale o żadnym nie było tak głośno. Ja jestem najgłośniejszym zakładem w Polsce.

Joanna była już w pięciu polskich stacjach telewizyjnych, a także w Niemczech, Francji, Anglii, nawet w Rosji, ba, znajomi donieśli jej ostatnio, że widzieli ją w Australii. - Chodzę po całym świecie! - mówi. - Co robią gwiazdy? Taka Madonna czy Doda? Rozbierają się! Tak doszły do sławy. Postanowiłam, że ja też, i udało mi się. Skandal czyni rozgłos, czyni pieniądze.

- Nie mogła się pani wyróżniać fryzurami?

- My się wyróżniamy osobami. Jesteśmy pięknymi kobietami z odwagą, klienci chcą nam za to przyznawać medale. Nie boimy się rozebrać i pokazać drugim osobom, i trzecim, i czwartym. Nie mamy nic do ukrycia.

Żądają pończoszek

Klient spod Krakowa specjalnie wziął urlop na 19 lutego i dziennie wydzwaniał, czy jest zapisany na termin. - Żeby o nim nie zapomnieć - śmieje się Joanna. Jeżdżą do niej z Katowic, z Cieszyna, 80 kilometrów. Jeden taki z Cieszyna poprosił o zdjęcie z Joanną, bo założył się z kolegami, że się u niej obetnie na skąpych i potrzebował dowodu. Zgodziła się. - To fajne, że się o mnie zakładają. Może otworzymy zakłady sportowe, kto się obetnie najczęściej - śmieje się Joanna.

Koledzy kolegom stawiają z okazji urodzin strzyżenie na skąpych u Joanny. Fajne też było, jak pewien klient zapytał przez telefon: - A w jakim stroiczku będziesz, króliczku?

Jeszcze inni żądają pończoszek i to nie takich gładkich, ale dziurkowanych. - Absolutnie! Chodzimy w tym, co mamy, a nie w czym sobie klient życzy. Chyba że kupi, to wskoczymy. Ale niech te kabaretki będą z metką, żeby było wiadomo, że nieużywane!

Dziewczynka w hipermarkecie poprosiła Joannę o autograf. A nastoletnia córka Joanny nie może przejść spokojnie przez ulicę. - Twoja matka jest kurwą - słyszy. - W tym jej zakładzie się dupczą. To jest agencja towarzyska!

I to już nie jest fajne.

Pokażemy, gdzie jest jej miejsce

Pani z sanepidu była całkiem miła. Umówiła się na inny termin, bo do Joanny co chwilę przychodzą media i nie może być tak, że są media i trwa kontrola. W sanepidzie to zrozumieli. Ale Joanna wie, że na jednej inspekcji się nie skończy.

Sanepid oficjalnie zareagował na doniesienia mediów, że fryzjerki nie mają odzieży ochronnej. - A gdzie jest napisane, że trzeba mieć fartuszki? - pyta Joanna. - Odzież ochronna - mówi - to pojęcie względne. To mogą być majtki plus biustonosz.

W sukienkę wbijają się włosy, nie można ich strzepnąć ani uprać. A z ciała wystarczy zdmuchnąć suszarką.

Jak dziewczyny spryskują klienta lakierem, to wkładają pelerynki jednorazowe. Styku chemii z ciałem być nie może. - Już trochu jestem na rynku i wiem - mówi Joanna. Ale dla panów u niej używa się głównie gum i żeli, które nie pylą.

- Gdzie indziej fryzjerka cały dzień chodzi w jednej bluzce i jak podniesie rękę to różne zapachy się wydzielają. U mnie dziewczyny zmieniają odzież pięć razy dziennie, wiadomo, na skąpych muszą używać perfum. I kto tu mówi o czystości?

Wcześniej kontrole sanepidu nie wykazały u Joanny pyłku kurzu. Inspektorzy raz przyczepili się do drzwiczek od szafki, że powierzchnia chropowata, trudno ścieralna, no to je obróciła na wewnętrzną, gładszą stronę. Remonty cyklicznie wykonuje mąż Joanny, zna się na tym. Górnik, po pracy trudni się stolarstwem.

Więc tę nagłą nadprogramową kontrolę musiała wywołać konkurencja. Podobno do sanepidu dzwonili właściciele wszystkich zakładów fryzjerskich w Jastrzębiu. - Chcą mnie zlikwidować z rynku. Pokażemy, gdzie jest jej miejsce, mówią - takie plotki przynoszą Joannie koleżanki fryzjerki i klienci, którzy przychodzą z innych zakładów sprawdzić, czy tu faktycznie są takie fryzjerki jak w tych plotkach, brzydkie.

Te komentarze na forach internetowych też, zdaniem Joanny, konkurencja pisze. O Joannie: tłusta, wytapetowana, zaniedbana, pasztet, troll, burdel mama, Jola Rutowicz 40 lat później. Najgorszy jest komplement, że nie wygląda źle jak na swoje 49 lat. W rzeczywistości ma 37.

- Każdemu, kto otwiera biznes, chodzi o to, żeby lepiej zarabiać, i ja tak samo niczego nie robię charytatywnie, robię to dla pieniędzy, więc jestem zaskoczona, że mnie postrzegają, jakbym robiła coś złego. W Stanach czy w innych miastach to jest normalne. Mamy XXI wiek, trzeba się dostosować. Ale Jastrzębie to wioska zabita dechami. Ruszyłam tym Jastrzębiem. Nie cofam się, poszłam z postępami i to się ludziom nie podoba. Zwykła zazdrość. Niech wprowadzą do swoich zakładów małpy z cyrku albo topless, a nie kompromitują mnie na całą Polskę.

Fryzjer dla zwierząt

Jastrzębie to górnicze miasto, na węglu wyrosło pół wieku temu. - Każdy pomysł na rozkręcenie biznesu jest dobry - mówi prezydent Marian Janecki. - Ale Jastrzębie nie jest dziurą, słynie z drużyny siatkarskiej. A tak a propos śmiesznych wydarzeń, nie porównując... Dwa lata temu po głównej ulicy Jastrzębia spacerowała koza i też było o tym w ogólnopolskiej telewizji.

Dziś Jastrzębie liczy 92,6 tys. obywateli i dwieście zakładów fryzjerskich. Michał Wójcik, szef Izby Gospodarczej w Katowicach: - Rynek jest tak nasycony, że nie jest łatwo przebić się jakością. Próbuje się więc nowymi usługami. Tydzień temu zarejestrowaliśmy nowy zawód: fryzjer dla zwierząt. O strzyżeniu w bikini jeszcze nie słyszałem. Fryzjer powinien strzyc, piekarz piec chleb, tak jest świat poukładany.

A w Krakowie jest restauracja z kelnerkami w kusych szortach i koszulkach, w Gliwicach i Poznaniu myjnie samochodowe obsługują pracownice w bikini, które za dodatkową opłatą ściągają biustonosz...

- To uderza w rzemieślników, urąga godności fryzjera, który jest artystą, upiększa człowieka - burzy się szef śląskich fryzjerów Józef Dreinert, jeden z największych polskich autorytetów w branży fryzjerskiej. - Jestem 50 lat w tym zawodzie, jeżdżę po całym świecie i wciąż się uczę. Ale dziś wystarczy skończyć kurs, dostać kasę z Unii i otworzyć zakład. Na mojej ulicy w Katowicach powstało 26 zakładów fryzjerskich. Niech ta pani z Jastrzębia wykonuje to, do czego została powołana. Może niech strzyże tam na dole? Nie potrafi nawet trzymać nożyczek, widziałem w telewizji. Obcina w 2,5 minuty?! To jakiś obłęd, rekordzista Guinnessa nie ma takiego czasu.

Śląska feministka Małgorzata Tkacz-Janik: - Właścicielka zakładu płaci fryzjerkom za kupczenie wizerunkiem. Klient płaci za to, że może je pożreć wzrokiem. Dziewczyny mają do tego prawo, zgadzają się, bo pewnie od dziecka zachęcane są do wykorzystywania własnego ciała, ciało jest dla nich wartością ekonomiczną. W Europie to zaprzecza godności człowieka, u nas jest na to przyzwolenie, bo żyjemy w kulturze patriarchalnej, a mężczyźni są wzrokowcami.

Mama jest światowa

- Córka płakała?

- Miała łzy w oczach. To opanowana dziewczyna, dobrze mi się uczy, chce być fryzjerką.

- Co jej pani powiedziała?

- Żeby nie reagowała.

- O nic nie pytała?

- Bywa u mnie w zakładzie, wie, co tu się dzieje. Obcinamy, nic więcej, i układamy, ewentualnie farbujemy. Córka mówi, że mama jest światowa. Ceni mnie za to, nie zamieniłaby mnie na inną mamę i to jest dla mnie najważniejsze. Tak samo mąż nie zamieniłby mnie na żadną inną.

- Nie myśli pani wyprowadzić się do bardziej światowego miasta?

- Niech się Jastrzębie wyprowadzi, jak mu się nie podoba!

Joannie marzy się sondaż publiczny. Niech ci mężowie, co krytykują, rozbiorą swoje żony, te, co ją tak oczerniają, niech one staną obok Joanny i która jest najładniejsza. - Wygląd dla mnie zawsze liczył się przede wszystkim. Mam gust i swój styl, zawsze jestem zrobiona. Nie mam rozstępów ani cellulitu, wszystko na swoim miejscu. Nie można mi nic zarzucić.

Chciałam podziękować

Joanna: - Chciałam podziękować mediom, że mnie tak rozreklamowały.

Podziel się

  • 144 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    74 głosy