Pierwsza ofiara śmiertelna mysłowickich ciemności?

Anna Malinowska
2010-03-25 , aktualizacja: 26.03.2010 08:31
A A A Drukuj
W Mysłowicach lampy wyłączono na kilkunastu ulicach Fot. Przemek Jendroska / Agencja Gazeta W Mysłowicach lampy wyłączono na kilkunastu ulicach
56-letni mężczyzna został w środę wieczorem śmiertelnie potrącony na ul. Mikołowskiej. Policja i rodzina zmarłego uważają, że do wypadku mogło się przyczynić wyłączone od początku marca oświetlenie ulicy
- Brat skończył pracę później niż tata. Nie przystanął jednak, gdy zobaczył przy Mikołowskiej karetkę pogotowia i radiowozy. Powiedziałem mu w domu, że coś musiało się stać z tatą, bo zawsze był punktualny. Brat bez słowa wybiegł z domu. Na Mikołowskiej policjanci pokazali mu zegarek i okulary. Na jezdni leżała jeszcze czapka taty - pan Marcin z trudem opowiada o środowym wypadku. Samochód potrącił jego ojca, gdy ten przed godz. 21 wyszedł z pracy i wracał do domu.

Mężczyzny nie udało się uratować. - Na miejscu zabezpieczono ślady i samochód marki Żuk. Do sprawy zostanie powołany biegły. Zaraz po zdarzeniu kierowca był kompletnie roztrzęsiony. Nie wiemy jeszcze, jaki był dokładny przebieg zdarzania, musimy poczekać na opinię biegłego - zastrzega aspirant sztabowy Ryszard Padewski, rzecznik mysłowickiej policji. Wiadomo, że kierowca żuka był trzeźwy.

Ulica Mikołowska - podobnie jak kilka pobliskich ulic - od początku marca tonie po zmierzchu w ciemnościach. Po tym, jak mysłowiccy radni nie zgodzili się na zwiększenie budżetu Miejskiego Zarządu Dróg, prezydent Grzegorz Osyra zdecydował o wyłączeniu w ramach oszczędności światła na niektórych ulicach. Zgodnie z jego zaleceniami światła nie ma tam, gdzie mieszkają radni.

- Jak tak można? Mikołowska to jedna z najruchliwszych ulic w mieście. Tragedię przeżywa nie tylko moja rodzina, ale też rodzina tego kierowcy. Czy ktoś to rozumie? - pyta pan Marcin. Dodaje, że za wcześnie, by mówić o winnych, ale jego zdaniem do wypadku mogłoby nie dojść, gdyby ulica była oświetlona.

Podobnego zdania jest aspirant Padewski. - Przy oświetleniu zwiększa się kąt widzenia kierowcy - dodaje. I przypomina, że od kiedy na części ulic zgasły światła, w mieście odnotowano wzrost przestępczości.

Edward Lasok, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Mysłowicach: - Śmierć przechodnia to bardzo smutna wiadomość. MZD dostał mniej pieniędzy, ale na konserwację lamp ulicznych. Jeśli przykładowo przy jednej ulicy jest ich pięć, dwie zgasną i ich nie naprawimy, to dalej jest jasno. To prezydent zalecił całkowite zaciemnienie na wybranych ulicach.

Prezydent Osyra mówi, że łączy się w bólu z rodziną zmarłego i odbija piłeczkę w stronę radnych. - Po raz kolejny muszę powtórzyć, że nie ja wyłączyłem światło, bo nie mam takich kompetencji. Radni dali mniej pieniędzy, więc zaproponowałem, żeby na własnej skórze przekonali się o konsekwencjach tej decyzji.

Radni jeszcze przed śmiertelnym wypadkiem złożyli doniesienie na prezydenta do Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Dowodzą, że Osyra działa na szkodę mieszkańców i przyczynia się do wzrostu przestępczości w mieście. Prezydent uważa, że radni złożyli doniesienie na samych siebie.

- Te polityczne gierki do pewnego momentu może i były śmieszne. Teraz nikt nie zwróci mi ojca - mówi pan Marcin.

Polecamy: W Mysłowicach padł rekord kraju. Przez wyłączone lampy



Podziel się

  • 95 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    50 głosów