Śląscy posłowie pytają, co się dzieje w szkole policji
2010-03-24
, aktualizacja: 25.03.2010 00:05
Po publikacji "Gazety". - W policji nie można wprowadzać absurdalnych oszczędności - twierdzą śląscy posłowie PO i PiS-u, domagając się od MSWiA wyjaśnień na temat cięć w Szkole Policji w Katowicach.
ZOBACZ TAKŻE
- Policjanta szkoli się krócej niż fryzjera i kucharza (02-05-10, 13:26)
- Policjant przerwał milczenie i stracił stanowisko (12-03-10, 21:21)
- Policjanci mogą już legalnie nosić broń po służbie (10-03-10, 14:15)
- Komenda odmówiła zapomogi rodzinie zabitego policjanta (09-03-10, 13:07)
- Policjanci ściągali na testach w szkole oficerskiej? (26-02-10, 12:00)
- Socjolog: bandyci biją gliniarzy, bo są bezkarni (12-02-10, 19:58)
Zobacz koniecznie: Policjant przerwał milczenie i stracił stanowisko
Interpelacje w tej sprawie piszą lub już napisali posłowie Marek Wójcik (PO) oraz Wojciech Szarama i Stanisław Pięta (PiS) Niewykluczone, że dołączą do nich kolejni, bo w weekend podinspektor Jacek Kosmaty, były rzecznik katowickiej Szkoły Policji, rozesłał alarmującego maila do wszystkich posłów z woj. śląskiego. Załączył do niego tekst z "Gazety" wraz z własnym komentarzem i prośbą o interwencję. - Kilka dni temu poruszyłem kamień, który mam nadzieję doprowadzi do lawiny zmieniającej policyjne szkolnictwo - wyjaśnia podinspektor Jacek Kosmaty.
Kamień, o którym wspomina, to konferencja prasowa, na której ujawnił, że wprowadzone oszczędności zachwiały systemem szkolenia policjantów w Polsce.
Podinspektor opowiedział, że kilka miesięcy temu z powodu cięć z katowickiej szkoły musiało odejść 90 pracowników (40 policjantów i 50 cywili). W efekcie odbiło się to na poziomie szkolenia, bo z braku wykładowców trzeba było zwiększyć grupy z 20 do 26 kursantów. To z kolei utrudnia zajęcia ze strzelania oraz technik interwencji. Dodatkowo z powodu oszczędności szkoła przestała kupować książki oraz wyrejestrowała radiowóz, którym kursanci ćwiczyli blokady i zatrzymania przestępców. Teraz trzeba go wypychać go z garażu, bo nie ma paliwa, a z powodu braku akumulatora nie można w nim nawet włączyć syreny. Instruktorzy pokazują więc kursantom guziczki, którymi się ją uruchamia.
Zaraz po konferencji prasowej Kosmatego odwołano z funkcji rzecznika prasowego katowickiej szkoły. - Na najbliższym posiedzeniu sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych poproszę komendanta głównego o wyjaśnienie tych kwestii - zapowiada poseł Wójcik.
Według posła Stanisława Pięty oszczędności wprowadzone w katowickiej szkole policji zagrażają nie tylko bezpieczeństwu policjantów, ale też i mieszkańców. Uważa, że rząd natychmiast powinien sięgnąć po pieniądze z rezerwy budżetowej. - Na wszystkim można oszczędzać, ale nie na szkoleniu policjantów - podkreśla Pięta.
Z kolei poseł Szarama, oprócz kwestii związanych z finansowaniem katowickiej szkoły, poprosił szefa MSWiA o wyjaśnienie, dlaczego podinspektor Kosmaty po ujawnieniu absurdów został odwołany ze stanowiska rzecznika. Jego zdaniem to retorsja za ujawnienie niewygodnej prawdy.
MSWiA wyjaśnia, że oszczędności wprowadzono w całej policji, a nie tylko szkołach, a cięcia personalne były podyktowane tym, że w podobnych placówkach w krajach Unii wykładowcy mają 4,5 godziny zajęć dziennie, a w polskich tylko 2,4. - To jedno wielkie kłamstwo. U nas średnia wynosi 3,6 godziny i tylko wtedy, gdy są wszyscy wykładowcy. Niektórzy zasuwają nawet po 8 godzin - ripostuje podinspektor Kosmaty. MSWiA zapowiada, że w tym roku planuje zwiększenie liczby kursów specjalistycznych dla policjantów. W czwartek stanowisko w sprawie problemów w policyjnym szkolnictwie ma zająć zarząd krajowy NSZZ Policjantów.
Polecamy: Bandyci biją gliniarzy, bo są bezkarni
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Śląscy posłowie pytają, co się dzieje w szkole ...
polsz
25.03.10, 08:15
jaka tragedia, muszą pracować 3,5 godziny dziennie....»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

