Do biegu, gotowi... stop. Marszałek nie ma na maraton

Wojciech Todur, Przemysław Jedlecki
2010-03-24 , aktualizacja: 25.03.2010 09:59
A A A Drukuj
Silesia Maraton odbył się po raz pierwszy w zeszłym roku. Organizatorzy mają nadzieję, że nie po raz ostatni Fot. Grzegorz Celejewski / AG Silesia Maraton odbył się po raz pierwszy w zeszłym roku. Organizatorzy mają nadzieję, że nie po raz ostatni
Organizatorzy Silesia Maratonu twierdzą, że marszałek województwa nie chce im pomóc w organizacji największego biegu na Śląsku. Impreza miała promować województwo, a wszystko wskazuje na to, że będzie tylko przebieżką ulicami Katowic.
Silesia Maraton odbył się po raz pierwszy w zeszłym roku. Organizatorzy mają nadzieję, że nie po raz ostatni
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Silesia Maraton odbył się po raz pierwszy w zeszłym roku. Organizatorzy mają nadzieję, że nie po raz ostatni
GALERIA ZDJĘĆ
To miał być maraton, jakiego Polska nie widziała! Trasa biegu połączyła miasta aglomeracji śląskiej. Biegaczy gościły Katowice, Chorzów, Siemianowice Śląskie, a kolejni włodarze miast już czekali w kolejce. Tak było rok temu, gdy Jerzy Buzek dał sygnał do startu pierwszego profesjonalnego biegu maratońskiego w historii województwa.

Jak jest w tym roku? - Czuję się bezradny wobec obojętności ludzi, którym powinno szczególnie zależeć na organizacji tego biegu - mówi Bohdan Witwicki, dyrektor generalny imprezy. Ma na myśli przede wszystkim Bogusława Śmigielskiego, marszałka województwa.

Witwicki liczył na wsparcie finansowe urzędu. - Ofertę złożyłem już w październiku zeszłego roku. Potem mnożyłem listy, telefony, maile. Ciągle słyszałem "Panie Bohdanie, za tydzień. No może za dwa". Tygodnie mijały, a ja wciąż byłem z niczym. To bardzo nieprofesjonalne - podkreśla Witwicki, który kontaktuje się z marszałkiem głównie za pośrednictwem innych urzędników.

- Otrzymałem słowne zapewnienie, że mogę liczyć na 25 tys. zł. Nie mam jednak pewności, że tak się stanie, bo rok temu bieg miał zostać dofinansowany kwotą 80 tys. zł, która tuż przed startem skurczyła się do 30 tysięcy. Czy w takich warunkach można coś zaplanować? - irytuje się Witwicki.

Ostatnie pismo do Śmigielskiego wysłał także do kancelarii premiera oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki. "Przykro mi, że Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego nie jest zainteresowany aktywnym wspieraniem działań zdrowotnych i sportowych na Śląsku, a co najważniejsze dla nas nie reaguje na potrzeby mieszkańców. (...)" - pisze dyrektor maratonu.

Współpracownicy Śmigielskiego nie zgadzają się za zarzutami. Marcin Michalik, dyrektor gabinetu marszałka, nie chce komentować zeszłorocznych obietnic. Wyjaśnia, że tegoroczny budżet regionu jest zdecydowanie mniejszy niż ten sprzed roku. - Spadły wpływy z podatków, a mamy coraz więcej wydatków. Jesteśmy zmuszeni do ograniczania udziału w różnych imprezach - mówi.

Jego zdaniem wcale nie dzieje się to kosztem sportu, ponieważ w tym roku marszałek wyda 200 mln zł na przebudowę Stadionu Śląskiego. - Sport to też infrastruktura - broni się Michalik. Dodaje, że marszałek spotkał się już z Witwickim.

Michalik: - Możliwe wsparcie to 25 tys. zł, ale organizator musi je zdobyć w konkursie na wspieranie tego typu wydarzeń. Kwota jest zbliżona do tej, jaką przeznaczyliśmy na maraton rok temu.

Organizatorzy imprezy z zazdrością spoglądają na podobne imprezy, które odbywają się w innych regionach kraju. - Urzędy marszałkowskie w Warszawie czy Poznaniu wspierają maratony kwotami, które zaczynają się od 150 tys. zł. Maraton Toruń - Bydgoszcz dostał ostatnio 200 tys. zł. Taka kwota rozwiązałaby wszystkie nasze problemy - podkreśla Witwicki.

Finansowaniem maratonu nie są już zainteresowane Siemianowice Śląskie, które zasłoniły się kryzysem. - Chorzów zaproponował tylko 5 tys. zł oraz w ramach barteru scenę i nagłośnienie. Za takie pieniądze startu nie zorganizujemy. Na szczęście możemy liczyć na Katowice. Na razie słyszałem o 150 tys. zł. Niestety, impreza, która miała promować cały region, już po roku ogranicza się do granic jednego miasta. To smutne - mówi Witwicki, który nie znalazł też wsparcia u sponsorów. - Tauron chce pomóc, ale dopiero za rok. Wtedy może zostać nawet sponsorem tytularnym biegu. Pytanie, czy do tego czasu dotrwamy? 3 maja biegacze na pewno ruszą na trasę. Zapożyczymy się, ale zorganizujemy ten bieg. Może na pożegnanie? - zastanawia się dyrektor Silesia Maratonu.

Polecamy: Na Śląsku powstanie tor Formuły 1? Tego chce wojewoda



Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów