CBA węszy w szkołach podstawowych. "To jakaś psychoza"

Magdalena Warchala
2010-03-20 , aktualizacja: 21.03.2010 12:31
A A A Drukuj
Szkoły podstawowe, do których poszły w tym roku sześciolatki, dostały od rządu pieniądze na tunele do czołgania, miękkie klocki i piłki do szkolnych bawialni. Teraz są rozliczane z zakupów przez... Centralne Biuro Antykorupcyjne.
SP nr 48 jest jedną z dwóch katowickich podstawówek, które w pierwszej edycji programu "Radosna szkoła" dostały pieniądze na wyposażenie "krain sprawności i zdrowia na deszcz" czyli szkolnych bawialni. Za niespełna 12 tys. zł szkoła kupiła m.in. "wyspę aktywności", czyli konstrukcję z kolorowych klocków, złożoną ze schodków i zjeżdżalni, megaklocki, piłki do skakania, dziecięce fotele do wypoczynku, wyposażenie zabawkowego sklepu i teatrzyku. Pieniądze na podobne sale (6 lub 12 tys. zł) dostały w sumie 353 szkoły z województwa śląskiego. - W bawialni organizujemy zajęcia, rozwijające sprawność ruchową i manualną dzieci oraz gimnastykę korekcyjną. Maluchy są zachwycone - mówi Barbara Pocwa, wicedyrektorka SP nr 48.

Zanim szkoła kupiła zabawki, ich producenci zasypali ją stosami katalogów i próbowali przekonać, by wybrała właśnie ich produkty. - Ponieważ do wydania mieliśmy niewielką kwotę, nie musieliśmy organizować przetargu. Ale na wszelki wypadek zadecydowaliśmy się wysłać zapytania ofertowe do firm, które proponowały zabawki, odpowiadające wytycznym Ministerstwa Edukacji Narodowej. Zależało nam przecież, żeby za dostępne pieniądze kupić ich jak najwięcej. Chyba każdej podstawówce właśnie o to chodzi - przekonuje Pocwa.

Była zaskoczona, gdy usłyszała, że uczciwość szkół sprawdza teraz CBA. - Nic o tym wcześniej nie wiedziałam, ale nie mam obaw. Zrobiliśmy wszystko, jak należy - zapewnia wicedyrektorka.

Do innych szkół informacje o kontroli CBA dotarły wcześniej. - Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Dostaliśmy zaledwie 6 tys. zł, choć staraliśmy się o dwa razy tyle. W tej cenie można kupić naprawdę niewiele, zwłaszcza, że standardy, jakie muszą spełniać zabawki, są wysokie. A tu jeszcze podejrzewają nas o korupcję. Brak słów - wzdycha jedna z sosnowieckich dyrektorek.

Dodaje, że na co dzień planuje wielokrotnie większe wydatki, którymi CBA dotąd się nie interesowało: zakupy komputerów, programów edukacyjnych, remonty. - To jakaś psychoza - komentuje dyrektorka.

Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy CBA przyznaje, że jego instytucja faktycznie rozesłała do samorządów ankietę, sprawdzającą, jak wydane zostały pieniądze z "Radosnej szkoły" i dlaczego dyrektorzy zamówili zabawki akurat od tych, a nie od innych producentów. - Chodzi nie tylko zakup klocków i piłek. "Radosna szkoła" to miliardowe w skali kraju inwestycje w place zabaw i sale edukacyjne - wyjaśnia Dobrzyński.

Rzeczywiście, w ramach programu każda podstawówka ma prawo starać się aż o 115 tys. zł na wyposażenie placu zabaw, czyli "krainy sprawności i zdrowia na słońce", na których wykonanie powinna przeprowadzić przetarg. Jednak - ze względu na zbyt mały budżet pierwszej edycji programu - pieniędzy na taki cel nie dostała dotąd ani jedna śląska szkoła.

Czy warto zatem angażować CBA w kontrolowanie zakupów zabawek? - Z tego, co wiem, to premier Donald Tusk prosił o osłonięcie "Radosnej szkoły" tarczą antykorupcyjną, aby potwierdzić jej czystość. Podczas piątkowego spotkania wyjaśnialiśmy to przedstawicielom samorządów. Nie wiem, czy CBA znalazło jakieś nieprawidłowości, bo na jego prośbę tylko zbieraliśmy ankiety, a funkcjonariusze CBA nie dzielą się z nikim swoimi ustaleniami - mówi Paweł Siembab, zastępca dyrektora Wydziału Zarządzania Funduszami Europejskimi Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Polecamy: Czy z powodu rekolekcji może nie być lekcji w szkole?



Podziel się

  • 111 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów