W Mysłowicach padł rekord kraju. Przez wyłączone lampy
2010-03-19
, aktualizacja: 19.03.2010 23:32
W ciągu dwóch ostatnich tygodni przestępczość w Mysłowicach wzrosła o 38 procent. To rekord Polski. Wszystko przez to, że na niektórych ulicach wyłączono lampy. Zaniepokojona policja apeluje do władz miasta o rozsądek. - Jestem bezsilny, bo to radni nie dali pieniędzy na oświetlenie - twierdzi Grzegorz Osyra, prezydent miasta
ZOBACZ TAKŻE
- Kolejne prokuratorskie zarzuty dla prezydenta Mysłowic (01-09-10, 22:39)
- Lampy przed Superjednostką wreszcie ponownie zaświecą (30-07-10, 23:45)
- Pojednanie w Mysłowicach było krótkie. Znów awantura (14-05-10, 13:02)
- Napaść w Mysłowicach była tylko bitwą wojny kibiców (07-04-10, 00:01)
- Kto woła z billboardów, żeby włączyć w mieście światło? (02-04-10, 19:21)
- 20 bandytów z kijami bejsbolowymi najechało na szkołę (01-04-10, 22:31)
- Pierwsza ofiara śmiertelna mysłowickich ciemności? (25-03-10, 21:00)
- Prezydent Osyra musi się wytłumaczyć z wyłączenia lamp (10-03-10, 13:12)
- Ciemności egipskie w Mysłowicach. Zgodnie z obietnicą (02-03-10, 21:59)
- Rojek o przenosinach Offu: Najtrudniej wygrać z głupotą (25-02-10, 22:42)
- Prezydent Mysłowic wyłącza światło. Sprawdź komu... (15-02-10, 20:40)
Lampy nie świecą od początku marca przy siedemnastu ulicach, bo Miejski Zarząd Dróg dostał w tym roku mniej pieniędzy (o budżecie decydują radni). Władze miasta zdecydowały więc o natychmiastowym wprowadzeniu oszczędności i wyłączeniu lamp na części ulic. Na pierwszy ogień poszły te, przy których mieszkają radni, którzy głosowali za okrojonym budżetem.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. W ciągu dwóch pierwszych tygodni zaciemnienia, przestępczość w mieście w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku wzrosła aż o 38 procent. To rekord Polski!
- Chodzi o najbardziej dotkliwe dla ludzi przestępstwa jak kradzieże, włamania, czy pobicia - przyznaje aspirant Ryszard Padewski, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Mysłowicach. Na początku marca zeszłego roku w mieście popełniono 36 takich czynów, teraz już 58. Policja nie chce powiedzieć wprost, że jest to spowodowane wyłączeniem oświetlenia na ulicach. - To chyba jednak oczywiste, że ciemność generuje przestępczość - mówi asp. Padewski.
Według naszych informacji na zaciemnionych ulicach doszło do dwóch napadów. W pierwszym bandyci pobili kobietę, w drugim złamali rękę mężczyźnie. Pozostałe przestępstwa popełniono tam gdzie jest światło. - Jedno wiąże się jednak z drugim, bo musimy kierować więcej patroli tam, gdzie jest ciemno i tym samym odsłaniamy inne dzielnice miasta - mówi jeden z pragnących zachować anonimowość oficerów policji. Dodaje, że zaciemnienie ulic niesie też za sobą poważne zagrożenia w ruchu drogowym. - I chyba tylko cudem nie potrącono tam żadnego przechodnia - mówi nasz informator.
Kilka dni temu szef mysłowickiej komendy wysłał do Grzegorza Osyry, prezydenta miasta pismo, w którym alarmuje o zagrożeniach związanych z wyłączeniem lamp na ulicach. Na razie nie dostał odpowiedzi.
Grzegorz Osyra przyznaje, że jest zaniepokojony wzrostem przestępczości, ale jak twierdzi niewiele może zrobić, bo ma związane ręce. - Jeżeli żona nie da panu na piwo, to się go pan nie napije. Moją żoną są radni, którzy nie chcą dać więcej na oświetlenie. Posługuję się przyjętym przez nich budżetem i mogę tylko powiedzieć, że jestem zbulwersowany ich postawą - mówi Osyra.
Skonfliktowany z prezydentem Bernard Pastuszka, przewodniczący Rady Miasta również jest zaniepokojony informacjami płynącymi z komendy. Tyle, że odpowiedzialnością za to co się dzieje w mieście obarcza prezydenta Osyrę. - Skoro nie potrafi się dogadać z radnymi, niech poda się do dymisji. Bo z powodu jego indolencji cierpią mieszkańcy. My do końca kadencji jakoś sobie bez niego poradzimy - mówi Pastuszka.
Zdaniem Bogumiła Zawadzkiego, prezesa ogólnopolskiego Stowarzyszenia Bezpieczeństwa Obywateli sytuacja panująca w Mysłowicach dotarła już do granicy absurdu. - Zajadli w walce o władzę politycy zapomnieli, że zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców to jeden z ich głównych obowiązków. W tej sytuacji prokuratura powinna przedstawić zarzuty osobom, które świadomie narażają ich zdrowie lub życie - mówi Zawadzki.
Tymczasem mieszkańcy boją się po zmroku wychodzić na miasto. - Mysłowice nigdy nie były oazą spokoju, ale teraz, jak wyłączyli prąd, nastoletni bandyci czują się całkowicie bezkarni - mówi Joanna Zyguła.
- Podczas wrześniowych wyborów wystawimy politykom rachunek za tę zabawę - dodaje Wanda Sidełko.
Asp. Padewski: - Zrobimy wszystko, aby utrzymać porządek na ulicach.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. W ciągu dwóch pierwszych tygodni zaciemnienia, przestępczość w mieście w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku wzrosła aż o 38 procent. To rekord Polski!
- Chodzi o najbardziej dotkliwe dla ludzi przestępstwa jak kradzieże, włamania, czy pobicia - przyznaje aspirant Ryszard Padewski, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Mysłowicach. Na początku marca zeszłego roku w mieście popełniono 36 takich czynów, teraz już 58. Policja nie chce powiedzieć wprost, że jest to spowodowane wyłączeniem oświetlenia na ulicach. - To chyba jednak oczywiste, że ciemność generuje przestępczość - mówi asp. Padewski.
Według naszych informacji na zaciemnionych ulicach doszło do dwóch napadów. W pierwszym bandyci pobili kobietę, w drugim złamali rękę mężczyźnie. Pozostałe przestępstwa popełniono tam gdzie jest światło. - Jedno wiąże się jednak z drugim, bo musimy kierować więcej patroli tam, gdzie jest ciemno i tym samym odsłaniamy inne dzielnice miasta - mówi jeden z pragnących zachować anonimowość oficerów policji. Dodaje, że zaciemnienie ulic niesie też za sobą poważne zagrożenia w ruchu drogowym. - I chyba tylko cudem nie potrącono tam żadnego przechodnia - mówi nasz informator.
Kilka dni temu szef mysłowickiej komendy wysłał do Grzegorza Osyry, prezydenta miasta pismo, w którym alarmuje o zagrożeniach związanych z wyłączeniem lamp na ulicach. Na razie nie dostał odpowiedzi.
Grzegorz Osyra przyznaje, że jest zaniepokojony wzrostem przestępczości, ale jak twierdzi niewiele może zrobić, bo ma związane ręce. - Jeżeli żona nie da panu na piwo, to się go pan nie napije. Moją żoną są radni, którzy nie chcą dać więcej na oświetlenie. Posługuję się przyjętym przez nich budżetem i mogę tylko powiedzieć, że jestem zbulwersowany ich postawą - mówi Osyra.
Skonfliktowany z prezydentem Bernard Pastuszka, przewodniczący Rady Miasta również jest zaniepokojony informacjami płynącymi z komendy. Tyle, że odpowiedzialnością za to co się dzieje w mieście obarcza prezydenta Osyrę. - Skoro nie potrafi się dogadać z radnymi, niech poda się do dymisji. Bo z powodu jego indolencji cierpią mieszkańcy. My do końca kadencji jakoś sobie bez niego poradzimy - mówi Pastuszka.
Zdaniem Bogumiła Zawadzkiego, prezesa ogólnopolskiego Stowarzyszenia Bezpieczeństwa Obywateli sytuacja panująca w Mysłowicach dotarła już do granicy absurdu. - Zajadli w walce o władzę politycy zapomnieli, że zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców to jeden z ich głównych obowiązków. W tej sytuacji prokuratura powinna przedstawić zarzuty osobom, które świadomie narażają ich zdrowie lub życie - mówi Zawadzki.
Tymczasem mieszkańcy boją się po zmroku wychodzić na miasto. - Mysłowice nigdy nie były oazą spokoju, ale teraz, jak wyłączyli prąd, nastoletni bandyci czują się całkowicie bezkarni - mówi Joanna Zyguła.
- Podczas wrześniowych wyborów wystawimy politykom rachunek za tę zabawę - dodaje Wanda Sidełko.
Asp. Padewski: - Zrobimy wszystko, aby utrzymać porządek na ulicach.
Polecamy: Prezydent Mysłowic musi się tłumaczyć z wyłączonych lamp
- 32 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Rozchwiane miasto
dersteuermann
20.03.10, 10:41
Mysłowice od dawna są rozchwianym miastem. Władze idą po skrzydłach, lewica, prawica, brak środka. Poszczególne wydziały Urzędu Miasta prowadzą wojnę między sobą, grając interesem stron. »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


