Felga w oku ratuje wzrok. Sukces śląskich okulistów

Judyta Watoła
2010-03-18 , aktualizacja: 18.03.2010 21:51
A A A Drukuj
Na operowanym oku lekarze założyli kilkanaście szwów Fot. Marta Błażejowska/Agencja Gazeta Na operowanym oku lekarze założyli kilkanaście szwów
W Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach jako pierwsi w Europie wszczepili w czwartek pięciu pacjentom protezy rogówki wykonane z tytanu i pleksiglasu.
Katowice. Szpital Kolejowy. Operacja wszczepienia protezy rogówki
Fot. Marta Błażejowska/Agencja Gazeta
Katowice. Szpital Kolejowy. Operacja wszczepienia protezy rogówki
Katowice. Szpital Kolejowy. Operacja wszczepienia protezy rogówki
Fot. Marta Błażejowska/Agencja Gazeta
Katowice. Szpital Kolejowy. Operacja wszczepienia protezy rogówki
Katowice. Szpital Kolejowy. Operacja wszczepienia protezy rogówki
Fot. Marta Błażejowska/Agencja Gazeta
Katowice. Szpital Kolejowy. Operacja wszczepienia protezy rogówki
Katowice. Szpital Kolejowy. Porf. Edward Wylęgała i dr Ula Jurkunas po operacji wszczepienia protezy rogówki
Fot. Marta Błażejowska/Agencja Gazeta
Katowice. Szpital Kolejowy. Porf. Edward Wylęgała i dr Ula Jurkunas po operacji wszczepienia protezy rogówki
Zdrowa rogówka chroni nasze oko, chora - mętnieje, a wtedy tracimy wzrok. Można go uratować, przeszczepiając pacjentowi rogówkę od żyjącego lub zmarłego dawcy. Co jednak zrobić, kiedy ta przeszczepiona rogówka też zmętnieje, na przykład z powodu odrzutu?

- Tak dzieje się u co dziesiątego pacjenta. Powtarzamy wtedy przeszczep, ale wielu chorym i to nie pomaga - mówi prof. Edward Wylęgała, ordynator oddziału okulistyki w katowickim szpitalu.

Są też tacy pacjenci, u których lekarze odrzucają przeszczep rogówki jako metodę leczenia, bo z góry wiadomo, że taka operacja i tak im nie pomoże. Chodzi m.in. o pacjentów po oparzeniach powierzchni oka lub z przewlekłymi zapaleniami rogówki.

W wielu ośrodkach na świecie, np. w Rosji, próbowano wymyślić protezę rogówki, która okazałaby się ratunkiem dla takich chorych. Plastikowy cylinder próbowano umieszczać na kawałkach kości lub dakronu - materiału używanego kiedyś w skafandrach kosmicznych. Ale na ogół wszczepianie tych protez okazywało się bardzo skomplikowane, operacje były rozłożone na wiele miesięcy, a ich efekt ze względów estetycznych ciężki do zaakceptowania dla samych pacjentów.

- Po latach prób okazało się, że najlepszą protezę wymyślił Amerykanin prof. Claes Dohlman z Wydziału Medycyny na Uniwersytecie Harvarda. Ponad rok staraliśmy się o to, by nam zaufał i pozwolił wszczepiać je także w naszym szpitalu - mówi prof. Wylęgała.

Pierwszych pięć protez - dar od prof. Dohlmana - przywiozła do Katowic jego uczennica, pochodząca z Litwy dr Ula Jurkunas. Wczoraj najpierw pokazała, jak je założyć, a potem już tylko przypatrywała się pracy naszych okulistów. - Świetnie jest mieć takich zdolnych uczniów - komentowała z uśmiechem.

Każdy z zabiegów trwał około godziny, czyli dwa razy dłużej od rutynowego przeszczepu. Najpierw okuliści musieli wyciąć zmętniałą rogówkę pacjenta. Potem w rogówce pobranej od zmarłego dawcy wycięli okrąg o średnicy około 3 mm. W to miejsce włożyli cylinder z tzw. szkła akrylowego, czyli pleksiglasu. By cylinder zwyczajnie nie wypadł z oka, konstruktorzy protezy umieścili go w kołnierzu także z pleksiglasu o średnicy ok. 6 mm. Całość trzyma się w oku dzięki tytanowej blaszce, która razem z kołnierzem tworzy jakby zatrzask. Blaszka podziurawiona jest jak sitko, tak by do przeszczepionej rogówki docierały z wnętrza oka substancje odżywcze.

Całość mocowana jest w oku za pomocą kilkunastu szwów. Po ich założeniu w ostrym świetle lampy operacyjnej oko błyszczy się, jakby było z aluminium, więcej nawet - przypomina jak gdyby miniaturową felgę samochodowego koła. - Światło lampy przenika przez kolejne warstwy w oku, obijając się od tytanowej blaszki, ale kiedy wszystko się zagoi, nie będzie już tego metalicznego efektu - mówi dr Dariusz Dobrowolski, drugi z operatorów.

- Po operacji pacjenci będą już zawsze nosili szkła kontaktowe, by chronić oko i protezę. Muszą też do końca życia używać kropli do oczu zawierających antybiotyk, by chronić je przed zakażeniami - dodaje dr Jurkunas.

W Stanach Zjednoczonych wszczepiono dotychczas ponad 2 tys. takich protez rogówki. W Europie dopiero w kwietniu uzyskają certyfikat pozwalający na ich sprzedaż. Czy wtedy w Polsce zacznie się stosowanie ich na szerszą skalę? - W naszym szpitalu moglibyśmy wszczepiać te protezy co najmniej 20 pacjentom w ciągu roku. Mam nadzieję, że NFZ będzie mógł je refundować - mówi prof. Wylęgała.

Cena - w porównaniu z innymi protezami - nie jest wysoka. W USA sprzedaje się je za 5 tys. dolarów, promocyjna cena dla szpitali we wszystkich innych krajach wynosi 3 tys. dolarów.

Polecamy: Wybitny lekarz odchodzi, bo nie miał... specjalizacji



Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów