Rankingi uczelni to ściema. W każdym są inne wyniki
2010-03-17
, aktualizacja: 18.03.2010 20:13
Kandydaci na studia przy wyborze uczelni często sugerują się jej miejscem w różnorodnych rankingach. - Wiele z tych klasyfikacji jest wziętych z sufitu - uważają eksperci.
ZOBACZ TAKŻE
- Tanie spanie wreszcie także dla śląskich studentów (21-07-10, 22:16)
- Student idzie z mamą do dziekanatu albo prosi babcię (19-07-10, 22:57)
- Kuratorium chce, żeby uczniowie bujali w obłokach (08-06-10, 14:10)
- Jedynka na koniec w liceum? MEN: Spoko! (28-05-10, 21:23)
- Politechnika Śląska zgarnia najwięcej pieniędzy w kraju (25-05-10, 21:47)
- Najpierw polski, ale to matma nie daje maturzystom spać (03-05-10, 22:53)
- Studenci Politechniki zbudowali ekologiczny bolid (26-04-10, 20:42)
- Promocja: "Zaliczysz inżyniera szybciej niż myślisz" (20-04-10, 13:46)
- Przyszły kucharz będzie udowadniał, że potrafi gotować (25-03-10, 20:33)
- Koniec studiowania za darmo? Tego chcą rektorzy (02-03-10, 11:38)
- Obok Politechniki Śląskiej wyrosną zielone wzgórza? (26-02-10, 22:03)
- Maturzyści są dorośli i rodzicom wara od ich ocen (01-02-10, 21:34)
- Studenci dwóch kierunków: pracusie czy może cwaniaczki? (26-10-09, 22:29)
- Student może ściągać, bo dla uczelni jest dojną krową (21-10-09, 22:36)
Czas poprzedzający wiosenną rekrutację to dla uczelni i kandydatów na studia gorący okres. Pierwsze dwoją się i troją, żeby jak najlepiej zareklamować się potencjalnym studentom. Drugim puchną głowy od zastanawiania się, jak pokierować swoją przyszłością. To niełatwe zadanie, bo uczelni do wyboru jest mnóstwo, ale nie każda szkoła, nosząca miano wyższej, kształci na wysokim poziomie. Pojawia się kłopot, jak się w tym połapać?
- Wypytuję znajomych studentów, wczoraj byłam na targach edukacyjnych w Spodku, ale zaglądam też do niezależnych źródeł. Przeglądam wszystkie rankingi i sprawdzam, które miejsca zajmują uczelnie, brane przeze mnie pod uwagę - mówi Justyna Piątek, maturzystka z Dąbrowy Górniczej.
Do sugerowania się rankingami, tworzonymi przez wydawnictwa, redakcje i ośrodki badawcze, przyznaje się aż 60 proc. kandydatów na studia, a uczelnie na swoich ulotkach reklamowych chwalą się wysokimi lokatami. Problem w tym, że poszczególne klasyfikacje różnią się od siebie tak bardzo, jakby każda z nich opisywała inną rzeczywistość. Przykład?
Według rankingu Perspektyw Politechnika Śląska zajmuje 12 miejsce wśród polskich uczelni, Śląski Uniwersytet Medyczny jest 24, a dwa miejsca niżej uplasował się Uniwersytet Śląski. Spośród lokalnych szkół niepublicznych liczą się tylko Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa (miejsce 81) oraz Wyższa Szkoła Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych "Gallus" (miejsce 87). Ale już w rankingu Akademickiego Centrum Informacyjnego wśród uczelni z naszego regionu przoduje UŚ, zajmując 17. miejsce klasyfikacji ogólnej. PŚ jest dopiero 32, a spośród uczelni niepublicznych dąbrowska Wyższa Szkoła Biznesu (56) bije na głowę GWSH (81).
Skąd te rozbieżności, skoro w każdym z rankingów punktowane są w zasadzie te same rzeczy: potencjał naukowy, warunki studiowania i współpraca z zagranicą? Ano stąd, że punkty choć za to samo, przyznawane są na nieco innych zasadach. - Niektóre rankingi są wzięte z sufitu. Ta czy inna gazeta je publikuje, a nie wiemy dla kogo są robione, w jakim celu, a przede wszystkim, na jakiej podstawie wyróżnia się te a nie inne uczelnie - uważa dr Jan Sadlak, szef IREG Observatory, międzynarodowej organizacji, której zadaniem będzie kontrolowanie wiarygodności tworzonych w Polsce rankingów.
Polscy i zagraniczni eksperci, zasiadający w IREG Observatory, przyglądać będą się metodom ich układania, a tym, które uznają za obiektywne, nadadzą znak jakości. W swojej pracy oprą się na Berlińskich Zasadach, sformułowanych 4 lata temu podczas konferencji w tym mieście. - Twórcy rankingów powinni wiedzieć, dla kogo robią ranking, jaką główną informację on przekazuje, jak zestawiać grupy uczelni - wyjaśnia Waldemar Siwiński, wiceszef IREG.
Prof. Wiesława Banysia, rektora UŚ i zarazem przewodniczącego Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich cieszy, że wreszcie będzie porządek, choć bardziej, niż w rankingi, wierzy w ministerialne statystyki, dla młodzieży jednak zbyt skomplikowane. - Jeśli rankingi mają być wskazówką dla kandydatów, powinny być robione metodologicznie, a teraz nie zawsze tak jest. Widziałem np. ranking, biorący po uwagę markę uczelni wśród pracodawców, ale, jak się okazywało, tylko wśród pracodawców ze stolicy. Nic dziwnego, że warszawskie uczelnie wypadły w nim najlepiej - mówi prof. Banyś, dodając, że odgórna kontrola rankingów niewątpliwie poprawi ich wiarygodność.
Bardziej sceptyczny jest prof. Robert Tomanek, prorektor ds. organizacyjnych Akademii Ekonomicznej, który uważa, że rankingi nigdy nie będą obiektywne. - Po pierwsze, każda uczelnia ma swoją specyfikę i trudno wrzucać do jednego worka małe szkoły artystyczne i kolosy typu Uniwersytet Warszawski, albo nawet szkoły o tym samym profilu, ale działające w różnych regionach Polski. Po drugie: zawsze pozostanie ryzyko przekłamań. Przecież to od uczelni zależy, jakie dane udostępnią twórcom rankingów, więc niektóre mogą minąć się z prawdą, by zapewnić sobie lepszą lokatę - wyjaśnia prof. Tomanek.
Trudno nie zgodzić się z prof. Tomankiem. Tego, która uczelnia jest najlepsza, nie da się przecież wyliczyć za pomocą matematycznego wzoru, pod który podstawimy liczbę projektów badawczych (bo na mniejszej uczelni choć jest ich mniej, mogą okazać się bardziej nowatorskie) czy liczbę kandydatów walczących o indeks (bo uczelnia może świetnie kształcić na niszowych kierunkach). Młodzież trzeba zachęcić do samodzielnego myślenia, zamiast podsuwać im stworzone przez IREG Observatory rankingi rankingów.
- Wypytuję znajomych studentów, wczoraj byłam na targach edukacyjnych w Spodku, ale zaglądam też do niezależnych źródeł. Przeglądam wszystkie rankingi i sprawdzam, które miejsca zajmują uczelnie, brane przeze mnie pod uwagę - mówi Justyna Piątek, maturzystka z Dąbrowy Górniczej.
Do sugerowania się rankingami, tworzonymi przez wydawnictwa, redakcje i ośrodki badawcze, przyznaje się aż 60 proc. kandydatów na studia, a uczelnie na swoich ulotkach reklamowych chwalą się wysokimi lokatami. Problem w tym, że poszczególne klasyfikacje różnią się od siebie tak bardzo, jakby każda z nich opisywała inną rzeczywistość. Przykład?
Według rankingu Perspektyw Politechnika Śląska zajmuje 12 miejsce wśród polskich uczelni, Śląski Uniwersytet Medyczny jest 24, a dwa miejsca niżej uplasował się Uniwersytet Śląski. Spośród lokalnych szkół niepublicznych liczą się tylko Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa (miejsce 81) oraz Wyższa Szkoła Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych "Gallus" (miejsce 87). Ale już w rankingu Akademickiego Centrum Informacyjnego wśród uczelni z naszego regionu przoduje UŚ, zajmując 17. miejsce klasyfikacji ogólnej. PŚ jest dopiero 32, a spośród uczelni niepublicznych dąbrowska Wyższa Szkoła Biznesu (56) bije na głowę GWSH (81).
Skąd te rozbieżności, skoro w każdym z rankingów punktowane są w zasadzie te same rzeczy: potencjał naukowy, warunki studiowania i współpraca z zagranicą? Ano stąd, że punkty choć za to samo, przyznawane są na nieco innych zasadach. - Niektóre rankingi są wzięte z sufitu. Ta czy inna gazeta je publikuje, a nie wiemy dla kogo są robione, w jakim celu, a przede wszystkim, na jakiej podstawie wyróżnia się te a nie inne uczelnie - uważa dr Jan Sadlak, szef IREG Observatory, międzynarodowej organizacji, której zadaniem będzie kontrolowanie wiarygodności tworzonych w Polsce rankingów.
Polscy i zagraniczni eksperci, zasiadający w IREG Observatory, przyglądać będą się metodom ich układania, a tym, które uznają za obiektywne, nadadzą znak jakości. W swojej pracy oprą się na Berlińskich Zasadach, sformułowanych 4 lata temu podczas konferencji w tym mieście. - Twórcy rankingów powinni wiedzieć, dla kogo robią ranking, jaką główną informację on przekazuje, jak zestawiać grupy uczelni - wyjaśnia Waldemar Siwiński, wiceszef IREG.
Prof. Wiesława Banysia, rektora UŚ i zarazem przewodniczącego Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich cieszy, że wreszcie będzie porządek, choć bardziej, niż w rankingi, wierzy w ministerialne statystyki, dla młodzieży jednak zbyt skomplikowane. - Jeśli rankingi mają być wskazówką dla kandydatów, powinny być robione metodologicznie, a teraz nie zawsze tak jest. Widziałem np. ranking, biorący po uwagę markę uczelni wśród pracodawców, ale, jak się okazywało, tylko wśród pracodawców ze stolicy. Nic dziwnego, że warszawskie uczelnie wypadły w nim najlepiej - mówi prof. Banyś, dodając, że odgórna kontrola rankingów niewątpliwie poprawi ich wiarygodność.
Bardziej sceptyczny jest prof. Robert Tomanek, prorektor ds. organizacyjnych Akademii Ekonomicznej, który uważa, że rankingi nigdy nie będą obiektywne. - Po pierwsze, każda uczelnia ma swoją specyfikę i trudno wrzucać do jednego worka małe szkoły artystyczne i kolosy typu Uniwersytet Warszawski, albo nawet szkoły o tym samym profilu, ale działające w różnych regionach Polski. Po drugie: zawsze pozostanie ryzyko przekłamań. Przecież to od uczelni zależy, jakie dane udostępnią twórcom rankingów, więc niektóre mogą minąć się z prawdą, by zapewnić sobie lepszą lokatę - wyjaśnia prof. Tomanek.
Trudno nie zgodzić się z prof. Tomankiem. Tego, która uczelnia jest najlepsza, nie da się przecież wyliczyć za pomocą matematycznego wzoru, pod który podstawimy liczbę projektów badawczych (bo na mniejszej uczelni choć jest ich mniej, mogą okazać się bardziej nowatorskie) czy liczbę kandydatów walczących o indeks (bo uczelnia może świetnie kształcić na niszowych kierunkach). Młodzież trzeba zachęcić do samodzielnego myślenia, zamiast podsuwać im stworzone przez IREG Observatory rankingi rankingów.
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Poziom studentów - najważniejsze kryterium
l005
18.03.10, 19:09
Ja bym rekomendował spojżeć się na średnią ocenę studentów przyjmowanych do danej szkoły jak również zaiteresować się karierami absolwentów danej uczelni. Poziom studjujących jest bardzo »
-
Kto umie czytac rankingi studiuje poza Polska...
bezzebnypirat
18.03.10, 20:11
To chyba oczywiste. Nie tylko wyzsze miejsca w rankingach, ale DUZOkorzystniejszy stosunek czas poswiecony na nauke/efekty i pieniadze/efekty.»
-
Rankingi uczelni to ściema. W każdym są inne wy...
aniceman
18.03.10, 21:30
To prawda rankingi to coś a la horoskopy... trzeba je czytać z przymrużeniemoka, a jeśli ktoś jest zdolny to wyróżni się na każdej uczelni, nawet po tej zogona stawki znajdzie super pracę. »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


