Zabił 30 lat temu, teraz został skazany. Dostał 15 lat
2010-03-17
, aktualizacja: 17.03.2010 20:27
Krzysztof Sz. ps. "Kwadrat" w październiku 1980 r. zabił wdowę po chorzowskim ginekologu. We wtorek katowicki sąd skazał go za to na 15 lat więzienia. To najstarsza sprawa wykryta w Polsce przez policjantów ze specjalnego wydziału "Archiwum X".
ZOBACZ TAKŻE
- Dożywocie dla zabójców za brak człowieczeństwa (24-06-10, 22:52)
- Nawet 8 lat więzienia za użycie do holowania klucza (26-03-10, 16:21)
- Rozcięli ofierze usta nożem. Sprawcy napadu zatrzymani (16-03-10, 13:58)
- Zabił i zabetonował kolegę w wannie. Dostał dożywocie (11-03-10, 16:03)
- Mąż udusił żonę, bo przez 45 lat się nad nim znęcała (08-03-10, 22:39)
- Jesteśmy zadowoleni z tego wyroku, bo jest zgodny z karą, jakiej domagaliśmy się dla "Kwadrata" - powiedział nam wczoraj prokurator Leszek Goławski, rzecznik prasowy wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Dodał, że to było jedno z najtrudniejszych śledztwo prowadzonych kiedykolwiek w Polsce, bo w niewyjaśnionych okolicznościach przed laty zmielono milicyjne akta z materiałem dowodowym. - Wszystko musieliśmy odtwarzać - podkreślał Goławski.
80-letnia wdowa po znanym chorzowskim ginekologu została zamordowana w październiku 1980 r. Mordercy wtargnęli do jej mieszkania, po czym związali ją i zakneblowali. Sekcja zwłok wykazała, że 80-latka się udusiła. Sprawcy skradli pieniądze i biżuterię.
Milicja już wtedy podejrzewała, że za zabójstwem mógł stać "Kwadrat", jednak nie miała wtedy żadnych dowodów jego winy. Dowody znalazły się 28 lat po zbrodni, kiedy do policjantów z wydziału "Z archiwum X" (specjalna jednostka śląskiej policji badająca zabójstwa sprzed lat) zgłosił się Henryk C., wspólnik "Kwadrata". Zeznał, że w 1980 r. Sz. kazał mu podszyć się pod listonosza i zanieść wdowie po ginekologu telegram. Kiedy kobieta otworzyła drzwi, przyglądał się, jak "Kwadrat" ją knebluje i owija głowę bandażem. W efekcie staruszka się udusiła. C. został głównym świadkiem oskarżenia. Śledczy uznali, że można mu przedstawić co najwyżej zarzut nieudzielenia pomocy. Mężczyzna nie zasiadł jednak na ławie oskarżonych, bo jego zarzut się przedawnił.
Zatrzymany w 2008 r. przez policję "Krawdat" nie przyznał się do winy. Cały czas podważał wiarygodność Henryka C. i podczas swojego procesu zaproponował niecodzienny eksperyment. Zaoferował swojemu byłemu wspólnikowi 100 tys. zł w gotówce w zamian za to, że ten podda się badaniu na poligrafie u dwóch niezależnych specjalistów. "Kwadrat" twierdził, że tylko w ten sposób można zbadać wiarygodność C. Ten jednak odmówił udziału w eksperymencie.
We wtorek przed katowickim sądem zakończył się proces w tej sprawie. Sędzia Piotr Pisarek nie miał wątpliwości, iż "Kwadrat" zabił staruszkę i skazał go za to na 15 lat więzienia. To maksymalna kara jaką mógł mu wymierzyć, bo tę zbrodnie zakwalifikowano jako zabójstwo z zamiarem ewentualnym (kiedy sprawca nie atakuje tak, aby zabić, ale zdaje sobie sprawę, że to co robi może skończyć się śmiercią ofiary-przyp.aut.) Wyrok nie jest prawomocny. Mecenas Henryk Wcisło, obrońca "Kwadrata" już w środę zapowiedział jego apelację.
- Prokuraturze nie udało się odtworzyć wszystkich zniszczonych dowodów w tej sprawie, a oskarżenie oparto wyłącznie na zeznaniach Henryka C., który jest niewiarygodny - wyjaśniał mecenas Wcisło.
Dwa lata temu Krzysztof S. został już skazany na 11 lat więzienia za podżeganie do zabójstwa mężczyzny, który nie chciał mu sprzedać atrakcyjnej działki na Podbeskidziu. Egzekucję zlecił płatnemu zabójcy Ryszardowi Niemczykowi, który zorganizował kilka zamachów na mężczyznę. Jednak właściciel działki cudem przeżył zamach bombowy oraz ostrzał domu z broni maszynowej.
80-letnia wdowa po znanym chorzowskim ginekologu została zamordowana w październiku 1980 r. Mordercy wtargnęli do jej mieszkania, po czym związali ją i zakneblowali. Sekcja zwłok wykazała, że 80-latka się udusiła. Sprawcy skradli pieniądze i biżuterię.
Milicja już wtedy podejrzewała, że za zabójstwem mógł stać "Kwadrat", jednak nie miała wtedy żadnych dowodów jego winy. Dowody znalazły się 28 lat po zbrodni, kiedy do policjantów z wydziału "Z archiwum X" (specjalna jednostka śląskiej policji badająca zabójstwa sprzed lat) zgłosił się Henryk C., wspólnik "Kwadrata". Zeznał, że w 1980 r. Sz. kazał mu podszyć się pod listonosza i zanieść wdowie po ginekologu telegram. Kiedy kobieta otworzyła drzwi, przyglądał się, jak "Kwadrat" ją knebluje i owija głowę bandażem. W efekcie staruszka się udusiła. C. został głównym świadkiem oskarżenia. Śledczy uznali, że można mu przedstawić co najwyżej zarzut nieudzielenia pomocy. Mężczyzna nie zasiadł jednak na ławie oskarżonych, bo jego zarzut się przedawnił.
Zatrzymany w 2008 r. przez policję "Krawdat" nie przyznał się do winy. Cały czas podważał wiarygodność Henryka C. i podczas swojego procesu zaproponował niecodzienny eksperyment. Zaoferował swojemu byłemu wspólnikowi 100 tys. zł w gotówce w zamian za to, że ten podda się badaniu na poligrafie u dwóch niezależnych specjalistów. "Kwadrat" twierdził, że tylko w ten sposób można zbadać wiarygodność C. Ten jednak odmówił udziału w eksperymencie.
We wtorek przed katowickim sądem zakończył się proces w tej sprawie. Sędzia Piotr Pisarek nie miał wątpliwości, iż "Kwadrat" zabił staruszkę i skazał go za to na 15 lat więzienia. To maksymalna kara jaką mógł mu wymierzyć, bo tę zbrodnie zakwalifikowano jako zabójstwo z zamiarem ewentualnym (kiedy sprawca nie atakuje tak, aby zabić, ale zdaje sobie sprawę, że to co robi może skończyć się śmiercią ofiary-przyp.aut.) Wyrok nie jest prawomocny. Mecenas Henryk Wcisło, obrońca "Kwadrata" już w środę zapowiedział jego apelację.
- Prokuraturze nie udało się odtworzyć wszystkich zniszczonych dowodów w tej sprawie, a oskarżenie oparto wyłącznie na zeznaniach Henryka C., który jest niewiarygodny - wyjaśniał mecenas Wcisło.
Dwa lata temu Krzysztof S. został już skazany na 11 lat więzienia za podżeganie do zabójstwa mężczyzny, który nie chciał mu sprzedać atrakcyjnej działki na Podbeskidziu. Egzekucję zlecił płatnemu zabójcy Ryszardowi Niemczykowi, który zorganizował kilka zamachów na mężczyznę. Jednak właściciel działki cudem przeżył zamach bombowy oraz ostrzał domu z broni maszynowej.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

