Krzysztof Skiba: By się zepsuć musisz mieć mocny łeb

Anna Malinowska
2010-03-17 , aktualizacja: 17.03.2010 14:50
A A A Drukuj
- Gdyby nie moje plany i zobowiązania zawodowe, chętnie wziąłbym tę robotę! - śmieje się Krzysztof Skiba, muzyk, satyryk, publicysta i konferansjer. Ale nie ma na to szans. Jedynie ktoś z Was ma szansę na superpensję, apartament i samochód tylko za bywanie na imprezach i pisanie bloga
Anna Malinowska: Do końca marca czekamy na zgłoszenia do konkursu "Daj się zepsuć". Czy wśród nadesłanych filmów z prezentacjami kandydatów mamy szansę znaleźć też ten autorstwa Krzysztofa Skiby?

Krzysztof Skiba: Żałuję, ale mam już zobowiązania. Gdyby jednak szykowało mi się pół roku bezrobocia, pewnie pisałbym już scenariusz.

4 tys. zł miesięcznie to chyba zadowalająca pensja?

- Jeśli za 4 tys. miałbym przyjechać do Katowic do kopalni, to pewnie bym się głęboko zastanowił. Sprawa jednak jest kusząca ze względu na rodzaj pracy, który proponujecie. Pociągające jest już to, że dzięki niej zwycięzca ma zapewnione wejście na imprezy, premiery czy koncerty, na które zdobycie biletu czasem graniczy z cudem, a sama jego cena przysparza o ból głowy. Ponieważ zaś jedynym obowiązkiem będzie pisanie bloga, zakładam, że zgłoszą się osoby, które nie mają problemów z przelewaniem na papier własnych myśli. Trudno więc nazwać harówą coś, co się lubi i z czym nie ma się problemów. Przyjemność za 4 tys.? Z miłą chęcią!

Można nauczyć się bywania?

- Szczerze przyznam, że nie znam ludzi nielubiących bywać, ale mogę sobie wyobrazić, że tacy też istnieją. Znam artystów, którzy w wywiadach podkreślają, jak bardzo ich to drażni, że z bankietów uciekają itd. Tych samych jednak spotkam często i wcale nie widzę, żeby z tego powodu cierpieli. Ja sam uwielbiam bywać! Siedzenie przed telewizorem to nie dla mnie. Bywanie to zresztą też moja praca. Nie wytrzymałbym w niej długo, gdyby było inaczej. Najlepsze jest w tym, że człowiek ciągle poszerza swoje horyzonty, "pakuje" umysł. Bo ciągle spotyka się ludzi zakręconych, dziwaków i wariatów, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia.

Do takiej pracy trzeba się jakoś specjalnie przygotować?

- Zakładam, że wygra ktoś bez ciągotek grafomańskich, z lekkim piórem, lecz nieprzekupny. Zwycięzca będzie musiał bowiem popracować nad swoim kręgosłupem moralnym. We wszystkich miejscach, w których na Śląsku będzie gościł, każdy będzie go pewnie chciał przekupić. W kinie czy w klubie w ruch mogą pójść najlepsze drinki, byleby recenzja na blogu była pozytywna. A tu tymczasem świeże spojrzenie i krytyka powinna być szczególnie zachowana. Przed podjęciem pracy kandydat powinien również zadbać o swoje zdrowie i tężyznę fizyczną. Słyszałem, że w szkole szpiegów prowadzony jest egzamin sprawdzający, czy kandydat ma mocny łeb, tzw. barek. Wielu rekrutów odpada, bo po wychyleniu kilku głębszych stają się podatni na wpływy, rozwiązują im się języki itp. W tej pracy będzie podobnie. Trzeba będzie pić i bawić się, jednocześnie zachowując trzeźwość oceny!

Daj się zepsuć!Cztery tysiące złotych brutto co miesiąc, mieszkanie na ekskluzywnym osiedlu i elektryczny samochód do dyspozycji. W zamian trzeba bywać na imprezach, poznawać Górny Śląsk, a swoje wrażenia opisywać na blogu i w "Gazecie Wyborczej". Lepszej oferty pracy z pewnością nie znajdziecie.



Daj się zepsuć! on Facebook


Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów