Mafia zakłada klubowe szaliki i działa ponad podziałami

Marcin Pietraszewski
2010-03-15 , aktualizacja: 15.03.2010 19:29
A A A Drukuj
Najczęściej rękę na policjantów podnoszą pseudokibice Fot. MATEUSZ JAZWINSKI / AG Najczęściej rękę na policjantów podnoszą pseudokibice
Produkcja papierosów, sprzedaż narkotyków, oszustwa bankowe i wyłudzanie unijnych dotacji to główne źródła dochodów śląskiej mafii. W regionie działa ponad 30 zorganizowanych grup przestępczych i coraz częściej zakładają je pseudokibice - wynika z analizy Centralnego Biura Śledczego.
"Gazeta" dotarła do sprawozdania z działalności katowickiego zarządu Centralnego Biura Śledczego. To wyspecjalizowana jednostka policji zajmująca się tropieniem i zwalczaniem przestępczości zorganizowanej w województwie śląskim. W zeszłym roku jej funkcjonariusze zatrzymali szefów kilkunastu gangów oraz ponad 700 ich "żołnierzy". To najlepszy wynik w Polsce.

Z analizy CBŚ wynika, że po rozbiciu gangu Janusza T., ps. "Krakowiak", nie ma już osoby, która kontrolowałaby cały śląski półświatek. Istnieje za to ponad 30 luźno powiązanych ze sobą gangów, które liczą w sumie kilkuset członków. Działają w Katowicach, Gliwicach, Bytomiu, Sosnowcu, Bielsku-Białej oraz Częstochowie.

- Zamiast rywalizacji oraz walki o wpływy grupy te ścisłe ze sobą współpracują - mówi inspektor Krzysztof Abratański, naczelnik katowickiego zarządu CBŚ.

Przyznaje, że niepokojącym zjawiskiem jest wkraczanie w świat zorganizowanej przestępczości pseudokibiców śląskich klubów piłkarskich. Według policyjnych analityków szalikowcy organizacją i działaniem zaczynają przypominać klasyczne gangi: z szefostwem, skarbnikiem oraz grupą zaufanych ludzi od mokrej roboty. Policja przyznaje, że takie grupy ciężko się rozpracowuje, gdyż są bardzo hermetyczne i trudno wprowadzić do środka agentów.

- Wbrew obiegowej opinii gangi pseudokibiców działają ponad podziałami klubowymi. Na stadionach może się i okładają, jednak poza nimi szalikowcy Ruchu Chorzów są w stanie ukrywać poszukiwanych przez nas pseudokibiców GKS-u Katowice - mówi dyrektor śląskiego CBŚ. Głównym źródłem utrzymania takich grup są handel narkotykami (rozprowadzanych m.in. na stadionach) oraz napady. Ich członkowie są brutalni i gotowi na wszystko. Kilka lat temu zrobili zrzutkę i szukali płatnego zabójcy, który zastrzeliłby tropiącego ich katowickiego prokuratora.

Według CBŚ w regionie z roku na rok rośnie produkcja środków odurzających. W efekcie hurtowa cena amfetaminy, najbardziej popularnego narkotyku wśród młodych ludzi, spadła z 15 do 5 tys. zł za kilogram. Śląskie gangi przemycają ją też do Skandynawii oraz na Wyspy Brytyjskie. Inwestują też ogromne pieniądze w zautomatyzowane plantacje marihuany.

Śląscy gangsterzy odchodzą jednak od brutalnych przestępstw, a nieporozumienia między sobą rozwiązują bez użycia broni. W ciągu kilku ostatnich lat na Śląsku doszło tylko do jednej egzekucji będącej efektem mafijnych porachunków. Dwa lata temu w Zabrzu zastrzelono handlującego sprzętem wędkarskim Ormianina. Policja ustaliła jednak, że został on zamordowany przez rodaków.

Analitycy CBŚ są przekonani, że kryzys nie zaszkodził śląskiej mafii. Gangi coraz mocniej wnikają bowiem w gospodarkę. Dzięki pomocy specjalistów wyłudzają podatki, kredyty, produkują lewy alkohol i papierosy, zaczynają też wyłudzać unijne dotacje. Na tym zarabiają miliony. - Często działają pod przykrywką firm deweloperskich lub agencji nieruchomości, bo tam łatwo potem wyprać pieniądze - mówi inspektor Abratański.

W co inwestują śląscy gangsterzy? Młodzi kupują drogie samochody, starsi nieruchomości lub pakiety akcji. - Mieliśmy też przypadek, że jeden z zatrzymanych upychał pieniądze w bańkach po mleku - mówi dyrektor katowickiego CBŚ. W minionym roku jego agenci zabrali zatrzymanym przestępcom majątek o wartości ponad 30 mln zł.

Przeczytaj: Szalikowcy muszą zapłacić za zniszczone radiowozy



Podziel się

  • 32 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy

  • pieprzycie jacek_poz 22.03.10, 19:56

    naiwnością jest twierdzenie, że ludzie, którzy leją się na stadionach i poza nimi na 8 rano podjeżdżają bentleyami pod biuro, w którym pracują.maja parę w rękach, wiatr w głowach więc »

  • W Wielkopolsce już się za to bydło wzięli. guru133 22.03.10, 23:02

    Z ciepłego gniazdka wyjęli nawet synalka starosty jarocińskiego. Jak służbyspecjalne na Śląsku tego nie potrafią, niech się zwrócą o instruktarz dokolegów z Wielkopolski.»