Kończy się era górnictwa? Kopalnie ostro zetną etaty

Tomasz Głogowski
2010-03-11 , aktualizacja: 11.03.2010 20:19
A A A Drukuj
Kto w tym roku będzie chciał znaleźć pracę w jednej z kopalń Kompanii Węglowej, raczej może o tym zapomnieć. Firma wznowi przyjęcia nowych ludzi dopiero w przyszłym roku i to też nie na masową skalę. Do 2015 roku z górnictwa odejdzie więcej ludzi, niż zostanie w nim zatrudnionych.
Spółka, będąca wciąż jednym z największych pracodawców w regionie, w tym roku zatrudni zaledwie 630 osób. Aż 581 z nich stanowić będą absolwenci szkół górniczych. Reszta z ogromnej rzeszy chętnych do pracy w Kompanii (w zeszłym roku do firmy wpłynęło aż 38 tys. podań o pracę) zostanie na razie odprawiona z kwitkiem.

Masowe przyjęcia Kompania wznowi w przyszłym roku. Według planów do kopalń przyjętych zostanie wtedy ponad 2,8 tys. osób (nie licząc 500 absolwentów szkół górniczych). W ciągu kolejnych pięciu lat firma zatrudni ponad 14,3 tys. nowych górników.

Te liczby mogą robić wrażenie, tyle że w tym samym czasie z kopalń więcej osób odejdzie, niż zostanie przyjętych. Malejące z roku na rok wydobycie, rosnąca konkurencja ze strony Rosji oraz wyczerpujące się złoża w niektórych kopalniach sprawiają, że do 2015 roku z Kompanii odejdzie 25 tys. osób, z czego aż 19,5 tys. na emerytury. Firmie trudno będzie przez to załatać dziurę pokoleniową. Już teraz 43 proc. zatrudnionych ma co najmniej 20-letni staż pracy pod ziemią, czyli do emerytury zostało im zaledwie pięć lat.

Naukowcy, w tym prof. Marek Szczepański z Uniwersytetu Śląskiego, przypominają, że spadek zatrudnienia w górnictwie dla nikogo nie powinien już być zaskoczeniem. Choć z wydobywania węgla wciąż żyje na Górnym Śląsku około 400 tys. osób, to górnictwo nie będzie już wiodącą branżą w naszym regionie.

- Najwięcej miejsc pracy powstanie w handlu, usługach i nowych technologiach - mówi prof. Szczepański. Nie znaczy to oczywiście, że kopalnie znikną, choć część z nich rzeczywiście może nie przetrwać najbliższych pięciu lat. Kończą się na przykład zasoby węgla w Ruchu Anna, będącego częścią kopalni Anna-Rydułtowy. Jeszcze w tym roku 200 pracowników z Anny zostanie przeniesionych do Rydułtów, a podobne "transfery" możliwe są także pomiędzy innymi kopalniami.

Przedstawiciele Kompanii mówią, że spadek zatrudnienia to także efekt m.in. coraz większej automatyzacji prac pod ziemią i ciągłego ograniczania kosztów na powierzchni, gdzie łączone są kolejne działy. Jeszcze niedawno każda kopalnia miała własną księgowość, dziś zajmuje się tym centrala firmy. - Nie zapominajmy jednak, że do 2030 roku ponad 60 proc. energii elektrycznej w Polsce wciąż pochodzić będzie z węgla - przypomina Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii.

Nie zmieni to faktu, że zatrudnienie zmniejszy się także w Katowickim Holdingu Węglowym - z około 20 tys. do 15 tys. osób. Podobnie będzie w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, która zatrudniać będzie w przyszłości tylko absolwentów klas górniczych i to tylko tych z najlepszymi ocenami z przedmiotów górniczych i z zachowania. - Chcemy wybierać najlepszych kandydatów z określonymi kwalifikacjami i na konkretne stanowiska. I co najważniejsze, wreszcie możemy sobie na to pozwolić. Huranaboru nie będzie już ani w tym roku, ani w latach następnych - mówił niedawno "Gazecie" Jarosław Zagórowski, prezes JSW.

Polecamy: Mity o górnictwie legły w gruzach. Zobacz wyniki badań



Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów